Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Robert Gasperowicz (SAMO)

Robert Gasperowicz (SAMO)

Znudził ci się metal? Szukasz w muzyce czegoś nowego, nadal jednak agresywnego i ciężkiego? Jako rozwiązanie twojego dylematu Magazyn Gitarzysta poleca SAMO! Poniżej zapis rozmowy z Robertem Gasperowiczem, liderem projektu. 

Cześć! Fajnie, że jest okazja pogadać z kolejnym "jednym z najoryginalniejszych zespołów w naszym kraju". Od Staszka, waszego nowego wokalisty, wiem, że ponoć powoli zbliżacie się do końca prac nad kolejnym albumem. Gdy przeprowadzałem z nim wywiad miesiąc temu wspomniał, że kończy już nagrywanie swoich wokaliz…


Cześć. Owszem kończymy prace nad "s3". Staśkowi został do nagrania jeden kawałek, a ja zacząłem ostateczne zgrywki śladów gotowych utworów.


O waszym poprzednim wydawnictwie, EP-ce "Plex Zero" można przeczytać na różnych forach wiele pozytywnych opinii. Zastanawia mnie tylko na ile słuchacze faktycznie rozumieją i czują waszą muzykę. Czy nie sądzisz, że wielu z owych "fanów" wypowiada się o was dobrze tylko z powodu, że wasze dźwięki są "awangardowe"?


Pytanie chyba nie do mnie, lecz do słuchaczy i fanów SAMO. Jeśli jednak trochę nietypowa muzyczna forma, jaką proponujemy, interesuje kogoś tylko z  powodu swojej dziwności, nie uważam , że to źle. Moim zdaniem jest pierwszym krokiem  w stronę zgłębienia treści i zrozumienia.


Wiesz, wspomniałem o tym nie bez powodu. Na jednym z portali internetowych znalazłem wywiad z Tobą, w którym przeprowadzający go dziennikarz - z pewną co prawda ironią - sugerował, że wasza muzyka to "rozpierdol"…


Nawet rozpierdol ma swoje zasady. W żadnym stopniu nie ujmuje tego typu analogia niczego naszym dźwiękom. Bałagan SAMO ma swoją motorykę, jest propozycją z założenia odmienną i nie mi nadawać temu nazwy i szufladkować. Jeśli ktoś tego nie ogarnia, dajmy mu szansę, hmm? Muzyczny rozpierdol to fajne skojarzenie. Zdecydowanie lepsze niż śmierć metal w odniesieniu do popularnego i skostniałego gatunku.


Co właśnie sądzisz o tego typu "skostniałych" gatunkach jak choćby death metal? Ja sam nie rozumiem, jak można słuchać tak wtórnej muzyki…


Słuchanie starych brzmień nie budzi we mnie negatywnych odczuć. Zastanawiające jednak jest, jak niektórym ludziom niewiele potrzeba. Odnajdują coś już dawno odkrytego i celebrują kawałek po kawałku. Myślę, że to ma związek z łatwością odbioru, poparciem przez większość i nie wychylaniem się z szeregu zakodowanym na potrzeby świętego spokoju i łatwiej rozrywki. To bardzo indywidualna sprawa. Łatwo zahaczyć o temat gustu czy prywatność. Staram się nie narzucać swojego punktu widzenia. Jedynie mam coś do zaproponowania i jest to w tym przypadku muzyka SAMO.


Znalazłem określenie waszej muzyki jako "chaos kontrolowany". Czy faktycznie tworzycie w pewnym chaosie, improwizując i wpadając w swoisty trans? Przykładowo, Rafał z Mojej Adrenaliny przyznał mi się ostatnio, że sam nie do końca ogrania procesu twórczego jego zespołu.


Wszystkie utwory zaczynają się od gitary. Zawsze jest to jakaś improwizacja, która przestaje nią być w chwili zapamiętania. Struktura frazy z czasem rozbudowuje się i skraca. Łączę takie zagrywki ze sobą, dobieram odpowiednie tępo i nagrywam. Proces twórczy samej linii gitar i nauczenie się ich trwa od kilku dni do mniej więcej półtora miesiąca, zależnie od stopnia trudności. W międzyczasie nie dzieje się nic ponad to. Koncentruję się wyłącznie na jednym szkicu. "Plex Zero" zawiera kilka melodyjek i "solówkę" w "The Trip", które są reakcją na podstawowy temat. Impulsem,  zrodzonym  niemal na kolanie, pretekstem chwili.


Z utworów na "Plex Zero" wyróżnia się zwłaszcza "Rebirth". Jest zdecydowanie najbardziej przestrzenny i łagodniejszy…


"Rebirth" jest czymś w rodzaju delikatnego budowania napięcia z zamierzonym wyciszeniem  na koniec płyty. Po tym nie ma już nic,  tylko cisza przed nową płytą.

Nie wiem czy dobrze interpretuję przekaz tekstowy "Plex Zero", ale wydaje mi się, że liryki na EP-ce tworzą pewien koncept. Jego bohater jest sfrustrowany otaczającym go światem. Chce z niego uciec, co jednak mu się nie udaje. Samobójstwo kończy się reinkarnacją. Temat ciekawy choćby z powodu swojej dwoistości. Z jednej strony ma wydźwięk pozytywny, mówi o naszej duszy, sile, która powoduje, że poniekąd żyjemy wiecznie. Owy krąg życia okazuje się kręgiem cierpienia i bólu…

Teksty napisane przez Wasyla są metaforą. Futurystycznym scenariuszem , który należy interpretować dowolnie. Dostrzegłeś w nich coś, czego wcześniej nie widziałem. Chyba o to chodzi. Mamy trochę inne skojarzenia. Według mnie Piotr przedstawił  podróż w głąb fikcyjnego bohatera i nie ma w tym aż takiej autodestrukcji, tylko zastanowienie nad dotychczasowym życiem, swego rodzaju podsumowanie i oczyszczenie, by nie stać w miejscu i spróbować spojrzeć na wszystko z innej strony.


Jak już wspomnieliśmy na początku nowym wokalistą Samo został Staszek Wołonciej. Podejrzewam, że złożyłeś mu propozycję współpracy, po tym jak usłyszałeś ostatni album Egoist…

Stan wyszedł z propozycją podzielenia się swoją muzyką na kilka miesięcy przed premierą. To świetna płyta, w dodatku powstała własnym sumptem czyli kolejny powód, by pielęgnować nasza znajomość. Cenie w ludziach zaangażowanie. Jak tylko nadarzyła się okazja złożenia propozycji Staśkowi, nie mogłem  oprzeć się pokusie współtworzenia projektu ze zdolnym i pełnym energii muzykiem. W pierwszej kolejności zrobiliśmy Słoninę, a pół roku po skończeniu prac, poszliśmy za ciosem i zaśpiewał linie na nowym SAMO. To świetne partie wokalne. Dźwięki są kontynuacją wkładu Wasyl, jednak przede wszystkim wnoszą dużo nowego do tej muzyki.


Skoro wspominałeś już o Słoninie, porozmawiajmy przez chwilę o tym projekcie. Narazie znamy tylko mały wycinek twórczości tego zespołu. Generalnie słychać, że postanowiliście pograć trochę łagodniej. Skąd pomysł na polskie teksty?

Karol Gawerski jest autorem tekstów z dosłownie kilkoma moimi wersami na płycie. Ta muzyka jest kierowana głownie do polskiego odbiorcy . Przekład spowodowałby utratę "niecodziennego piękna". Nie mam nic przeciwko śpiewaniu po polsku. Brałem to też pod uwagę przy tworzeniu "s3".


Czy w związku z tym, że Staś jest także perkusistą w NeWBReeD jest szansa na usłyszenie na nowej płycie Samo żywych bębnów?

Obydwa projekty muzyczne, z którymi jestem związany, są oparte na programowanych bębnach. Nie bez przyczyny jednak nie chcę tu wchodzić w zawiłości logistyczne i trudności, z jakimi borykają się niemal wszystkie podziemne zespoły. To świadomy wybór. Jednak nie wyrokujmy przyszłości. Nigdy nie wiadomo co będzie jutro. Na dzień dzisiejszy piszę perkusję przy pomocy komputera.


Wspomniałeś kiedyś, że słuchasz dużo różnej muzyki m.in. Góreckiego. Co fascynuje Cię w różnych światach muzycznych?

Harmonia ma duże znaczenie, Góreckiego są piękne. Odwaga artystyczna i wyczucie. Kolaż stylów, pomijając naleciałości kabaretowe. Wyrafinowana, oszczędna forma Joy Division lub pojechanie po bandzie Ion Dissonance na płycie "Solace". SAMO jest wypadkową prawie wszystkiego, interpretacją istniejących dźwięków, nie tylko funkcjonujących jako muzyka.


Czy jako słuchacz szukasz w muzyce emocji, innowacyjności, oryginalności czy techniki?

Zależnie od nastroju i rodzaju muzyki. Nigdy słuchając po raz pierwszy nie zastanawiam się nad techniką. Na przykład na płytach Dillinger Escape Plan wolę te proste, melodyjne  kawałki i dopiero w miarę osłuchiwania, zaczynam doceniać trudniejsze technicznie. Zdecydowanie emocje na pierwszym miejscu. Czy w Portishead mamy do czynienia z wyrafinowaną techniką? Oczywiście warsztat wokalny jest tam świetny, ale, jeśli ktoś podejdzie do proponowanej przez zespół dramaturgii od strony technicznej, równie dobrze może szukać wyszukanych dźwięków w disco polo.


Na koniec muszę cię jeszcze zapytać o "S1". Czy jest jakaś szansa, że wydacie tan materiał fizycznie, a nie tylko w postaci mp3?


Wersja mp3 krąży po świecie nielegalnie. Nie daliśmy przyzwolenia na dzielenie się tą muzyką z innymi. Od niedawna ja i Karol postanowiliśmy rozwinąć działalność naszej kontrabandy. Ścieżki z zapisem instrumentów rejestrowane są na drugie i trzecie SAMO jak i Słoninę  w zaimprowizowanym, własnym "niby-studio", Matnia. Kolejnym krokiem było założenie labela. Nasze małe wydawnictwo nazywa się CZOŁO. "S1" ukaże się nakładem tejże mini wytwórni w kilka miesięcy po debiucie Słoniny.

Jaką muzykę zamierzacie promować? Jakie kapelę mogą słać do was swoje proma?


Na dzień dzisiejszy zajmiemy się prezentowaniem wyłącznie własnej muzyki. Chwilowo dziękujemy za ewentualne demo, nie mniej trudno nas zaskoczyć dźwiękami i to możemy uznać w przyszłości za główny argument w doborze promowanych przez CZOŁO zespołów.

Jacek Walewski

Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie