Oczywiście oglądałem cały występ Diatribes, który mnie totalnie zauroczył. Świetne są występy zespołów, których kompletnie nie kojarzysz, a w trakcie okazuje się że grają bardzo interesującą muzykę, do tego kompletnie improwizowaną. Moją szczególną uwagę zwrócił basista, który przypominał mi wyglądem Roba Mazurka, jednego z moich ulubionych muzyków. Przed i po koncercie wymieniliśmy kilka zdań, nawet pogratulował nam według niego świetnego koncertu. Cały czas widziałem Roba, więc było to trochę magiczne doświadczenie. Ale wracając do samej muzyki, było to jeden z tych koncertów który uświadamia Cię że muzyka to materia do końca nie zbadana i cały czas warto szukać, bawić się, formować.