Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / mR.trip (Ketha)

mR.trip (Ketha)

Ketha przypomniała o sobie uczestnictwem w konkursie Neuro Music. Przyznam, że zaraz po ich zejściu ze sceny myślałem, że wygrają tegoroczną edycję. Stało się inaczej, ale muzycy nie wydają się tym zmartwieni. Korzystając z okazji, że wokół grupy nareszcie coś zaczęło się dziać, przepytałem mR.tripa o najbliższe plany zespołu.

Cześć! Jesteście "na świeżo" po finale Neuro Music. Jak wam się grało? W moim odczuciu, gdyby w składzie nie było Mojej Adrenaliny, mielibyście spore szanse na zwycięstwo. Coś nie macie szczęście do tego konkursu. W zeszłym roku ponoć wypadliście raczej średnio, w tym trafił się wam bardzo mocny konkurent…


Widzisz, my nie jechaliśmy z nastawieniem na rywalizację, na zbieranie bądź nie, laurów, ale z nastawieniem na zagranie gigu w towarzystwie naprawdę fajnych bandów, z których Phobh czy Moja Adrenalina to przy okazji nasi znajomi. Nie rozpatrujemy Neuro Music w kategoriach "ojej, znowu się nie udało", bo według nas udało się za pierwszym jak i za drugim razem zagrać w ramach chyba najciekawszej na tę chwilę imprezy w naszym kraju. Wyniki, podia itd. to nie jest temat, który nas specjalnie interesuje. Kochamy robić muzykę i to jest najważniejsze. Wyścig po nagrody nigdy nie był i nie będzie naszym celem.


"Wasz" Rafał został ostatnio krzykaczem w Decapitated. Czy w związku z tym nie myślicie już teraz o szukaniu nowego wokalisty? Wiesz, granie w takiej kapeli jak Decapitated musi być bardzo angażujące, ponadto może zagwarantować utrzymywanie się z grania. Poza tym nie boicie się, że Rafał zacznie gwiazdorzyć? (śmiech) 


To trudne pytanie na dzisiaj, na pewno jakieś zmiany w przyszłości są nieuniknione. Jak słusznie zauważasz, grafik Decapitated jest już teraz dość napięty, a oni są dopiero na początku swojej nowej drogi i zapewne im dalej, tym trudniej Rafałowi będzie godzić obowiązki w dwóch zespołach. Wiadomo zresztą, który band jest i będzie dla niego priorytetowy, choćby z uwagi na to, że bycie w ekipie Vogga daje możliwość utrzymywania się z muzyki. Nie mam złudzeń, ale widzę też jak bardzo Rafał stara się angażować w nasze działania. Pojechał z nami na Asymmetry prosto z lotniska, po 40 godzinach lotu z trasy w Australii. Czy takie zachowania to "gwiazdorzenie"? (śmiech).


Ofkorz nie, z tym "gwiadorzeniem" to przecież żart był (śmiech). Jak wy wspominacie, na razie wasze największe tour, trasę z Minsk? Jak koncerty w Europie wypadały pod względem frekwencji?


Piękna przygoda, dająca możliwość skoncentrowania się wyłącznie nad muzyką, poznawania nowych miejsc i ludzi, a do tego obcowania na codzień z naprawdę genialną ekipą Minsk. Większość wieczorów kończyła się nad ranem, było dużo ciekawych rozmów i szkoda tylko, że tak szybko cała ta trasa minęła. Frekwencyjnie różnie, trafiły się wpadki jak np. Bilbao, gdzie lokalny organizator kompletnie olał sprawę i nie zrobił żadnej promocji, ale była też taka Szwajcaria czy Niemcy, gdzie wszystko było przygotowane mistrzowsko.


Znalazłem wywiad sprzed kilkunastu miesięcy, w którym opisujecie już nowy materiał. Czy to oznacza, że macie już wszystko gotowe przygotowane do rejestracji?


Materiał mieliśmy gotowy od dawna, ale bardzo długo go ogrywaliśmy, zmienialiśmy - musieliśmy sobie go poukładać i być pewnym każdego, nawet najdrobniejszego niuansu. Nauczeni "III-ia" chcieliśmy uniknąć sytuacji, w której już po nagraniu będziemy żałować, że czegoś tam nie zrobiliśmy, czegoś zagraliśmy za dużo itd. Dlatego, lekko licząc, przez ponad rok pozwoliliśmy tym dźwiękom dojrzewać i dopiero weszliśmy do studia. W tym momencie jesteśmy już po nagraniach partii instrumentalnych, wokale będziemy nagrywali raz jeszcze - nie wszystkie, ale spora część jednak nas nie zadowoliła i poprawiamy. Jak widać, lekko z nami nie ma (śmiech).


Ponoć na kolejnej płycie pojawi się trochę elektroniki, a nawet sekcja dęta…


To jest plan na EP-kę, która  powstała chwilę przed sesją do "dwójki", kiedy chciałem zrobić coś zupełnie nowego, bo byłem już zmęczony ćwiczeniem w kółko tych samych songów. Wyszła taka dość długa opowieść podzielona na kilka części, w której rzeczywiście będzie i elektronika, i dęciaki, ale będą też zupełnie inne rejony muzyczne, w jakie do tej pory się nie zapuściliśmy. Planowaliśmy jeszcze jesienią nagrywać, ale w związku z obsuwą jaką zaliczymy z następcą debiutu, może wyjść różnie.


Hmm, po tym co teraz powiedziałeś, chyba zaczynam bardziej czekać na EP-kę niż na następcę "III-ia" (śmiech). Wracając jednak do "dwójki"… Album ma być spójny muzycznie, czy tekstowo również będzie to koncept?


W jakimś sensie tak, chociaż do tekstów zawsze podchodziliśmy z zacięciem, nazwijmy to, surrealistycznym. Pełno tam przenośni, jakiejś dziwacznej poetyki i każdy może interpretować je na swój sposób. Wokal to dla nas instrument, więc za ważniejsze od treści uważamy rytmikę, barwę, emocje. Muzyka ma wyzwalać w Tobie obrazy, słowa nie mogą być więc zbyt oczywiste.


Rozumiem o co Ci chodzi. Sam lubię muzykę "obrazową". Czy masz jakieś ulubione albumy charakteryzujące się tym, że w czasie ich słuchania przeżywasz pewne katharsis, tworzysz w swojej głowie pewne wizualizację?


Myślę, że ogromna większość tego co przez siebie przepuszczam, najbardziej jednak przestrzenne, improwizowane rzeczy, niedopowiedziane, pozostawiające sporo miejsca na domysły. Taką płytą ostatnio jest dla mnie "Dark Eyes" Tomasza Stańki, a od dawien dawna ulubionymi są wydawnictwa Contemporary Noise Quintet (wcześniej Quintet), muzyka Preisnera i najlepsza z najlepszych, Symphony No.3 Góreckiego. Geniusz.


Wspomniałeś kiedyś, że jesteś fanem Milesa Davisa. Myślałem, że z jazzu bardziej "kręcą" cię szalone połamańce Petera Brotzmanna. (śmiech)


Nieeee, wystarczy mi połamańców jakie robimy w Ketha (śmiech). Milesa lubię bardzo, to mój prawdziwy idol, wzór artysty który nigdy nie przestał się rozwijać i szukać. Słucham też tony zupełnie róźnych gatunkowo rzeczy - przed momentem zahaczyliśmy o jazz,  ale uwielbiam np. Michaela Jacksona, Rafał zresztą też (śmiech).


Rafał chyba zaczerpnął od niego częściowo swoją choreografię na scenie. Choć jeszcze trochę kaleczy (śmiech.) Wracając do Michaela, co sądzisz o "This is It" i całym zamieszaniu wokół jego śmierci? Wiesz, przez ostatnia dekadę mało było innych gwiazd muzyki, które byłyby obrzucane błotem przez prasę bulwarową, a następnie rehabilitowane po odejściu z tego świata…   


Myślę, że on nie był wyjątkiem jeśli chodzi o doświadczenie ludzkiej zawiści. Tyle tylko, że skala tych zachowań w jego wypadku była rzeczywiście ogromna, z uwagi na status Jacksona w ogóle. Z jednej strony wzbudzał skrajne uwielbienie, ale był za wielki, żeby nie wzbudzać też negatywnych reakcji. Zresztą  obiektywnie trzeba przyznać, że dawał do tego sporo powodów - szastanie pieniędzmi, niezliczone, zupełnie niepotrzebne operacje, dziwaczne miłosne historie czy wreszcie uwielbienie dzieci, które przekuto w oskarżenia o pedofilię. To nie są tematy generujące pozytywne emocje. Jednak bez względu na to wszystko Jackson był wybitną postacią, wybitnym muzykiem, wokalistą, producentem - artystą kompletnym i jedynym w swoim rodzaju. Kiedy ogląda się "This is it" widać to doskonale i żadne historie dotyczące jego prywatnego życia tego nie zmienią.


Na waszym MySpace można zobaczyć klip do jednego z waszych kawałków, w którym wykorzystaliście fragmenty jakiegoś japońskiego filmu S-F. Skąd taki pomysł? Film wygląda na kiczowaty, inspiruje was tego typu kino? 


Tam jest podpis, że to "fan-made clip". Dostaliśmy kiedyś link od kogoś do tego filmiku, bardzo nam się spodobał i zdecydowaliśmy się go umieścić. Polecam obejrzenie filmu - "Iron Man", jest naprawdę zdrowo pojechany… Natomiast klip z prawdziwego zdarzenia zamierzamy montować przy okazji wydania "dwójeczki". Oby już niedługo…


Jacek Walewski 
Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits Meller Gołyźniak Duda

Wreszcie doczekaliśmy się polskiej supergrupy z prawdziwego zdarzenia. Nie jakiejś tam odpustowej zgrai muzykantów do kieliszka, ale ekipy złożonej...Gramy dalej

8 /10
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Shklo ocena 7
Shklo Music
Gatunek: Alternatywa
Zobacz wszystkie