Nigdy nie miałem wiosła z górnej póły, to skłoniło mnie do poszukiwań czegoś w bardziej przystępnej cenie, ale też równie dobrze brzmiącego. Na początku lat 90 wchodziła na rynek firma Mayones - jestem jej wierny do dziś. Mam cztery modele z tamtych lat. "Zapach szarości" został nagrany na modelu V z przetwornikami V7 i V8. Natomiast płytę "El Meddah" w całości nagrałem na customowym modelu Mayones, który firma zrobiła dla mnie wg. indywidualnych preferencji. Na koncertach gitary (Mayones-V i dwa LP) wpinam przez POD XT LIVE do wzmaczka CRATE Power block 150W - jest to małe głośne pudełeczko, które napędza dwie paczki: Mesa 2x12" i Marshall 4x12" . Po opuszczeniu stroju gitar do "B" daje to efekt wiatru we włosach (śmiech). Lista sprzętu marzeń była zbyt długa, więc nie będę się rozpisywał o headach i pakach mesy, PRSach, Ibanezach-7 i innych super nowinkach elektroniki, a lubię je!