Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Michał Jurkiewicz (Śrubki)

Michał Jurkiewicz (Śrubki)

Michał Jurkiewicz to klawiszowiec, altowiolista, muzyk sesyjny, kompozytor, producent muzyczny, aranżer, multiinstrumentalista i... miłośnik kolei. Po latach namawiania przez Grzegorza Turnaua, nagrał swój debiutancki album z pomocą m.in. Jacka Królika.

Uważam, że powinieneś swój album zadedykować Grzegorzowi Turnauowi. Ponoć gdyby nie on, nie nagrałbyś tej płyty.


Grzegorzowi jestem ogromnie wdzięczny za to, że na początku to jemu zależało bardziej niż mnie, abym wreszcie nagrał tę płytę. A było tak: przy okazji innych sesji zarejestrowaliśmy sekcję rytmiczną do dwóch moich piosenek. Dzięki namowie Grzegorza stwierdziłem, że to będzie początek nagrań mojej autorskiej płyty. W przeciągu trzech lat doprowadziłem nagrania do końca, a w międzyczasie stwierdziłem, że album, to świetny sposób na opowiedzenie innym o mojej pasji, stąd w większości moje teksty.


O tekstach wspomnimy za chwilę. Na razie powiedz dlaczego tak doświadczony muzyk jak ty, dopiero teraz zdecydował się na nagranie swojego solowego albumu?


Wziąłem udział w nagraniach kilkunastu płyt, wyprodukowałem kilka z nich. Jako aranżer przygotowałem kilkanaście koncertów symfonicznych. Nie ma to zupełnie żadnego związku z moją płytą. Chęć nagrania autorskiej płyty zrodziła się w momencie, gdy stwierdziłem, że to dobry sposób na podzielenie się moją kolejową pasją z innymi poprzez piosenki.


Właśnie! Nie do przeoczenia jest twoja fascynacja pociągami. Skąd u ciebie takie hobby? Szczególnie w takim kraju jak nasz, gdzie chyba 90% pasażerów nie wypowiada się zbyt pochlebnie o PKP.


W Polsce są szlaki kolejowe, których wygląd nie zmienił się od wielu dziesięcioleci, funkcjonują semafory kształtowe, pędnie. Można jeszcze spotkać stare piętrusy, albo lokomotywy serii ST43 czy SU45, z Wolsztyna jeżdżą parowozy. To przecież niesamowite! Można by tak przytaczać długo, a na świecie nie ma już tak cudownie analogowej kolei, jak u nas.


Tam wszystkim sterują komputery. Widok nastawni wykonawczej w Końskich, która obsługiwana jest za pomocą potężnych dźwigni, które za pomocą stalowych lin połączone są z semaforami, budzi szacunek do tego, kto to skonstruował. Polską kolej można pokochać, jak żadną inną. Od niedawna jestem posiadaczem drezyny, która została skonstruowana specjalnie na okoliczność premiery mojej płyty. Zachęcam do bacznej obserwacji szlaków kolejowych oraz taboru PKP.


W paru tekstach na albumie pojawia się motyw podróży. Lubisz podróżować? To dla ciebie jedna z zalet bycia muzykiem?


Niewątpliwie tak, lecz bardzo ważne dla mnie jest czym podróżuję, niekoniecznie gdzie, komfort podróży nie jest dla mnie najważniejszy. Co sobotę, będąc małym chłopcem chodziłem z dziadkiem na stację kolejową "Rzeszów Osiedle". Obserwowaliśmy pociągi odjeżdżające do Jasła. Nigdy nie zapomnę jedynego pragnienia, jakie wówczas mi towarzyszyło: kiedy będę mógł pojechać takim prawdziwym pociągiem? Dziadek zawsze mówił, że musimy wracać do domu, bo babcia zrobiła gołąbki, albo coś, i jeszcze by wystygły... Piętrusy ciągnięte przez parowóz znikały za łagodnym zakrętem. Będąc muzykiem, nieczęsto jest mi dane podróżować pociągiem, lecz cały wolny czas, którego coraz mniej, spędzam na wycieczkach kolejowych lub na budowie makiety w skali H0.


Na jakich liniach kolejowych można cię spotkać najczęściej? Masz jakieś ulubione?


Tak. Na nieczynnych, które w wolnych chwilach przemierzam swoją drezyną. Bardzo lubię szlaki kolejowe Dolnego Śląska.


Pytanie może i trochę tendencyjne, ale też podchwytliwe - kiedy czujesz się spełnionym artystą? Kiedy sam tworzysz, czy wystarczy ci rejestrowanie tylko cudzych pomysłów jako muzyk sesyjny?


Jako producent uważam, że ogromnie ważnym zadaniem muzyka sesyjnego jest umiejętność proponowania, wdrażania swoich pomysłów, a w realizacji powierzonych partii "przemycanie" siebie. Uważam, że to ogromna sztuka. Jako sideman staram się brać udział wyłącznie w przedsięwzięciach, które wydają mi się interesujące, gdyż tylko wtedy potrafię się zaangażować na 100%, zaś największą radość sprawia mi, kiedy muzycy starają się "włożyć serce", nagrywając utwory mojego autorstwa.


"Śrubki"  wydało Mystic Production, wytwórnia zajmująca się m.in. płytami death metalowego Behemotha czy thrash metalowych Acid Drinkers. Jak czujesz się w wytwórni o takim profilu? Poza Gabą Kulką i Czesław Śpiewa nie ma tam artystów zbliżonych stylistycznie do ciebie.


Do Mystic trafiłem dzięki Czesławowi. Nie tak dawno temu Czesław zwrócił się do mnie z prośbą o napisanie orkiestry symfonicznej do jednej z piosenek na swoją nową płytę. Z kolei mój serdeczny przyjaciel, basista zespołu Ocean- "Piotr Quentin" Wojtanowski mówił same dobre rzeczy o tej wytwórni. Poprosiłem Czesława o zaprezentowanie mojego materiału, za co jestem mu bardzo wdzięczny. Mystic Production tworzą ludzie z pasją, cieszę się, że "Śrubki" tu trafiły.


Na "Śrubkach" zaśpiewało kilka wokalistek i wokalistów. Czy zapraszając ich kierowałeś się jakimś kluczem?


Bardzo cenię sobie osoby, które zaśpiewały na "Śrubkach". Miałem przyjemność pracować z nimi przy okazji innych produkcji muzycznych. Z Kubą Badachem zetknąłem się podczas opolskiego koncertu poświęconemu twórczości Marka Grechuty pt. "Świat w obłokach". Kuba wykonał wówczas wspólnie z Dorotką Miśkiewicz piosenkę "Niepewność" w mojej aranżacji. Zarówno Kuba, jak i Dorota, którą poznałem kilka lat wcześniej, przyjęli moje zaproszenie do udziału w nagraniach "Śrubek". Gosia Markowska, to moja ulubiona krakowska wokalistka, z którą mam przyjemność pracować od kilku lat, nie wyobrażam sobie "Śrubek" bez Gosi.


Odkąd pamiętam, jestem fanem Andrzeja Zauchy, mam wrażenie, że wrażliwość muzyczna Wodeckiego jest bardzo bliska wrażliwości Zauchy. Zbyszka Wodeckiego poznałem podczas prób do urodzinowego koncertu Turnaua w Inowrocławiu, później kilkakrotnie miałem okazje pracować z nim w studio. Uważam, że to wokalista na miarę Franka Sinatry. Zaproszenie do udziału w "Śrubkach" przyjął bez chwili namysłu, ku mojej wielkiej radości. Nasza współpraca jest ostatnio bardzo intensywna, Zbyszek powierzył mi rolę producenta i aranżera swojej autorskiej płyty, którą obecnie nagrywamy. Grzegorz Turnau jest moim wielkim autorytetem, cieszę się, że przyjął moje zaproszenie.


Czy jesteś zadowolony z odbioru płyty?


Cieszę się, że słuchacze doceniają, że jest to płyta nagrana przez żywych muzyków, że włożyliśmy w nią mnóstwo pracy.


Czytałem jednak recenzję w której zarzucono ci pewną wtórność.  Faktycznie, płyta brzmi małonowocześnie. Czy było twoim zamysłem od początku?


Na płycie nie wykorzystałem syntetycznych brzmień, loopów, mocnych beatów, do udziału w nagraniach nie zaprosiłem DJów, czy raperów. Jestem zupełnie niemodny, bo komu dzisiaj chciałoby się nagrywać żywą sekcję dętą, wielogłosowe chórki, instrumenty smyczkowe, itp. Przecież to wszystko da się zastąpić brzmieniami z komputera, czy samplera, poza tym, komu chciałoby się pisać partytury? Dziś prawie nikt nie nagrywa płyt z udziałem orkiestry, czy bigbandu, to się kompletnie nie kalkuluje. Dawniej się dało i to w Polsce, na przykład Andrzej Zaucha nagrywał z bigbandem Wiesława Pieregorólki, Jarek Śmietana nagrywał płyty z orkiestrą symfoniczną, Starsi Panowie, chociaż niedzisiejsi- bardzo są modni.


Daleki jestem od "dostosowywania" się do panującej mody, nie mam na celu zabiegania o słuchacza, ani bicia rekordów słuchalności wśród dorastającej młodzieży. Używam archaicznych środków, jak na dzisiejsze czasy, bo lubię. Nie zamierzam dostosowywać się do "ogólnokrajowego gustu". Jeśli chodzi o brzmienie, uważam, że "żywe" instrumenty zawsze zabrzmią świeżo, a to co dziś uważamy za nowoczesne w muzyce rozrywkowej, za 10 lat zostanie wyparte przez "nowocześniejsze". Historia dowodzi, że brzmienie skrzypiec, fortepianu, organów Hammonda, czy klarnetu basowego zawsze będzie na czasie.


Nad jakim projektem obecnie pracujesz?


Obecnie kończę prace związane z produkcją płyty Zbyszka Wodeckiego, jednocześnie produkuję płytę Grzegorza Turnaua, która będzie prezentem dla mieszkańców Inowrocławia. Wspólnie z Jackiem Królikiem przygotowujemy koncerty z muzyką Chopina, które wykonamy niebawem w Sali Kongresowej w Warszawie, Kairze oraz Shanghaiu. Przygotowujemy również koncert "Śrubek" z udziałem wszystkich, którzy śpiewali na płycie. Odbędzie się on 21 maja w Rzeszowie na rynku o godzinie 22. Zagramy jako gość festiwalu Carpathia. Serdecznie zapraszamy.


Jacek Walewski
Sounds From the Heart of Gothenburg In Flames

Dobór utworów pożegnalnego DVD In Flames z Danielem Svenssonem za zestawem perkusyjnym jest mocno dyskusyjny.

Gramy dalej

7 /10
Bad Vibrations A Day To Remember

Amerykanie zbyt długo kazali czekać na swój nowy album.

Gramy dalej

8 /10
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Zobacz wszystkie