Dobrych momentów i wspaniałych wspomnień mam mnóstwo. Takim ostatnim jest bez wątpienia Rawa Blues, gdzie zagrałem ze swoim triem właściwie to, co chciałem, i tak, jak chciałem. Są takie momenty w życiu muzyka, kiedy właściwie gra się metr nad sceną, unosząc się niejako w jakimś niesamowitym zatraceniu i zapomnieniu. To są takie magiczne chwile, które obce są innym zawodom. Dla nich właśnie warto być muzykiem. Na tejże Rawie Blues występowała po nas Eden Brent, amerykańska wokalistka pochodząca z Missisipi, która obraca się w stylistyce boogie-woogie, bluesa, jazzu, gospel, soulu, a nawet popu, i została już uhonorowana wieloma nagrodami. Okazało się, że bardzo podobał się jej nasz występ i że bardzo intensywnie mnie szukała, aby mi pogratulować i porozmawiać ze mną. To było niezwykle miłe.