Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Darek Dusza

Darek Dusza

Aby być zacnym muzykiem, trzeba grać z "Duszą". Niektórzy już się z takową urodzili, więc nie mieli innych możliwości jak tylko chwycić za wiosło i dawać czadu na scenie. Przedstawicielem tej klasy muzyków jest Darek Dusza - gitarzysta Shakin’ Dudi, Redkacji i masy innych kapel.

Witam Darku, pozwól na krótkie aczkolwiek treściwe przepytanie z działalności, sprzętu, życia i muzyki...


Mam nadzieję, że nie będzie bolało...


Nieeee... zatem, zaczynajmy... Przez Twoją wieloletnią działalność przetoczyła się cała masa kapel, od Ndst zaczynając. Wiele z nich przestało istnieć po dość krótkim czasie. Nie zadawałeś sobie nigdy pytania "A po co mi to", czy nie lepiej byłoby zająć się czymś, co w owym czasie przyniosłoby pewny dochód.


Znam to pytanie: "Kim chcesz być w dorosłym życiu?" .Wiele zespołów (no może nie tak wiele, tylko kilka) przestało istnieć, bo ja już taki niestały w uczuciach jestem. Lubię zmiany, lubię różną muzykę. A kapel nigdy nie zakładałem z myślą o dochodach. Tak jak większość młodych ludzi, zakładaliśmy kapele, żeby pograć, żeby śpiewać o naszym życiu. Bo to, co w na początku lat 80-tych leciało w radiu, to nie była muzyka o nas. Stąd się wzięła Śmierć Kliniczna, potem Absurd. Po Absurdzie przez moment byli jeszcze Chuligani, Darmozjady. Jednak nie potrafiłem wtedy znaleźć kogoś, kto potrafiłby śpiewać. Niestety, nie wiem, czemu, ale u nas faceci kiepsko śpiewają. Jakaś wada genetyczna? Po tych nieudanych próbach znalezienia wokalisty poddałem się. Zresztą przez ładne kilka lat intensywnie graliśmy, intensywnie żyliśmy... Wiesz, taki rock'n'rollowy kanon. I w pewnym momencie, gdy padała  komuna, zostałem zupełnie bez środków do życia. I poszedłem do tzw. normalnej pracy. Lecz niestety, muzyka jest jak narkotyk i po długiej przerwie uzależnienie wróciło.


A jak było z Shakin’ Dudi? Od razu między Tobą a Irkiem "zatrybiło"? Szybko się dogadaliście co do współpracy?


Bardzo szybko. To całe Shakin' Dudi rozpędziło się błyskawicznie. Najpierw zadzwonił Dudek, z pytaniem, czy nie zagrałbym paru rock'n'rolli w Hali Parkowej. Czemu nie? Punk to bardziej niedomyte dziecko rock'n'rolla. Po drodze do Katowic napisałem 2 teksty ("Au sza la la la" i "Opakowanie"). A chwilę później graliśmy już wszędzie, w radiu leciały nasze piosenki. Najlepsze jest to, że część odbiorców w ogóle nie kumała, że to pastisz, że my się wygłupiamy. I dlatego w tym samym czasie graliśmy i na Jarocinie i w Opolu. Po trzech latach znudziło nam się, zrobiliśmy nowy zespół, zaczęliśmy grać inną muzykę. A z Dudkiem współpraca trwa do dziś. Piszę teksty do jego bluesów, piszę dla Shakin' Dudi i gram tam na gitarze. Irek jest niesamowity na scenie i właśnie granie na żywo jest jego najmocniejszą stroną.


Jak to jest być nie tylko muzykiem, ale także tekściarzem? Która "rola" się bardziej Ci się podoba?


Hmm ... Tak, jak już wcześniej mówiłem, przez długie lata nie grałem na scenie. Pisałem wtedy wyłącznie teksty. Lecz w pewnym momencie zaczęło mi tego grania brakować. Tak fizycznie. Zaczęło się niewinnie, od wspólnego brzdąkania na akustykach z Mercem (dawnym wokalistą "Śmierci Klinicznej" i "RAP-u"). Efektem tego brzdąkania była akustyczna płyta "Pies od Luizy". Rany, jakie ona miała doskonałe recenzje! Podejrzewam, że tak dobrych już nigdy nie będę mieć (śmiech). Tylko, co z tego, gdy nie umieliśmy jej w ogóle wypromować. Lecz to właśnie dzięki niej znów zachciało mi się grać. Zaczęliśmy koncertować z Shakin', potem z Mercem na trochę zrobiliśmy DiM, a teraz wraz z przyjaciółmi gram w Redakcji. Granie na żywo ma jedną przewagę nad pisaniem tekstów: masz kontakt z ludźmi. A pisząc teksty jesteś anonimowy, większości nie interesuje, kto piosenkę nasmarował.


O czym najlepiej i w sumie najłatwiej się pisze?


Trudno powiedzieć... Piszę różne teksty, od pastiszowych po nieco poważniejsze. Takie, jak z ostatniej płyty "Dudek Bluesy". Często rozgrzebię jakiś tekst, potem do niego wracam. Najchętniej pisze w chłodnych porach roku, w lecie dopada mnie leniwiec i trudno mi się zmusić. A najłatwiej się pisze do tzw. rybki zaśpiewanej przez dobrego wokalistę. Bo to właśnie muzyka powinna inspirować. Na szczęście zawsze pisałem dla świetnych wokalistów: Merca, Dudka, Riedla. I to ich interpretacje powodują, że tekst nabiera konkretnej wartości. Bez dobrego wokalu to tylko parę linijek bazgrołów.


To może kilka słów o współpracy z Dżemem. To zupełnie inny klimat niż Shakin’. Łatwo było się przestawić na ich tory...


Lubię nowe wyzwania. Najpierw Riedel i "Malowany ptak". Potem Dewódzki i "Zapal świeczkę". Jeszcze parę innych utworów. Wiesz, w Śmierci czy Absurdzie pisałem poważniejsze teksty. Dlatego chętnie spróbowałem tych "dżemowych" klimatów. Nowe, nowe, ciągle nowe. To mnie interesuje. Trudno mi sobie wyobrazić, żebym przez kilkanaście lat robił ciągle to samo. Grał w tym samym zespole, te same piosenki. Nie, nie, fabryce mówimy nie.


Z Shakin’ Dudi graliście w bardzo wielu miejscach.  Na koncertach pojawiają się także rzesze spragnionych fanów? Czy jest może trochę bardziej kameralnie?


Z Shakin' w latach osiemdziesiątych graliśmy przez 3 lata. Hale, stadiony, Jarociny, Rock Areny, Spodki. Mieliśmy stałą ekipę nagłośnieniową i oświetleniową, dobry sprzęt. I mnóstwo fanów. Teraz zapewne ci fani są nieco starsi :). Ale część z nich nadal przychodzi na nasze koncerty. Przychodzą też młodzi ludzie, którzy znają utwory z netu lub radia, albo płyt rodziców. I doskonale się bawią. Dajemy z siebie wszystko, na koncercie nie ma litości. 100 % live, żadnych playbacków, samplerów, żadnej chałtury.  Oczywiście, że teraz nie jesteśmy tak popularni, jak w latach osiemdziesiątych. Inne czasy, inna muzyka leci w radiu. Teraz króluje plastik, a nam w plastiku nie do twarzy.


Od tego roku możemy podziwiać, a przede wszystkim usłyszeć Twój nowy projekt o nazwie Redakcja. To taka mixtura brzmieniowa. Komu zatem zrodził się pomysł na właśnie taki zespół?


Z tym podziwiać, to nie przesadzaj. Redakcja to produkt uboczny mojej przeprowadzki na wieś. Po latach spędzonych w Gliwicach osiedliłem się pod Skoczowem. Przez to zostawiłem DiM, zresztą Merc stracił ciśnienie do śpiewania (ale wierzę, że mu niedługo wróci). Gdy po emigracji minął mi szok tlenowy, zacząłem dłubać nowe piosenki. Część elektrycznych, część akustycznych. Bardziej byłem nastawiony na te akustyczne. Lecz mój przyjaciel, Bartek Stuchlik (grający na basie, kontrabasie czy czymś podobnym, co buczy i wydaje niskie dźwięki) zaczął mnie namawiać, żeby olać akustyczne smęty i grać w normalnym, elektrycznym składzie. Wokalistę Adama znaleźliśmy w internecie, potem doszedł Łukasz na garach i zaczęliśmy się wspólnie tłuc. A na samym końcu dołączył do nas Dawid.


Wydania debiutanckiej płyty możemy się spodziewać we wrześniu tego roku. Czym nas zatem zaskoczycie? Co będziecie chcieli przekazać?


Oj, nie wiem, czy ten wrzesień jest realny. Jak zwykle, wszystko się opóźnia. Nagrania, znalezienie wydawcy. Tak naprawdę, to nikogo nie chcę niczym zaskakiwać. Niczego udowadniać. Ani tym bardziej spełniać czyichś oczekiwań. Gdy grasz parę lat, łatwo zostać zakładnikiem swojej tfu, "tfurczości". Ciągle słyszę: " Reaktywuj Śmierć Kliniczną", "Zagraj na bardziej przesterowanym wiośle", " Uuu, to do bani, bo mi przypomina (i tu pada nazwa polskiego lub angielskiego zespołu, którego w życiu nie słyszałem)". Od tych porad i recenzji można niezłego wkurwu dostać. Ale oki, każdemu wolno krytykować, szczególnie niespełnionym muzykom. Natomiast nie należy temu ulegać. Należy robić swoje, nie patrząc na mody, trendy. Myślę, ze styl Redakcji wykrystalizuje się dopiero na drugiej płycie. Teraz nagraliśmy 19 piosenek, dość zróżnicowanych. Chociaż wszystkie mają rozpoznawalne brzmienie i rozpoznawalny wokal. To rzeczywiście taki kolaż punka, rock'n'rolla i rocka z lat sześćdziesiątych. A i ja jeszcze 2 wyroby regałopodobne się znalazły. Cóż, los tak chciał.


A jak wyglądają plany koncertowe, zarówno Shakin' Dudiego jak i Redakcji?


Po wakacjach Irka, w sierpniu i wrześniu gramy z Shakin' w kilku miejscach. Potem Irek będzie się przygotowywał do Rawy. Zagra tam materiał z nowej płyty "Dudek Bluesy". Po Rawie chyba przysiądziemy nad nowymi piosenkami. Zastanawiamy się nad nowym albumem. Ale tak powoli, bez napięcia. Cóż, z Redakcją chciałbym zagrać w kilku fajnych klubach, jakieś pierwsze ustalenia już są. Wiesz, Redakcja jest bardzo mało znanym zespołem i szału frekwencyjnego raczej nie będzie. W czasach permanentnego marketingu ludzie wybierają rzeczy znane (śmiech).


Tak trochę prywatnie, plany wakacyjne już zrealizowane, czy w trakcie realizacji?


Mieszkam w tak ładnym miejscu, z widokiem na góry, że chyba nie zasługuję na wakacje. Tutaj cały rok czuję się, jak na wakacjach. A zresztą te lipcowe upały. Nawet system chłodzenia piwem szwankuje. Zresztą większość lipca spędziłem wspólnie z Jarkiem Toiflem nad zgraniem Redakcji.


Na koniec poproszę o przedstawienie sprzętu, którego używasz. To zawsze interesuje naszych czytelników.


Na płycie Redakcji używałem wzmacniacza Egnater Rebel 30 W. To pełna lampa, ma bardzo fajny kanał z czystym brzmieniem. Zresztą ten z przesterem też. Bardzo lubię jego dźwięk, a także wagę :) Grałem na amerykańskim Strato i Suhrze (wersja Tele). W dwóch nagraniach, do których potrzebna była mi wajcha, skorzystałem ze swojego starego Ibaneza Roadstara II. Do muzyki, którą gram, taki zestaw zupełnie wystarczy. Chociaż jest kilka gitar, które chciałbym mieć. Na przykład Gretsche...


Ilona "Szefowa" Matuszewska

Sounds From the Heart of Gothenburg In Flames

Dobór utworów pożegnalnego DVD In Flames z Danielem Svenssonem za zestawem perkusyjnym jest mocno dyskusyjny.

Gramy dalej

7 /10
Bad Vibrations A Day To Remember

Amerykanie zbyt długo kazali czekać na swój nowy album.

Gramy dalej

8 /10
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Zobacz wszystkie