Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Stanisław Wołonciej (Egoist)

Stanisław Wołonciej (Egoist)

"Ultra-Selfish Revolution", album Egoist nieźle namieszał w naszym rodzimym podziemiu w minionym roku. W undergroundzie zetknęli się z nim chyba wszyscy, ceniący ambitną, psychodeliczną muzykę metalową. Wspomnieli o nim nawet dziennikarze "Życia Warszawy" podsumowując 2009 rok pod kątem najciekawszych utworów rockowych. Dlatego też nie mogliśmy nie porozmawiać ze Staszkiem Wołonciejem.

Powiedz może na początek jak zaczęła się twoja przygoda z muzyką...


W sumie to jak byłem mały, rodzice skombinowali mi nauczyciela gry na pianinie. Tak sobie grałem przez cztery lata, aż pojawiły się w garażu bębny. Stwierdziłem, że na tym instrumencie łatwiej jest wyrazić zamiłowanie do ostrej muzyki niż na pianinie, potem pierwsza kapela, blebleble itd. (śmiech).


Właśnie, pierwszy zespół… Rozumiem, że był nim NeWBReeD. Początkowo graliście ponoć death metal…


Oj nie! Najpierw młóciliśmy punka jako Local Celebrity i graliśmy też, jak to bywa na początku, covery. Potem zmienił się basista i tak zaczęliśmy kombinować, a gdy nadszedł czas pierwszego gigu w tym składzie, trzeba było wymyślić nazwę, no i masz Ci babo placek - padło na NeWBReeD. Jako, że słuchaliśmy różnych "Vaderów" i innych cudów, trochę "defa" trzeba było wpleść w kawałki. To był taki death/thrash, oczywiście kupa, no ale wtedy jeszcze czuć było zapach mleka na wąsie. Potem zaczęło się to jakoś rozwijać i nabierać kształtu.


W udzielonym mi niedawno wywiadzie Twój brat, Tomek nazwał Cię "geniuszem". W recenzjach "Ultra-Selfish Revolution" też wszyscy wysoko oceniają twoje dokonania pod szyldem Egoist. Jak się z tym czujesz? Z jednej strony to zapewne miłe dla ciebie, ale jednocześnie w pewnym sensie może ograniczać. Teraz zapewne większość recenzentów będzie od ciebie oczekiwała podobnych "połamańców" i "pokrętasów"...


(śmiech) Wiesz, cieszy jak ktoś docenia twoją robotę, a szczególnie w przypadku, gdy wsadza się w nią dużo zaangażowania. Nic raczej mnie nie będzie ograniczać. Może to zabrzmi typowo, ale idę raczej prostą drogą, mam w dupie większość otoczenia i staram się robić zawsze wszystko po swojej myśli. Zawsze chciałem iść do przodu, dlatego może mi odbić w pewnym momencie i mogę zacząć robić znacznie mniej połamaną muzę. Jak się byli słuchacze obrażą, to może będą jacyś nowi. Muzykę traktuję jako hobby, dlatego nie mam zamiaru ulegać presji ludzi z zewnątrz. Będzie jak będzie (śmiech).


Czy więc nie miałbyś nawet nic przeciwko graniu popu czy disco,  pod warunkiem, że znalazłbyś w tej muzyce coś "swojego"?


Oczywiście! Prawie na każdej płaszczyźnie da się wymyślić coś ciekawego, tylko trzeba wiedzieć jak, no i złapać jakiś motorek, który będzie mówił "dobre to, dobrrrre!". Jak masz ochotę na mieszankę studencką, to ją zjesz szybko i zrobisz to dobrze! Masz ochotę zrobić zajebisty pop, zrobisz (śmiech). Poza tym, zawsze lubiłem pop, ale w takiej męskiej oprawie, bez lalusiowania. Nie licząc George’a Michael’a, który jest dla mnie bogiem popu.


Wiesz, słuchając twojej solowej płyty słyszę sporo różnych inspiracji. Co Ci się przede wszystkim chwali to to, że czerpiąc z dokonań innych artystów nie kopiujesz ich wprost. W bardzo twórczy sposób zastosowałeś  np. rytmikę Meshuggah.


Rzeczywiście, w mojej muzie słychać inspiracje, szczególnie dlatego, że ja jestem takim gościem, co jak dostanie zajawkę na jakiś klimat to, muszę coś takiego zrobić. Szczerze mówiąc podczas pisania "Ultra-Selfish..." byłem raczej pod wpływem polskich zespołów - Nyia i Samo, a Meshuggah słuchałem sporadycznie.


Co więc sądzisz o tych wszystkich kapelach, które bezmyślnie powielają stylistykę innych bandów?


Mam z tym wielki problem, gdy dostaje zaproszenie na MySpace od kolejnej kopii jakiegoś znanego zespołu, po prostu nie mogę powstrzymać się od śmiechu i pomijam numer... Szczególnie chodzi o niezliczoną ilość kopii Meshuggah - to naprawdę boli. Moim zdaniem Meshuggah zaczęła pewien nowy rozdział w muzyce, jest pierwowzorem, dla mnie to nowy gatunek, którego nie trzeba kopiować, żeby go faktycznie grać. Charakteryzuje się biciem na "cztery" i łamaniem w obrębie prostego metrum… Cholera co ja gadam... nie lubię takich gadek, porozmawiajmy o jedzeniu (śmiech)…


Abstrahując - osobiście nienawidzę łamańców w stylu 15/16 blebleble 667/666, muza traci na dynamice i nudzi. Przynajmniej mnie, duuuużo ludzi się ze mną nie zgodzi... Na tyle tego nienawidzę, że jak mi ktoś powie "zagraj w 17/12" to ja nawet nie wiem jak to policzyć (śmiech). Tak samo mam w dupie wszelkiego rodzaju nuty i tabulatury, to nie dla mnie, ale jak komuś pomaga, niech korzysta. Żeby jednak robić muzę nietypową, nie można podporządkowywać się teorii, wtedy wychodzi kupa... Sorry za offtopa, takie moje żale i fochy dla całego świata (śmiech).


Ok.,  miło  mi, że pomagam Ci wyrzucić trochę frustracji za pomocą tego wywiadu (śmiech). Wróćmy jednak do twojej płyty. W żadnej recenzji "Ultra-Selfish..." nie znalazłem porównań do twórczości Mike'a Pattona, podczas gdy ja słyszę na tej płycie pewną fascynację jego dźwiękowym szaleństwem. No, chyba, że nawet Ty się ze mną nie zgodzisz?


Jak najbardziej się z Tobą zgadzam. Mike Patton to jedna z większych inspiracji dla mnie. Czemu nie ma tego w recenzjach? Może ci ludzie nie znają Mike’a, albo znają go tylko od strony Faith No More. Ten koleś to gejzer pomysłów i jeden wielki kubek smakowy. Nie wspominam o jego możliwościach wokalnych...


Jakie więc jego projekty uważasz za najciekawsze? Mnie osobiście najbardziej do gustu przypadły Fantomas, zwłaszcza w wersji live, i Tomahawk. Niektórzy jednak zarzucają mu, że za bardzo się rozdrabnia.


W sumie bardziej od Fantomasa porwał mnie Mr. Bungle. Bardzo lubię też Tomahawka, Peeping Tom i różne jego udziały np. z kapelą Zu. No i jestem odwiecznym fanem Faith No More. Może się rozdrabnia, ale mnie to nie dotyka, ważne jest, że robi dobrą robotę.


Czy uważasz, że dźwięki to najlepszy sposób przekazywania emocji? Na mnie osobiście żadna książka czy film nie wywarła takiego wrażenia jak niejedna płyta...


W moim przypadku chyba tak (śmiech). Jeżeli muzyka nie gra gdzieś w głośnikach, czy słuchawkach to sobie ją śpiewam, nucę we łbie, towarzyszy mi prawie cały czas. Na pewno jest to jeden z ciekawszych sposobów na wyrażanie moich "emocji".


Teksty na twój album zostały napisane przez twojego brata. Dlaczego nie pokusiłeś się o skrobięcie czegoś od siebie?


Podejrzewam, że wtedy proces tworzenia płyty znacznie by się wydłużył, a osobiście nie ufam swoim zdolnościom tekściarskim... Byłaby to kupa (śmiech).


Powszechnie wiadomo, że Patrick Mameli to Twój "funfel". Czy w kontekście reaktywacji Pestilence nie miałeś ze strony Patricka propozycji grania w jego macierzystej formacji?


Pytał mnie jak stoję z blastami (śmiech). Nie jest to jednak mój styl gry. Miałem taką przyjemność tylko podczas sesji nagraniowej do Angerpath. Młóciłem wtedy blasty przez parę godzin, wlałem w siebie jogurcik z guaraną (kofeina w czystszej postaci) i na golasa robiłem sałatkę na bębnach. Nie ciągnie mnie jednak taki styl grania, wolę coś bardziej pływającego. Oczywiście pytał mnie na zasadzie "w razie czego". Chętnie bym z nim stanął na jednych deskach, ale lepiej bym się czuł w materiale C-187. Wkrótce się z nim spotkam przy okazji gigu Pest w Polsce, także piwka się napijemy.


Pozdrów w takim razie Patricka!


No, no! Ej loozik ziomal, (śmiech).


Poza Egoist nadal grasz na perkusji w NeWBReeD. Ponoć pracujecie już nad nowym materiałem...


Tak! Jest to mój główny band. Teraz przesiadujemy w studiu i wymyślamy numery, ogrywamy i ruszamy z aktem live. A w wakacje planujemy spłodzić nową płytkę. Będzie dosyć ciekawa, więc polecam serdecznie być na bieżąco.


Jakie są Twoje plany na przyszłość związane z Egoist? Są szanse na koncerty?


Ostatnio myślałem o tym, że mógłbym przy okazji gigu NeWBReeD zagrać jeden lub dwa numery Ego z półplaybacku, ale niestety tylko na garach. Z gitarami jest problem, bo zmieniają się stroje w trakcie trwania poszczególnych utworów... Myślę natomiast, że nie byłoby to zbyt ciekawe doznanie - oglądać gościa, który tłucze się do muzy z płyty na dłuższą metę... Zobaczymy, ale nie mam na to ciśnienia.


Gdzie więc  w najbliższym czasie będzie można zobaczyć NeWBReeD na żywo?


5 kwietnia gramy w Dobczycach na zamku (my mówimy "na wieży"), 24 kwietnia w kinie w Pszczynie (fajnie się rymuuuuuuje), 21 maja w Bielsku w Rudeboy’u (bo gdzie indziej?) i 23 w Marchołcie w Katowicach (bo dlaczego nie?) u boku m.in. Proghmy-C. Zapraszam tych co kumają kalendarz na http://www.myspace.com/newbreedmetal .


Na początku wywiadu wspomniałeś o tym, że lubisz słuchać Samo. Słyszałem, że przygotowujesz razem z nimi nowy projekt.


Mało tego! W samym Samo też teraz śpiewam (śmiech), a twór, o którym wspomniałeś, to Słonina. Bardzo ciekawa muzyczka z polskimi tekstami. Nie, to nie jest masówka, bardziej jeden z najciekawszych projektów w jakich brałem udział. Można już odsłuchać dwa numery Słoniny na http://www.myspace.com/slonina1000, zarówno jak i jeden nowy numer Samo na http://www.myspace.com/samos1. Gorąco POLECAM! Co do Samo to, jeszcze trwają moje prace nad wokalami. Zostały mi trzy numery do dogrania, tylko czekam na chwilę wytchnienia, kiedy będę mógł to zrobić...


Na koniec jeszcze jedno pytanie dotyczące Twojej dalszej przyszłości. Obecnie studiujesz, czy gdy jednak w końcu zostaniesz magistrem, zamierzasz pracować w zawodzie, czy może będziesz starał się żyć z grania muzyki?


Oj na pewno nie mam zamiaru żyć z muzyki... Nie wiem, są ludzie którym to wychodzi, ale moim zdaniem to tak trochę jakbyś wpadł do wychodka i próbował w tych kupach zamek ulepić. Wiadomo - da się, no ale..... Studiuję budownictwo, a muzykę od zawsze traktuję hobbystycznie i dopóki tak będzie to, powinienem mieć, w moim mniemaniu, w miarę dobre pomysły. Mam jedynie nadzieję, że starczy mi czasu na lekkie dłubanie w muzie po godzinach. Pożyjemy, zobaczymy.


Jacek Walewski
Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits Meller Gołyźniak Duda

Wreszcie doczekaliśmy się polskiej supergrupy z prawdziwego zdarzenia. Nie jakiejś tam odpustowej zgrai muzykantów do kieliszka, ale ekipy złożonej...Gramy dalej

8 /10
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Shklo ocena 7
Shklo Music
Gatunek: Alternatywa
Zobacz wszystkie