Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Boroova (Heatenic Noiz Architect)

Boroova (Heatenic Noiz Architect)

Kontynuując promocję naszego krajowego podziemia, przedstawiamy Heatenic Noiz Architect.

Cześć! Cieszę, że znaleźliście chwilę na krótką pogawędkę ze mną (śmiech).


Cześć! Znaleźliśmy, w końcu. Dziękujemy za cierpliwość (śmiech).


Dużo dostajecie propozycji wywiadów? Pytam o to nie bez powodu, gdyż od wydania waszego debiutu minęły już trzy lata, zaś EP-ka "Taiga" przeszła bez echa. Nie znalazłem nawet żadnej recenzji tego materiału… Chyba trochę przycichło o Heatenic Noiz Architect w ostatnim czasie.


Nie ma tego za wiele, ale i specjalnie o to ostatnio nie zabiegaliśmy. Przez ostatni rok kręciliśmy się praktycznie w kółko i babraliśmy się w gównie mówiąc kolokwialnie. Nikogo to za bardzo chyba nie interesowałoby.

"Taiga" przeszła bez echa właśnie z tych powodów. Miała nigdy nie ujrzeć światła dziennego, ale stała się nieoczekiwanie zapisem danego momentu w naszej historii, więc z kronikarskiego obowiązku potraktowaliśmy ją jako półoficjalne wydawnictwo internetowe. Tylko w takowej formie jest dostępne. Wierzę w to, że jeśli ktoś będzie chciał tego posłuchać to trafi na naszego MySpace’a albo zdobędzie w inny sposób. Reasumując, tak przycichło o nas, ale tylko dlatego że sami trochę odpuściliśmy.



Po nagraniu "Taiga" odszedł od was perkusista. Ponoć zmusiła go proza życia… Swoją drogą mam jednak nadzieję, że nie podzielicie losu Dillinger Escape Plan, którzy od kilku lat co album muszą wymieniać pałkerów (śmiech).


Już się przyzwyczailiśmy do ciągłych zmian dotyczących wokalistów i perkusistów.  Na szczęście od samego początku ja, Czarli i Luk  trzymamy się razem, dzięki czemu kierunek muzyczny rozwija się w naturalny sposób bez nagłych zwrotów. Z drugiej strony, co jakiś czas świeża krew w zespole działa stymulująco i pozawala nam ciągle iść do przodu co bardzo dobrze będzie słyszalne na następcy naszego debiutu.


Macie już nowego bębniarza?


Jak najbardziej! Jest nim Seweryn, który od lat udzielał się w kilku lokalnych składach, a ja współpracowałem z nim około roku ’98, kiedy to powołany do życia został grindcore’owy Ortank. Tak więc nie było przestojów w graniu i udało nam się załatwić tę sprawę praktycznie od ręki.


Ponoć przygotowujecie już nowy materiał. Przyznam, że na "Already a Legend" najsłabiej wypadają te prostsze, stricte grindcore’owe momenty. Czy mogę liczyć, że na kolejnej płycie umieścicie numery ukazujące bardziej wasze pokręcone oblicze?


Generalnie jeśli chodzi o melodyczność i riffy nowe numery są kontynuacją i rozwinięciem tego co graliśmy dotychczas. Na tym podobieństwa się kończą, gdyż Seweryn gra zupełnie inaczej niż Urbi. Dodaj do tego fakt, że staramy się pisać utwory w bardziej klasyczny sposób, rezygnując z olbrzymich ilości riffów napchanych w jak  najkrótszym czasie, prawdopodobnie pojawią się solówki oraz przebojowe refreny. Oto skrótowy opis naszej "dwójki".
   

Wasze płyty wydawało dotychczas Deformeathing Production. Czy nowy album też ukaże się w katalogu labelu Wojtka?


Jeśli tylko Wojtek będzie zainteresowany to tak.


Okładka "Taiga" jest dość dosłowna. Co innego front "Already…", bardzo symboliczny i zarazem charakterystyczny…


Pewnie chciałbyś abym rozwinął tę myśl i dopowiedział jakieś ukryte podteksty, ale takowych nie ma. Okładki są dziełem Qrasa z mentalporn.com - gość jest niesamowity i chciałbym, aby zawsze jego pomysły zdobiły nasze wydawnictwa.


To prawda. Masz jednak z pewnością jakąś interpretację tego obrazka. No, chyba, że uważasz, że może istnieć sztuka dla sztuki i nie ma sensu wszystkiego poddawać analizie.


Oczywiście że mam własną interpretację, ale uważam, że każdy powinien mieć swoją. Nie ma jednej uniwersalnej. Nie ma czegoś takiego. Ale jeśli już bardzo byś się upierał to, to pytanie nie powinno być skierowane do mnie tylko do Qrasa. Zanim powstała okładka słuchał naszych nagrań i wczytywał się w teksty, więc to jest jego jakaś interpretacja. Ja uważam, że ma niesamowitą zdolność wczuwania się w klimat muzyki, którą ilustruje i to sprawia, że jego prace są takie unikalne. Nawiasem mówiąc to chyba dosyć często nie docenia się pracy twórców okładek płyt muzycznych, w tym sensie, że nie przeprowadza się z nimi wywiadów. No chyba, że się mylę?


Hmm, wiesz z paroma grafikami, specjalizującymi się w okładkach płyt muzycznych, już czytałem wywiady. W każdym razie muszę uderzyć jak widzę w Qrasa (śmiech). Powróćmy jednak do tematu. Muzyka jaką gracie nie jest łatwo przyswajalna.  Wiesz może więc ile egzemplarzy "Already…" udało się sprzedać?


Nie mam pojęcia.


Jak pod względem frekwencji wypadają wasze koncerty?


To zależy z kim i na jakiej imprezie gramy, ale chyba nie odbiegamy od średniej krajowej, która kształtuje się pewnie gdzieś pomiędzy zero a kilkaset osób. Nie oszukujmy się, jesteśmy zbyt mało znani, aby ludzie, z naprawdę nielicznymi wyjątkami, przychodzili specjalnie na nas.


Nie tak dawno zakończyły się eliminacje do finału konkursu Neuro Music. Dlaczego nie startowaliście? Przecież stylistycznie pasowaliście tam jak ulał.


Nie sądzę, aby konkurs był odpowiednią formułą dla tej imprezy. Trochę nie pasuje mi to do szczytnych idei, za które zresztą chwała organizatorom towarzyszącym temu przedsięwzięciu i  przypomina popularne programy typu: " .... z gwiazdami". Rok temu daliśmy się namówić i raczej nigdy nie powtórzymy tego błędu.


Może i przypomina to tego typu plebiscyty popularności, ale z drugiej strony daje szanse darmowej promocji mało znanym kapelom. Mogłoby wam to pomóc i w sprzedaży płyt i frekwencji na koncertach.


Byc może. Nie chcę żeby zabrzmialo to banalnie albo żebym wyszedł na nadętego dupka funkcjonujacego w próżni, ale nie do końca to jest naszym celem. Robimy to przede wszystkim dla siebie. Owszem, chcemy jakoś tam zaistnieć, ale nie wszędzie i za wszelką cenę.


W recenzjach wielu porównuje was do wspomnianych już Dillinger Escape Plan czy Converge. Co sądzicie o ostatnich albumach tych formacji? Przyznam, że "Option Paralysist" trochę mnie rozczarowało. Muzykom chyba powoli zaczynać już brakować nowych pomysłów…


Przyznam, że aktualnie nie siedzę w takiej muzyce za bardzo. "Option Paralysis"  dosłownie obiło mi się o uszy ze dwa razy i to głownie ze względu na gościnny udział pianisty współpracującego z Davidem Bowie, Mikem Garsonem. Jego styl gry rozpoznałbym zawsze i wszędzie. Jest geniuszem!  Niestety taką samą znajomością mogę się pochwalić w odniesieniu do "Axe to fall".  Na razie jestem na etapie trawienia "No heroes" - cóż, jestem trochę zacofany, ale nie sposób ogarnąć wszystkiego co dzieje się w muzyce. I tak stos nieprzesłuchanych płyt piętrzy się na moim biurku od dłuższego czasu.


No to mamy podobny problem, widzę (śmiech). Czy słuchasz tylko grindu? Słuchając waszych nagrań można podejrzewać was o różne, nawet skrajne inspiracje…


Grindu??? (śmiech) Nie, raczej nie. Obecnie nadrabiam braki z tzw. klasyki czyli Pink Floyd, Led Zeppelin, Roxy Music, The Beatles, Rolling Stones, Dawid Bowie itd. Jakoś nigdy nie miałem czasu, aby tak naprawdę zapoznać się z tą muzyką. Tak się złożyło, że dla mnie muzyka, z kilkoma wyjątkami, zaczynała się w latach osiemdziesiątych. Trochę było mi wstyd i postanowiłem to naprawić. Aha, słucham też dużo trip hopu, hip hopu i muzyki elektronicznej.


Swego czasu nagraliście cover Carcass na trybut poświęcony tej kapeli. Co sądzicie o tego typu wydawnictwach? Dla mnie są zbędne i wręcz nudne. Z reguły pojawiają się tam góra dwie oryginalne i ciekawe interpretacje, zaś reszta to tylko wtórne odtworzenie tabulatur wersji pierwotnych.


Nigdy nie zastanawiałem się nad swoim stosunkiem do trybutów, niektóre po prostu wychodzą lepiej inne gorzej.  Jeśli mowa o tym z naszym udziałem to rzeczywiście nie jest zbyt powalający. Tak jak Ty lubię gdy zespoły przedstawiają swoje interpretacje a nie próbują często z marnym skutkiem stworzyc kalkę oryginału. Właśnie to sprawia chyba najwięcej radości, zrobić czyjąś piosenkę po swojemu. Chyba tylko my pokusiliśmy się o takie podejście do tematu i dlatego składanka jest słaba. Aczkolwiek z perspektywy czasu teraz zrobiłbym ten cover trochę inaczej.

Jacek Walewski

Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
Snakes of Eden CETI

Dwa lata po znakomitym albumie "Brutus Syndrome" CETI powraca z kolejnym mocnym uderzeniem zatytułowanym "Snakes Of Eden".

Gramy dalej

9 /10
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Ghost ocena 9
Popestar
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie