Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Bartek Mieszkuniec (The Boogie Town)

Bartek Mieszkuniec (The Boogie Town)

The Boogie Town to zespół założony w roku 2007 przez Bartka Mieszkuńca i Ulę Rembalską w Warszawie. Jesteśmy tuż po premierze debiutu płytowego grupy, o której Jan Borysewicz powiedział: "Ten zespół ma głos Janis Joplin i zapach prawdziwego rock’n’rolla".
Pytanie, którego sam nie lubię, ale w związku z tym, że nie jesteście jeszcze powszechnie znani, musi paść. Jaka jest historia The Boogie Town?


The Boogie Town założyliśmy z Ulą w 2007 roku, choć znamy się i piszemy razem piosenki od ponad sześciu lat. Długo szukaliśmy pozostałych muzyków. Bardzo zależało nam na tym, żeby był to skład który dobrze się rozumie i jest w stanie wytworzyć magię na scenie. Wydaje nam się, że się udało.


"The Boogie Town ma zapach prawdziwego  rock'n'rolla". Czym jest dla was rock'n'roll?


Jeśli za 40 lat nadal będziemy z Ulą komponować razem, grać z chłopakami koncerty, wciaż będziemy potrafili przesiedzieć całą noc w studiu rozmawiając o muzyce i świetnie się przy tym bawiąc i wtedy zadasz nam takie pytanie to chętnie odpowiemy. To zdanie powiedział o nas Jan Borysewicz, musiałbyś spytać jego, on na pewno już dziś zna odpowiedź (śmiech).

 
Uważasz, że  w naszym kraju można grac pełnokrwistą tego typu muzykę? Groupies w skali takiej jak w USA nie ma, zaś dragi są u nas nielegalne, więc na pewno ich nie bierzecie (śmiech).


A w USA są legalne? (śmiech). Dla nas, ani groupies ani narkotyki nie są esencją rock'n'rolla, tylko jednym z jego następstw. Są czymś co może się z nim wiązać ale nie musi. Wszystko zależy od człowieka. Zapewne masz na myśli slogan "Sex, drugs and rock'n'roll", który stał się popularny w latach 60-tych, kiedy wiele gwiazd rocka przestało kryć się z tym, ze piją alkohol i biorą narkotyki. Natomiast nikt mi nie wmówi, że w rock'n'rollu na pierwszym miejscu nie stoi muzyka, bo gdyby tak było to każdy lump na dworcu byłby gwiazdą rocka. U nas panuje przekonanie, że rock'n'roll to wieczna zabawa i nic poza tym. I dlatego wielokrotnie nic za tym nie idzie, ani dobra muzyka ani fajny wizerunek ani sposób myślenia o muzyce. Prawdziwy rock'n'roll to dla nas podporządkowanie całego życia muzyce, myślenie muzyką i stawianie jej na pierwszym miejscu. Zespoły takie jak The Rolling Stones czy Aerosmith, ikony tego gatunku, to przede wszystkim świetne piosenki, ciężka praca i wiele lat grania na scenie. Bez muzyki nie ma rock'n'rolla. Jeśli chodzi o nas to nie jest ona stricte rock'n'rollowa. Każdy kto posłucha naszej płyty usłyszy na niej różne wpływy, zaczynając od bluesa, przez soul, brit rock, rock stadionowy, aż do power popu. Więc nie ma obawy, że polskie groupies się nie znajdą (śmiech).


Wasz numer, "Gave You Everything" dotarł do 1. miejsca na liście NRD w Esce Rock. Jak wam się to udało? Kawałek fajnie buja, rewolucji w rocku jednak nie robi. Macie tak dobrze zorganizowanych fanów czy po prostu ludzie są spragnieni takiej prostszej, miłej dla ucha, a jednocześnie nie pozbawionej pazura muzyki?
   

O to jak dotarł do 1. miejsca należałoby zapytać ludzi, którzy głosowali. Jeśli chodzi o rewolucję to zależy czym ona dla Ciebie jest. Zresztą jako dziennikarz na pewno lepiej od nas wiesz czego pragną słuchać ludzie. Nam zależy na pisaniu piosenek.


Masteringiem waszego albumu zajął się Alan Silverman, znany ze współpracy z m.in. Norah Jones, Michaelem Buble czy Leonardem Cohenem. Jak udało wam namówić się go do pracy nad waszymi dźwiękami?


Paweł Marciniak, z którym współprodukowaliśmy płytę wysłał do Alana nagrane już wtedy piosenki, z pytaniem czy zrobiłby ich mastering. Alan odpisał, ze materiał bardzo mu się podoba i chętnie się tym zajmie.


Jak wygląda historia powstania Waszego debiutanckiego albumu?


Po kilku latach pisania razem, nadszedł czas by z kilkudziesięciu piosenek wybrać te naszym zdaniem najlepsze i je zarejestrować. Zdecydowaliśmy się na studio Manximum Records, bo już wcześniej znaliśmy Pawła i zawsze podobało nam się jego podejście do muzyki. Moglibyśmy godzinami rozmawiać z nim o sprzęcie, produkcji i nie tylko… (śmiech). 


Zdziwiła mnie informacja, że waszym managerem jest Piotr Miecznikowski, znany - przynajmniej jako dziennikarz - z fascynacji ekstremalną muzyką. Jak Wam się układa współpraca?


Właśnie, muzyka ekstremalna. Dlatego pasujemy do siebie jak ulał. Jak do tej pory współpraca układa się znakomicie. W skrócie można powiedzieć, że rozumiemy się bez słów. Zresztą podobnie jest z naszą wytwórnią Mystic Production. Wszyscy zawsze nas straszyli, że kiedy podpiszemy kontrakt z jakąś wytwórnią, będziemy na kilka lat uwięzieni, nikt nie będzie liczył się z naszym zdaniem, a okazało się, że jest zupełnie odwrotnie.


W maju zagracie koncert akustyczny w Esce Rock. Skąd pomysł na coś takiego? Nie sądzicie, że często jest to ślepe i nie zawsze uzasadnione naśladownictwo amerykańskich legend w postaci Nirvany czy Pearl Jam? 


Nie gramy koncertu akustycznego, tylko jedną piosenkę, tak jak to się robi w wielu stacjach radiowych w Polsce i na świecie, w których nie ma możliwości zagrania koncertu. A dlaczego granie na gitarach akustycznych miałoby być w Polsce zabronione? Przecież niczym się nie różnimy od muzyków z Zachodu. Idąc tym tokiem rozumowania, powinno się zaprzestać grania w Polsce czegokolwiek poza kujawiakami, bo poza polską muzyką ludową wszystko jest naśladowaniem zachodnich legend. Wiemy przecież, że korzenie muzyki rozrywkowej nie tkwią w Polsce.


Czy zamierzacie wydać ten koncert na CD? 


Mamy w planach wydanie w przyszłości koncertu na DVD, natomiast w tej chwili skupiamy się na promocji naszej pierwszej płyty, graniu koncertów i pisaniu utworów na drugi album.


Zagracie w tym roku na Open Mind Festival. Co sądzicie o tej imprezie? Skład zapowiada się dość kontrowersyjnie. Legendarne gwiazdy jak The Cult, obok z zupełnie innego świata Behemoth. Obok Obitury na scenie Czesław Śpiewa... Jak odnajdziecie się w tym szaleństwie?


Jesteśmy zaszczyceni, że będziemy mogli zagrać w tak wyjątkowym gronie, szczególnie że wystąpimy tego samego dnia co The Cult. Formuła tego festiwalu bardzo nam się podoba, bo w muzyce nie powinno być granic i wszyscy powinniśmy mieć "open mind".


Planujecie jakąś trasę na jesień? 


Oczywiście. Są plany by ruszyć w trasę po wakacjach. Wiele zależy od tego jak ludzie przyjmą nasz debiutancki album. Nie ukrywamy, że chcielibyśmy grać jak najwięcej, bo na scenie czujemy się najlepiej.

Jacek Walewski

Sounds From the Heart of Gothenburg In Flames

Dobór utworów pożegnalnego DVD In Flames z Danielem Svenssonem za zestawem perkusyjnym jest mocno dyskusyjny.

Gramy dalej

7 /10
Bad Vibrations A Day To Remember

Amerykanie zbyt długo kazali czekać na swój nowy album.

Gramy dalej

8 /10
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Zobacz wszystkie