Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Tomasz "Skaya" Skuza (Quo Vadis)

Tomasz "Skaya" Skuza (Quo Vadis)

Zespół Quo Vadis istnieje już na metalowym rynku muzycznym od 22 lat. Przy okazji premiery jego nowego albumu "Infernal Chaos" rozmawialiśmy z basistą: Tomaszem "Skaya" Skuzą.

Cześć Skaya! Co ostatnio pijesz? Człowieku, na zdjęciu w książeczce "Infernal Chaos" wyglądasz jak jakiś "natchniony" ajatollah (śmiech)!

Chyba łatwiej mi powiedzieć czego nie piję (śmiech)… No to nie piję mleka! Na zdrowe (śmiech)!

Nie wiem czy się orientujesz, ale na polskiej scenie muzycznej są dwa zespołu Quo Vadis. Wy i kapela grająca na... weselach. Dowodzona ponoć - jak przeczytałem na forum - przez charyzmatyczną panią Hanię...

No to czad! Będę musiał w takim razie od charyzmatycznej Pani Hani wziąć parę lekcji, żeby i o mnie można było powiedzieć "charyzmatyczny Pan Skaya" (śmiech). Co do zespołu weselnego Quo Vadis to wiem, że jest takowy, ponieważ kiedyś dostaliśmy ciekawego e-maila, którego załączam poniżej:

"Bardzo żałuję, że nie nie zagracie na moim weselu. Bardzo zależało mi na waszych usługach, jednak po przeczytaniu oszczerstw pod waszym adresem zrezygnowałam i podejrzewam, że nie byłam jedyna. Być może to jest tylko antyreklama lub zawiść ludzka, ale na portalu www.3miasto.pl weselnik forum pojawiły się zapisy mówiące o waszym pijaństwie (sic!) i złej organizacji. Założyłam wątek "Czarna lista zespołów", na którym niejaka (…) bardzo negatywnie wyraża się na wasz temat. Nie zdziwiło mnie to ponieważ zawsze może zdarzyć się "niezadowolony klient " i każdy ma prawo do swojej opinii. Jednak w następnym wątku ta sama osoba twierdzi, że to wszystko były kłamstwa pisane dla zabawy . Mnie to nie śmieszy ponieważ to skłoniło mnie do rezygnacji z waszych usług i sądzę, że nie byłam jedyną osobą . Nie wiem czemu ktoś stosuje wobec was antyreklamę. Za pomocą oszczerstw i utraty dobrego imienia doprowadza do utraty klientów. Żałuję, że nie skorzystałam z waszych usług."

Czyli bez względu skąd jest Quo Vadis, jaką gra muzykę, pijaństwo występuje…

Czy Wam zdarzyło się grać kiedyś na weselu jakiejś zmetalizowanej pary młodej?

Jeszcze nie… chociaż kiedyś wystąpiliśmy jako "prezent", który zajechał na naczepie TIRa pod kościół i lutował "Pretty Woman", potem wszyscy goście wraz z parą młodą "dosiedli" się na naczepę i była runda po mieście. Normalnie jak na LOVE PARADE, więc pierwszy krok wykonany (śmiech).

Docierają do Was już pierwsze opinie o "Infernal Chaos"? Pamiętam, że choćby "Król" spotkał się z chłodnym przyjęciem krytyki. Jest to jednak dla Was w ogóle ważne?

 

Oczywiście, że jest ważne, bo wszelkie opinie są też dla nas informacją zwrotną. Jako twórcy zatracamy obiektywne spojrzenie… Wiesz, jak wchodzi się do studia rejestrować nowy materiał, to praktycznie dopiero w studio masz okazję posłuchać tych numerów co zrobiłeś w dobrej jakości. Wiadomo, na próbie czy koncercie to nie jest to. Poza tym recenzje są jednak opiniotwórcze i mają wpływ później też na odbiór przez słuchających. Jednakże jeżeli chodzi o "Infernal..." jesteśmy spokojni… Na razie opinie potwierdzają nasz spokój (śmiech).

Spokoju nie mieliście jednak z okładką. Ponoć pojawiły się jakieś problemy z cenzurą i konieczność zmiany frontu płyty... Co miała pierwotnie przedstawiać okładka?

Oj… co wyszło "bigosu" z okładką… Generalnie ona była w takiej formie jak jest. Tyle tylko, że jako jeden z symboli religijnych umieściliśmy znak "dżinizmu"… Wszystko byłoby OK tyle, że ten znak to swastyka z czterema kropkami… Miało to lekko prowokować do myślenia, bo przecież ten znak znalazł się w towarzystwie znaków symbolizujących religie. Parę zdań na temat dźinizmu: "Dżinizm naucza o przyjaźni ze wszystkimi żyjącymi istotami, a jego celem jest dobro całego wszechświata - a nie tylko ludzi. Filozofia Dżinizmu mocno kładzie nacisk na to, że zwierzęta i rośliny mają dusze; coś w rodzaju duszy mają także minerały, ogień, woda, powietrze... Wszystkie obiekty zawierają życie i dlatego nie powinny być eksploatowane i wykorzystywane przez ludzkość, ale traktowane jak nasi życzliwi przyjaciele. Gwałt zadany istocie ludzkiej lub innym istotom jest gwałtem zadanym samemu sobie."

Cała zadyma rozpoczęła się w momencie jak zamówiliśmy w Niemczech koszulki z okładką płyty… Wszystko poszło OK, ale jak w naszym imieniu zadzwonił do nich Ptyś (Marek Jastrzębski - autor wszystkich grafik i piąty co prawda niegrający członek Quo Vadis), żeby się spytać czy jak będziemy chcieli domówić koszulki to jaka będzie cena i jaka będzie minimalna ilość zamówienia, itp. Na to szef drukarni: "kurna nigdy więcej wasza noga tu nie postanie. Żadnych koszulek, tego wzoru, to już wykluczone! Macie szczęście, że zobaczyłem wzór jak już moi pracownicy wysłali do was koszulki… kazałem im zniszczyć produkcje, nie wysyłać !!!" Pomyśleliśmy sobie, że koleś się zwyczajnie w świecie "popłakał", widocznie nie zrozumiał naszej intencji. Specjalnie na stronie zamieściliśmy znaczenie wszystkich symboli. Zaraz jednak mieliśmy drugą akcję, bo dystrybutor z Niemiec przestał się do nas odzywać. Dzwonimy i pytamy co jest grane, na co oni "no ale wy mieliście popsutą okładkę" (śmiech). Na szczęście mieliśmy już zmieniony ten symbol, więc mówimy, że tak tak wiemy o co chodzi już jest naprawiona (śmiech)… No to oni "to przyślijcie, bo chcemy zobaczyć"… Jak wysłaliśmy to od razu nastąpiła nowa jakość w naszych kontaktach, szybko porozumieliśmy się w kwestii dystrybucji na Europę Zachodnią. A no i jak przysłali nam umowę dystrybucyjną to dziwnym trafem znalazł się tam punkt "9A", który zabrania eksponowania symboli, które mogą kojarzyć się ze złymi sprawami itp…

Co w ogóle sądzisz o tego typu cenzorskich akcjach? Wiesz, ja nawet okładki Cannibal Corpse uważam za kiczowate i śmieszne (śmiech).

Jesteśmy oczywiście trochę wkurwieni na to, a z drugiej strony jest to ciekawe doświadczenie, bo nie zdawaliśmy sobie sprawy, że w Niemczech mają taką schizę na tym punkcie! Ale jak to się mówi, nie będziemy kopać się z koniem…

Jak pracowało się wam nad samą muzyką?

Tu wszystko odbyło się bez zarzutu. Po okresie klawiszy w składzie stwierdziliśmy, że klawisze mogą być jedynie skromnym dodatkiem do gitar, a nie odwrotnie, jak bywało właśnie na "Królu". Dlatego jest to mocna gitarowa muza. Nagrywaliśmy płytę w trzech studiach: perkusję zarejestrowaliśmy w studio ANNALISA w Szczecinie, wokale w ELVIS VAN TOMATO w Szczecinie, natomiast cała obróbkę, nagrywanie gitar, basu, mix i mastering w studio HERTZ, które jest niekwestionowanym liderem w nagrywaniu takiej muzy w Polsce. Bracia Wiesławscy naprawdę wiedzą o co chodzi i jak się to robi. Wiele się też dowiedzieliśmy i nauczyliśmy od nich… Coś co mnie najbardziej uderzyło i zaskoczyło, że jak "wykręcali" np. brzmienie gitar to nic nie musieliśmy mówić, bo oni sami wiedzieli jakie brzmienie jest dobre i przyszło nam jedynie na koniec wybierać pomiędzy "zajebistym" a "zajebistym, ale innym"…

Na "Infernal..." macie co najmniej dwa hity - "Bomb & Fire" i "Evil Dad". Szkoda, że nie nakręciliście do nich klipów...

Hmm… nic straconego! Co do klipów to prace rozpoczęły się dużo wcześniej przed zakończeniem płyty. Wtedy mieliśmy 6 numerów i wśród nich nominowaliśmy do klipów "Cross Of Gold" i potem "Blood For Oil".

Teledysk do "Cross Of Gold" wymyślony jest przez Krzysztofa Kuźnickiego (Wielkopomorska Wytwórnia Filmowa) i wykonany przez niego karkołomną techniką, że każda klatka została wydrukowana, niektóre podkolorowane i całość z powrotem wskanowana do komputera… Na jedną sekundę wchodzi 25 klatek czyli ponad pięcio minutowy teledysk to 8 tysięcy klatek. Premiera teledysku 6.07.2010r.

Na albumie wyróżnia się ponadto "Russia" z plemiennymi zwrotkami. Do tego ten pełen patosu tekst (śmiech).

Podoba nam się ten utwór również. Podobnie jak pozostałe 10 (śmiech)… Tekst w domyśle mówi o ludziach, którzy tam żyją, którzy jednak ciągle są pod jakimś jarzmem. Czy był to car czy pierwszy sekretarz czy prezydent… Jakby prześledzić historię to nie ma okresu, żeby mieli lekko…

Czy tytuł albumu to komentarz do sytuacji do świecie czy raczej twojego życia prywatnego? Liryk "Chaos" można zinterpretować jako wyznanie jakiegoś rock'n'rollowca. (śmiech)

No wiesz, nie patrzyłem na to z tego punktu, ale coś w tym jest… Temat chaosu jest bardzo uniwersalny, bo chaos jest różnorodny i nieprzewidywalny, tak jak wszystko co nas otacza. A w filozofii chaosu najbardziej podoba mi się to, że symbol gwiazdy, gdzie groty rozchodzą się we wszystkich kierunkach, oznacza "nieskończone możliwości". Ja twierdzę, że chaos jest naturalnym stanem rzeczy i to jedynie człowiek miota się i próbuje coś systematyzować i układać (stąd w tekście: "…mury, kwadraty, proste, godziny, dni, lata, to rzeczy są umowne i człowiek je ustala… lecz chaos je wyburzy, wykrzywi, pozaciera… bo chaos lubi rządzić bo chaos kocha chaos" czyli na początku był chaos… i na końcu będzie chaos…

Quo Vadis gra już ponad 20 lat. Powiedz, czy przez ten cały czas metal Ci się nie znudził? Nie kusiło Cię, by jakoś diametralnie zmienić stylistykę?

Hmm… No ja w duchu jestem również punkowcem (śmiech). Ostatnio miałem przyjemność przez jakieś pół roku grać w zespole WC, ale z uwagi, że oba zespoły są aktywne nie sposób było pogodzić wszystkiego i z bólem serca, ale musiałem zrezygnować z grania w WC. A’propos dodam tylko, że upadł mi mit, że basista punkowy może mieć jeden palec i jedną strunę, a tu okazało się że grałem dużo więcej rzeczy na basie niż w Quo Vadis… Bo w Quo Vadis mój ulubiony chwyt to wiadomo "E i chuj" (śmiech)…

Wracając do tematu, metal mi się nie znudził, myślę, że nawet nasze płyty są zróżnicowane bo każda zamyka pewien rozdział i taka różnorodność powoduje, że ciągle jest coś do zrobienia. Poza tym dopóki o swojej płycie (po dwóch latach od nagrania) nie powiesz, że jest doskonała, to cały czas masz do czego dążyć !!!

Niedawno świętowaliście 20-lecie. Pamiętasz może skąd wzięła się nazwa zespołu? Z książki Henryka Sienkiewicza? (śmiech)

Taaaa, z książki jasne… Początkowo mieliśmy się nazywać "Pan Tadeusz" lub "Ordynat Michorowski" (śmiech). Ogólnie nazwa miała być uniwersalna, a że pytanie retoryczne "dokąd zmierzasz" można postawić w stosunku do świata, człowieka, ludzkości itp. to jest i Quo Vadis.

W swojej historii raz otarliście się o pop przy okazji "Pretty Woman". Wpadający w ucho numer! Aż dziwi mnie, że nie trafił na soundtrack "Tylko mnie kochaj" (śmiech).

Np w sumie gramy go do dzisiaj, a wtedy był niezłą lokomotywą płyty "Politics"…

Skoro już przy filmach jesteśmy... Jesteś ponoć fanem Bogusława Lindy. Przypomnij może waszą wspólną imprezę.

Tak, jestem jego fanem!!! Mieliśmy okazję się poznać na drugiej lub trzeciej edycji WOŚP w katowickim Spodku… Wtedy było to po filmie "Psy", więc Bogusław Linda był dla nas absolutnym bożyszczem. Okazał się przemiłym, normalnym gościem - spożyliśmy małe "conieco"… Kilka lat później zaprosił nas do nagrania do jego filmu "Sezon na Leszcza" dwóch coverów Janusza Laskowskiego: "Dziewczyna z Albatrosa" i "Żółty jesienny liść". To znaczy miał być jeden z nich, ale w razie co nagraliśmy dwa i dwa weszły do filmu.

Przyznam, że zdziwiła mnie informacja z waszej strony internetowej, że sprzedaliście w swojej karierze około 100 tys. płyt. Świetny wynik jak na nasze warunki. Gdybyś od sztuki dostawał do kieszeni 5 zł w sumie mógłbyś z tego procederu życia(śmiech).

Najlepsze jest to, że 80 tysięcy to dwie pierwsze płyty (śmiech). No ale wtedy złota płyta była za 150 tysięcy sprzedanych egzemplarzy - dziś złota płyta to 5 tysięcy! Patrz, jak skurczył się rynek…

Jacek Walewski

Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
Sounds From the Heart of Gothenburg In Flames

Dobór utworów pożegnalnego DVD In Flames z Danielem Svenssonem za zestawem perkusyjnym jest mocno dyskusyjny.

Gramy dalej

7 /10
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Zobacz wszystkie