Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Adam Łukaszek (Votum)

Adam Łukaszek (Votum)

Adam Łukaszek to jeden z najwdzięczniejszych rozmówców, z jakimi miałem przyjemność przeprowadzać wywiad. Z dużą pasją opowiedział mi o ostatniej płycie Votum, "Metafiction", jak i udało mi się wyciągnąć z niego trochę bardziej osobistych wynurzeń na temat muzyki.

W swojej historii dokonaliście znaczącej zmiany stylistycznej. Czym była spowodowana? Czy faktycznie czym człowiek starszy tym bardziej ciągnie go do łagodniejszych dźwięków?

Cześć. Faktycznie, Votum przeszło diametralną zmianę, ale tak to już jest, że jeżeli chcesz się rozwijać, to parasz się różnych rzeczy, pod warunkiem, że sprawiają Ci przyjemność. Votum skończył z heavy, bo odnieśliśmy wrażenie, że w tym gatunku wszystko już zostało zrobione i nie ma już pola do eksploracji. I żeby wszystko było jasne - nikt nie żałuje tej decyzji.

 

Co do łagodnych dźwięków, może i coś w tym jest. Patrząc daleko wstecz, mógłbym powiedzieć, że pojęcia "łagodne dźwięki" się nie znało. Wszystko wraz z czasem i zdobywanym doświadczeniem się jednak zmieniło. Kiedy miałem naście lat mówiłem sobie i wszystkim wokół: "Tylko Metallica przez całe życie! METAL! METAL! METAL!". Mnóstwo jest takich ortodoxów i to nie tylko w subkulturze metalowców. A prawda jest taka, że jeżeli naprawdę kochasz muzykę, zaakceptujesz ją w każdej postaci… no… prawie w każdej (śmiech).

 

Ciekawostka! "Metafiction" miała być mocną płytą! Mieliśmy ostro dowalić i określić wszystkim definicję Votum. Coś się jednak w trakcie pozmieniało. Może to przez światło w sali prób (śmiech). Mieliśmy jedną żarówkę, która autentycznie usypiała. Tak czy owak, trzecia płyta będzie na pewno mocna, już ustaliliśmy… Tym razem wszystko powinno pójść zgodnie z planem, bo zakupiłem już dwie dodatkowe żarówki (śmiech).

Hmm, szkoda (śmiech). Ja właśnie bardziej lubię was w łagodniejszych utworach. Moim zdaniem prezentujecie w nich waszą bardziej wrażliwą, a co za tym idzie, autentyczniejszą, stronę…

Myślisz, że jak zagramy mocniej, to będziemy mniej autentyczni? Jak bym był daleki od takich opinii. Nasza muzyka to wypadkowa sześciu różnych stylów i doświadczeń. Nie jesteś w stanie przewidzieć, co usłyszysz na kolejnej płycie Votum. Może się komuś po drodze wkręcić ska, reggae, grindcore i wszystko to znajdziesz na płycie. Nie mam wątpliwości, że będzie to autentyczne. Na razie jesteśmy na etapie rozbudowanych melodii, ale nikt nie powiedział, że tak zostanie na zawsze.

Wielu twierdzi, że dzięki sukcesowi Riverside w Polsce wzrosło zainteresowanie rockiem progresywnym. Czy zauważasz jednak, że odbija się to pozytywnie na frekwencji na koncertach czy na sprzedaży płyt?

Szczerze? NIE! (śmiech) Chyba, że pytasz o koncerty i sprzedaż płyt Riverside. Jeżeli u nas miałoby się coś ruszyć, to tylko w odsłuchach na MySpace. Mamy dwa razy więcej stałych wejść i odsłuchów niż przed rokiem, co świadczy o tym, że płyta się przyjęła, jednak publika na koncertach raczej ciągle ta sama. Jest jakiś kryzys koncertowy, który dotyka nie tylko nas. Ludzie nie chcą chodzić na koncerty, wyobrażasz to sobie? Idą tylko tam, gdzie czują sukces, którego częścią mogą się stać poprzez partycypowanie: kupno płyty, pójście na koncert. Mówię tu o Riverside czy Behemoth. W ostatnim roku tylko oni mieli pełne sale. Wiąże się to oczywiście z sukcesem zagranicznym. Jak dla mnie to jest typowe polactwo, żeby zaistnieć na swoim podwórku musisz najpierw pokazać, że jesteś guru dla sąsiadów. Przecież, gdyby nie wspomniany sukces zagraniczny, chłopaki z Riverside nie mieliby co marzyć o złotej płycie, a Nergal dalej oglądałby Dodę co najwyżej na rozkładówkach.

Zgadzam się z Tobą. Niektórzy twierdzą, że sukcesy tych dwóch kapel powinny Polaków "odkompleksić", podczas to zjawisko pokazuje, że nadal wielu z nas sugeruje się nie tyle swoim gustem, co tym co jest promowane przez zagraniczne wytwórnie i co zyskało popularność poza granicami. Jak myślisz, czy jest to jednak wyraz tylko i wyłącznie kompleksów czy także tego, że stosunkowo mało osób tak naprawdę przeżywa muzykę, zastanawia się nad tym co słucha. Dla wielu jest to coś w rodzaju soundtracku do pracy czy obowiązków domowych…

Trudno jest mi jednoznacznie stwierdzić, co jest przyczyną tego, że w Polsce dostrzegą Cię dopiero wtedy, gdy dostrzeże Cię zagranica. Mam kilka pomysłów, ale to raczej dywagacje. Przeżywanie muzyki jest pojęciem względnym i nie odważę się powiedzieć, że ci przeżywają mocniej a tamci słabiej. Nigdzie nie jest powiedziane, że muzykę ma się mocno przeżywać. Każdy to trawi na swój sposób, a najważniejsze jest to, co z muzyki się wynosi. Czy zatem najwięcej się wynosi z intensywnego przeżywania? Niekoniecznie, bo intensywność może przysłaniać nam inne kąty spojrzenie na muzykę. Celowo używam słowa "może", bo się tylko domyślam, jestem i już pozostanę po jednej stronie mocy, tych przeżywających.

 

Nie będę wielkim odkrywcą, jeżeli dodam, że wszystkim rządzi "owczy pęd", któremu podporządkowujemy się bez wyjątku. Człowiek jest istotą społeczną i nic tego nie zmieni. Jeżeli wszyscy "to coś" lubią to przynajmniej poczujesz wewnętrzny przymus, żeby "to coś" sprawdzić. I tak to się nakręca.

Ciągnąc dalej ten temat, co Ciebie porusza w muzyce? Wiesz, ja sam zauważam, że żadna książka czy nawet film nie wzbudza we mnie tyle emocji co niejedna płyta.

Jestem uwrażliwiony na melodie, szczególnie powtarzane w określonych interwałach. Masz tego doskonały przykład w utworze "Home" na naszej płycie "Metafiction", gdzie Al (Aleksander Salamonik - przyp. jw) stworzył kapitalny wstęp, który po prostu mnie rozbroił. Zagrał to przypadkiem podczas jednej z prób i wiedziałem, że TO JEST TO! Przesłuchałem ten motyw setki razy przy tworzeniu materiału, następne setki przy nagrywaniu i kolejne tysiące podczas prób do koncertów. W dodatku "Metafiction" często leci w moim odtwarzaczu i nie ma mowy, żeby mi się znudziło, przejadło czy jakkolwiek. Takie motywy przyprawiają mnie o dreszcze i jeżeli kiedyś będziemy rozmawiać o dobrej muzyce to podam to, jako jeden z przykładów.

Na początku wspomniałeś coś o kolejnej płycie. Przygotowujecie już nowy materiał? Kiedy możemy się go spodziewać?

Na razie skupiamy się na przygotowaniach do ważnych występów (półfinał Woodstock, koncert w studio Radia dla ciebie, Ino-Rock z Anathemą i różne festy w Polsce), ale w środku lub pod koniec lata dmuchniemy w gwizdek i cała naprzód! Wchodzimy do studia latem przyszłego roku i nie chcemy, aby powtórzyła się sytuacja w czasie tworzenia materiału na "Metafiction", gdzie niektóre partie układaliśmy jeszcze w studio. Na cztery miesiące przed wejściem mieliśmy jeden numer!!! Tworzenie pod presją czasu jest ogromnie wyczerpujące. Nie możesz jeść, spać, tylko myślisz, co by tu jeszcze wcisnąć, żeby wszystko zaskoczyło. W końcu znajdziesz to czego szukałeś, cieszysz się jak dzieciak, lecisz na próbę, żeby oznajmić cudowną wiadomość, a na koniec takich pięciu Ci powie: "STARY, TO JEST DO DUPY !" Życie jest piękne! (śmiech)

Wasz poprzedni album był koncept-albumem, opowiadającym dość osobliwą historię. Wynika z niej wasze zainteresowanie człowiekiem, a zwłaszcza jego psychiką. Bohater waszego debiutu był świetnym przykładem na to, jakimi schizofrenikami często jesteśmy. Na zewnątrz starał się być człowiekiem agresywnym i twardym. W środku był poszukującym ciepła dorosłym dzieckiem…

Interesują nas kwestie, które przede wszystkim dotyczą nas bezpośrednio. A temat ludzkiej psychiki jest niewątpliwie jednym z nich. Nauka, mimo ciągłego postępu, wciąż posiada znikomą wiedzę na temat mechanizmu naszej świadomości. Dlatego jedyne co nam pozostaje to, obserwowanie innych i na podstawie tych obserwacji próba zrozumienia własnego JA. Nasi bohaterowie, tak z pierwszej jak i z drugiej płyty, również poszukują odpowiedzi na fundamentalne pytania dotyczące ich samych. I właściwie brak tych odpowiedzi doprowadza do tragedii. Czy zadanie bólu ukochanej osobie sprawi, że mój ból zniknie? Odpowiedź brzmi: NIE! Jednak przychodzi ona dopiero po fakcie, gdy wszystko już zostaje dokonane. Konkluzja jest taka, że wszyscy "lubimy" takie historie, bo każdy z nas ma w sobie tego votumowego bohatera. Tak, zdecydowanie, natura człowieka jest dość schizofreniczna.

Nie wiem czy dobrze trafię, ale zaryzykuję, że lubicie filmy Lyncha. Ich bohaterowie są podobni do waszych. Na pozór niewyróżniający się niczym szczególnym, mający w sobie jednak pewne mroczne tajemnice.

Jeżeli ktoś z nas lubi Lyncha, to byłby to Al lub Maciek. Albo: jeden i drugi. Al namiętnie ogląda filmy, a potem je recenzując zabiera 1/10 czasu z próby. Maciek również jest w gronie podejrzanych, bo to on tworzy teksty i całą misterię wokół naszych konceptów. Na moje niewybredne gusta przyswajalny jest jedynie "Mulholland Drive"…

Muszę przyznać, że lubię koncept-albumy, ponieważ w momencie, gdy album stanowi pewną całość jego słuchanie przypomina wręcz oglądanie filmu. By w pełni zrozumieć całość nie można słuchać go "na wyrywki". Zapewne posiadacie swoje ulubione koncepty muzyczne…

No jasne, że posiadamy. Według nas dwa najlepsze koncepty muzyczne to "Time must have a stop" oraz "Metafiction" tylko nazwa kapeli wyleciała mi z głowy (śmiech). A tak poważnie to trudno jest mi wypowiadać za resztę chłopaków (czasy niestety takie, że jak widać zmuszony jestem do udzielania odpowiedzi samotnie), jednak osobiście, jaki to koncept by nie był zawsze najważniejsza dla mnie pozostanie sfera muzyczna. Przykładowo wszystkie trzy koncepty Riverside słuchałem przede wszystkim jako koncepty muzyczne, bez zbytniego wgłębiania się w całą historię. Podejrzewam, że gdyby najnowsza płyta Votum opierała się na sześciu dźwiękach nasza wyjątkowa oprawa tekstowo-wizualna raczej nie miałaby większego znaczenia.

W jednym z wywiadów przyznaliście, że bardzo irytują was niektórzy "dziennikarze", nieprofesjonalnie podchodzący do pisania recenzji. Czy możecie jednak wymienić tych, którym udało się najtrafniej opisać wasza muzykę?

Hmmm, trudne pytanie, było ich paru, nie pamiętam wszystkich, ale jednym z nich był na pewno Adam Droździk dla Mystic Art. Recenzja na temat, bez egzaltacji, pokazał, że płytę przesłuchał i wnikliwie podszedł do tematu. Faktycznie, zdarza się, że recenzenci niejako z przymusu oddają ci reckę, bo trza było to zrobić. To samo tyczy się wywiadów. W pierwszym pytaniu jednego z poczytniejszych magazynów w Polsce czytamy: "Time must have a stop" to bardzo fajna płyta. No błagam…

Kiedy i gdzie będzie można zobaczyć was na żywo?

23 maja jedziemy na półfinały Woodstock do Katowic w Mega Clubie, 11 czerwca mamy zaklepany festiwal w miejscowości Barczewo. 19 Czerwca gramy koncert-audycję na żywo w studiu Radia dla ciebie. 26 Czerwca również szykuje się fest. Tylko nie wiemy, gdzie i jak się nazywa. Wiemy natomiast za ile (śmiech) No i oto gwóźdź programu - 11 Września Ino-rock u boku Anathemy. To będzie piękne uwieńczenie lata. 9 października - Skarżysko-Kamienna, klub Semafor. Trwają jeszcze rozmowy odnośnie kilku występów tego lata. Terminarz będzie systematycznie aktualizowany, więc zapraszam na www.votumband.pl do działu koncerty. Tam znajdziecie aktualne gig-plany.

 

Pozdrawiam wszystkich czytelników Gitarzysty. Życzę Wam wielu muzycznych przygód i niewyczerpalnej radochy z muzyki. Do zobaczenia na koncertach.

Jacek Walewski

The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Oneiric Big Jesus

Niezwykle konsekwentny i spójny kolaż gatunków zaserwowała czwórka muzyków z Atlanty podpisująca się nazwą Big Jesus. Przy okazji zabrała...Gramy dalej

5 /10
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Against the Grain
Gatunek: Southern rock
Zobacz wszystkie