Niestety wizje a rzeczywistość trochę się różnią. Tak naprawdę z całej gamy zaplanowanych na jesień koncertów odbyła się połowa. Bardzo liczyliśmy na koncert w Warszawie w klubie Jadłodalnia Filozoficzna, w którym to gościnnie miał wystąpić z nami Maciej Cieślak, notabene nasz co-producent. Niestety klub spłonął dwa tygodnie wcześniej no i cały temat stołecznego występu spłonął wraz z nim.
Takie są obecne realia, na koncerty mało znanych alternatywnych zespołów w Polsce nie przychodzi nikt lub garstka ludzi. Na pewno chodzi tu o odpowiednią reklamę promocję, a to wiąże się z nakładami finansowymi i tak w kółko. Po owej trasie dochodzimy do wniosku, że jedynie sens mają występy przed bardziej rozpoznawalnymi zespołami - o co nie jest łatwo - i to raczej w dużych miastach, gdzie zauważyliśmy, że nasze dźwięki są bardziej strawne dla słuchacza. Jest to smutne i raczej nie dodaje energii młodym zespołom. Na pewno na naszej drodze pomóc mogłaby nam promocja w większych stacjach radiowych np. Trójce lub recenzje w bardziej poczytnych magazynach muzycznych, lecz przebić się przez ten mur medialny jest niezwykle trudno.
Obecnie pracujemy nad nowym materiałem, chcemy jak najszybciej nagrać nową, inną, świeżą rzecz. Bardzo chcielibyśmy zagrać na wiosnę choć kilka koncertów u naszych sąsiadów w Czechach i Niemczech. Pertraktacje trwają. No i bardzo liczymy na letnie festiwale, choć wiemy, że nie będzie łatwo się na nie dostać.