Trzeba sobie narzucić dyscyplinę, dosłownie jak w wojsku. Kiedy byłem młody, bardzo dużo ćwiczyłem, praktycznie zatracałem się w grze. Bywało, że zabierałem gitarę do szkoły, do łazienki, a nawet z nią spałem. Dosłownie się z nią nie rozstawałem. Kiedy nie miałem gitary przewieszonej przez ramię, czułem się nieszczęśliwy. Nie do końca uważam, że stan umysłu, w jakim się wówczas znajdowałem, jest dobry dla młodego człowieka, ale taki właśnie wtedy byłem. Kochałem gitarę. Samo trzymanie jej w rękach sprawiało mi niesamowitą przyjemnością, i nadal wciąż sprawia.
Wracając do pytania... Uważam, że konieczne jest - jak już mówiłem - obranie sobie jakiegoś celu, który może być mniejszy albo większy. Na przykład założymy sobie, że chcemy grać utwory naszego ulubionego muzyka. Trzeba sobie wtedy wyobrazić samego siebie grającego tę muzykę. Później przychodzi pora na podzielenie tego celu na drobniejsze, pośrednie etapy - czyli takie, które są prostsze do osiągnięcia. Krok po kroku uda się w końcu osiągnąć ten duży cel. Jeśli będziesz konsekwentny i będziesz dużo ćwiczył, to nie ma szans, żebyś go nie osiągnął. Poza tym, osiągając małe cele, masz motywację, żeby iść do przodu.