Ten materiał tak naprawdę nigdy nie miał zostać wydany jako oficjalna płyta. Z punktu widzenia wytwórni nie nadawał się na kolejny zakontraktowany album. Nagrywałem wtedy dla Decca Records, która miała podwytwórnię Ace Of Clubs, spod której skrzydeł wypuszczała wszelkie reedycje. Ace Of Clubs to była jedna z tych niespecjalnie zamożnych wytwórni. Zdecydowali, że wydadzą coś w rodzaju składanki z moimi utworami z poprzednich albumów. Nie spodobało mi się to za bardzo, więc zaproponowałem im, że zamiast tego wyprodukuję album solowy, który nic nie będzie ich kosztował. Kupili ten pomysł i wydałem ten krążek, ale nie podejrzewałem nawet, że stanie się on kiedyś taki popularny. To był po prostu niskobudżetowy projekt, który na przekór wszystkiemu stał się jednym z moich najważniejszych albumów.