"Death Magnetic" jest o wiele lepszy od "St Anger", ale nie uważam go za wybitny album. Zespół brzmi na nim jakby mocno chciał powrócić do stylu z lat 80., ale udaje się mu to tylko częściowo. Jak na grupę z 30-letnim doświadczeniem i tak jest pewnym osiągnięciem. "World Painted Blood" jest także bardzo dobrym krążkiem, nawet jeśli nie dorównuje niczemu, co Slayer nagrał przed 1990 r. Kawałki są bardzo agresywne i emanują mocą. "Endgame" jest moim zdaniem najlepsze z tych trzech - udanym powrotem do grania technicznego thrash metal, który pokazuję, że Dave Mustaine jest światowej klasy gitarzystą.