Dokładnie. Zresztą, umownie posiłkować się można terminem stricte death metalowym tyle, że w nowoczesnych ramach i nikt płakać nie powinien. Przykładowo Carnifex śmiało taguje sam siebie jako zespół death metalowy, a Suicide Silence o zgrozo, jako heavy metal, bo łatki mają gdzieś tam w poważaniu, gdzie i Ty również. Ja za to przyznam Ci się, że na ten akurat serwis nie zaglądam, a wręcz zdziwiony jestem dystansem redaktorów tego portalu, nie mówiąc już o ich wybujałym ego. To nie dziwne, że jak się ma XXXXX kapel deathcore na metr kwadratowy to potem bluzgają po byle czym (dosłownie, ale to nie zniewaga dla Twojego zespołu). Dziwne to, właściwie to strasznie mnie to frapuje - bo tam, jak zresztą sam pewnie zauważasz, nurt ten staje się nieco (!) wyeksploatowany, a pałeczkę przejmują Brytole. My zaś Polacy, jak do tej pory nie mieliśmy zbytnio się czym w tej materii pochwalić, to też raczej usilnie takie akty promujemy - bo to nasze własne, co ważne - dobre.