Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Vogg (Decapitated)

Vogg (Decapitated)

Tematów do rozmowy z Voggiem nazbierało się całkiem sporo. O reaktywacji Decapitated i nowym składzie zespołu mówili w ostatnim czasie chyba wszyscy zainteresowani ciężkim graniem. Nie mogliśmy więc nie przepytać Wacka o powyższe kwestie, podpytując go także o plany wydawnicze grupy…

Cześć Vogg! Cieszę się, że mogę przeprowadzić z Tobą wywiad teraz, gdy Decapitated w końcu wraca.


Witaj. Cała przyjemność po mojej stronie.


W jednym z ostatnich wywiadów wspomniałeś, że Decapitated jest dla Ciebie wszystkim. Jak na takie stwierdzenia reagują twoja dziewczyna czy najbliższa rodzina?


Może nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Rodzina zawsze będzie dla mnie najważniejsza. Decapitated to zespół, który stworzyłem razem z Witkiem i Wojtkiem w ‘96 roku. Od tej pory był moim numerem jeden. Robiłem wszystko co mogłem, żebyśmy tylko mogli cały czas tworzyć muzykę i grać koncerty. Dzięki temu zespołowi osiągnąłem swój osobisty sukces, zwiedziłem pół świata i mogłem zrealizować swoje marzenia.


Przez ostatnie miesiące grałeś w Vaderze. Jak wspominasz ten okres w twoim życiu? Jak współpracowało ci się z Peterem?


Bardzo dobrze wspominam ten czas. Cieszę się, że mogłem grać w kapeli, która się inspirowałem i której byłem fanem.


Zagrałeś także gościnnie na jednej z najciekawszych polskich płyt metalowych ostatnich lat, "Autoscopii/Murder In Phazes" Blindead. Co ciekawe, zamiast szarpania gitary zajmujesz się tam… akordeonem. Czy w związku z sukcesem Marcina Wyrostka w Mam talent, planujesz może rozpoczęcie kariery akordeonisty? (śmiech)


Chyba raczej nie planuje takiej kariery jak na razie, chociaż często ciągnie mnie do akustycznych dźwięków. W końcu grałem na akordeonie przez 17 lat i nawet udało mi się uzyskać dyplom z zakresu gry na tym instrumencie.


Tak jednak na poważnie, jak to się stało, że pojawiłeś się na tej płycie?


Zadzwonił do mnie Havoc i zaprosił mnie na sesje. Pojechałem na dwa dni i zostałem na dwa tygodnie (śmiech). Płyta moim zdaniem jest niesamowita.


Na wiadomość o reaktywacji Decapitated czekało wielu waszych fanów. Dlaczego jednak tak długo musieliśmy czekać na tę decyzję? Czy rozważałeś możliwość definitywnego zakończenia działalności grupy?


Czemu tak długo? Powiedziałbym raczej, ze zajebiście szybko doszło do reaktywacji. Po takiej stracie to chyba nie jest aż tak długo, nie sądzisz?


Nowym wokalistą zespołu został, znany choćby z Kethy, Rafał Piotrowski. Co zadecydowało o tym wyborze?


Co zadecydowało? To świetny wokalista - to wszystko.


Ponoć rozważałeś także kandydaturę m.in. Pacha z Huge CCM…


Jeśli chodzi o Pacha, to dostałem od niego materiały, ale nie rozważałem niestety jego kandydatury. Myślałem za to o kandydaturze Jasona ze Skinless. Tyle, że koleś mieszka w Stanach, a to trochę jednak za daleko.


Dlaczego Martin nie gra już z wami? Obok Ciebie, byłby muzykiem o najdłuższym stażu w zespole.


Pokłóciliśmy się. Nie nadajemy już na tych samych falach co kiedyś.


Obecnie skupiacie się na koncertowaniu. Kiedy planujecie wejście do studia?


Myślę, że będzie to styczeń 2011. Na razie zbieramy powoli riffy i kleimy to w całość. Przed nami jeszcze dużo pracy i kilka tras.


Na waszym ostatnim albumie, "Organic Hallucinosis"  zagraliście death metal w bardzo techniczny sposób, zbliżając się momentami nawet do Meshuggah. Swoją droga wykorzystaliście inspirację ich muzyką w bardzo kreatywny sposób. Czy mogę liczyć na rozwinięcie tej stylistyki na kolejnej płycie?
  

Być może pokusimy się o kilka polimerycznych rozwiązań, aczkolwiek ciężko mi jeszcze powiedzieć jaki charakter będzie miał nowy materiał. Najpierw muszę go wydobyć ze swojej głowy, a nie jest to takie łatwe. Na pewno będzie energia i moc. Na pewno będzie słychać, że to Decapitated.


Przygotowujcie się do jesiennej trasy po Polsce. Wiadomo już jakieś konkrety, w jakich miastach zagracie?


Trasa odbędzie się w październiku 2010. Na pewno będą to największe miasta. Przewidujemy około 13 koncertów w towarzystwie Christ Agony i Hate, z czego się bardzo cieszę.


Grasz metal od blisko 15 lat. Co sprawia, że ten gatunek ci się nie znudził? Odnajdujesz w nim nadal coś nowego?


Wiesz, wychowałem się na metalu. Ta muza nigdy mi się nie znudzi, bo płynie w moich żyłach. Ta muza ciągle się rozwija, jest fascynująca i interesująca. To chyba wystarczy.


Przy sesji waszego debiutu dużo pomógł wam Peter. Parę lat później zagraliście trasę u boku Vadera po Polsce. Myślę, że dużo zawdzięczacie Piotrowi… 


Też tak myślę i jestem mu za to wszystko wdzięczny. Szczególnie jeśli chodzi o inspiracje muzyczne, bo w kwestiach pożyczenia mesy na sesje i granie tras to raczej kwestia managementu Mariusza Kmiołka. Myślę, że tym dwom panom wiele zawdzięczam.
  

Jacek Walewski
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
Snakes of Eden CETI

Dwa lata po znakomitym albumie "Brutus Syndrome" CETI powraca z kolejnym mocnym uderzeniem zatytułowanym "Snakes Of Eden".

Gramy dalej

9 /10
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Ghost ocena 9
Popestar
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie