Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Negru (Negura Bunget)

Negru (Negura Bunget)

Szybki, w założeniu, wywiad z Negru, który miał ukazać się jeszcze przed oficjalną premierą "Vîrstele Pămîntului" na przełomie marca i kwietnia, przeciągnął się  niemiłosiernie. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Nawet blisko dwumiesięczna trasa zespołu nie uratowała lidera Negura Bunget przed naszą dociekliwością. Przyciśnięty do muru sympatyczny Negru opowiedział w końcu o najnowszym krążku, zmianach personalnych oraz planach na przyszłość. Zapraszamy do lektury.

Negura Bunget to zespół, który obecnie uważany jest za najlepszy podziemny zespół blackmetalowy na świecie. Tak w materiałach promocyjnych pisze o was wytwórnia. Jakiś komentarz?


Ten jakże zachęcający opis to oczywiście tylko chwyt marketingowy, klasyczna reklamowa propaganda, mająca zwrócić na nas uwagę jak najszerszego grona słuchaczy. Nie mam wątpliwości, że nie jesteśmy najlepszą blackową kapelą na świecie. Podobne kategoryzowanie nie ma zresztą, moim zdaniem, większego sensu.


Jak z obecnej perspektywy oceniasz “OM", który bez wątpienia był dla was przełomowym albumem?


"OM" na pewno stanowił punkt zwrotny w karierze Negura Bunget. Dzięki temu wydawnictwu otworzył się przed nami cały szereg nowych możliwości. Dostaliśmy szansę, dzięki której wznieśliśmy się o cały poziom wyżej, jeśli chodzi o warunki promocji naszej muzyki, uwagę, jaką zaczęły poświęcać nam rozmaite media, czy obecność Negura Bunget (i wynikającą stąd rosnącą rozpoznawalność zespołu) na zagranicznych festiwalach, jak również podczas tras koncertowych. Mimo upływu czasu, "OM" to materiał, który wciąż jest mi bardzo bliski, zarówno pod względem zawartości muzycznej, jak i samej idei, która mu przyświecała.


Wyraźną zmianę stylistyki, w porównaniu z "n'Crugu Bradului" oraz wcześniejszymi materiałami, można było zauważyć już na wydanym wcześniej mini "Inarborat Kosmos". Skąd wynikły te zmiany? Część słuchaczy mogła traktować je jako coś niemal rewolucyjnego, podczas gdy dla was była to pewnie naturalna ewolucja. Mam rację?


Tak, zdecydowanie. Tak się złożyło, że moment, w którym ukazał się ten materiał po prostu zbiegł się w czasie z chwilą, kiedy zachodząca w zespole naturalna muzyczna ewolucja stała się dla odbiorców naszej twórczości bardziej czytelna, wyraźniejsza. Prawdę mówiąc, kiedy nagrywaliśmy "Inarborat Kosmos", mieliśmy już w zasadzie gotową większość materiału na "OM". Wygląda więc na to, że już w trakcie końcowych prac nad kształtem "Inarborat", byliśmy w tym stanie twórczym, który znalazł odbicie w brzmieniu "OM".


"OM" spotkał się ze znakomitym przyjęciem zarówno ze strony muzycznej prasy, jak i fanów. Wystarczy wspomnieć, że Terrorizer umieścił tę płytę na 6 miejscu najlepszych stu albumów dekady. Czy w związku z tym czuliście presję nagrywając "Virstele Pamantului"?


Nie było aż tak źle. Zawsze, za każdym razem, kiedy ukończymy prace nad daną płytą, nasza uwaga koncentruje się na tworzeniu czegoś nowego. Nie roztrząsamy przeszłości, nie zastanawiamy się nad tym, co już zrobiliśmy. Myślimy o tym, co dalej, co będzie następne. Jeśli chcesz stworzyć coś nowego, unikalnego, powinieneś przestać brać pod uwagę to, co należy już przeszłości. Musisz w pełni otworzyć się na otaczający cię świat, a przede wszystkim być szczerym względem siebie samego. W ten sposób działaliśmy, działamy i konsekwentnie będziemy się tego trzymać w przyszłości. Cały czas staramy się również być przygotowani na to, że nasz przekaz może do ludzi nie trafić; może zdarzyć się tak, że nie odczytają właściwie naszych intencji, nie zrozumieją celów, do których staramy się dążyć. Co by się jednak nie stało, nic nie jest w stanie powstrzymać nas od tego, co robimy i co uznajemy za słuszne.


Wasz najnowszy album został płytą miesiąca w wielu magazynach. Sami na swojej stronie zacytowaliście fragment recenzji z Rock Hard, w której pada stwierdzenie, że "Virstele Pamantului" to prawdopodobnie najlepszy folk/black metalowy album wszech czasów. Co czujesz czytając podobne opinie?


To, w jaki sposób przyjęto nowy materiał, było dla nas na pewno miłą niespodzianką. Ale z drugiej strony, jeśli mam być szczery, reakcje ludzi na nowy album chwilami wręcz nas przytłaczały. W tym sensie, że nie spodziewaliśmy się takiego przyjęcia, zupełnie nas to zaskoczyło. Chodzi mi o to, że "OM" także zebrał niemało bardzo pochlebnych recenzji, ale to, co wydarzyło się w związku z najnowszą płytą, w żaden sposób nie może równać się z odbiorem przez słuchaczy naszego poprzedniego albumu. I to zarówno, jeśli chodzi o ilość publikowanych recenzji, jak i intensywność wyrażanych pozytywnych opinii. Ale całe to zamieszanie, jako widoczny na zewnątrz rezultat, stanowi jedynie wycinek całości. Niezależnie od tego, jak płyta została przyjęta, co się o niej mówi tu czy tam, my mamy pełną świadomość, co zrobiliśmy dobrze, a nad czym powinniśmy jeszcze popracować. Staramy się zachować otwarte umysły, zdrowy rozsądek i dystans do tego wszystkiego. Zarówno teraz, jak i przy okazji naszych kolejnych, przyszłych przedsięwzięć.


"Virstele Pamantului" można przetłumaczyć jako "Dzieje krainy". Mógłbyś przybliżyć koncept albumu?


"Virstele pamintului" jest bardzo ściśle powiązana z naszymi realiami kulturowymi, z otaczającą nas rzeczywistością. Poprzez ten album staraliśmy się przedstawić odbiorcy różne okresy z naszej przeszłości, z minionych dziejów naszego kraju. Zarówno w wymiarze duchowym, jak i czasowym, w celu zarysowania szerszego tła historycznego oraz zobrazowania elementów, które w określony sposób ukierunkowały rozwój naszej kultury, a w rezultacie i tworzonej przez nas muzyki. To one nadały ostatniej płycie określony, taki a nie inny kształt. To próba lepszego zrozumienia teraźniejszości, świata otaczającego nas tu i teraz, na podstawie odkrywania prawdy o przeszłości. W takim ujęciu zanurzenie się w przeszłości ma pomóc w otwarciu nowych perspektyw na przyszłość.


Negura Bunget wciąż obraca się wokół bliskości z naturą i rumuńskiego folkloru. Mało jest zespołów tak konsekwentnych w tej dziedzinie. Czy bierze się to tylko z waszych zainteresowań, czy może przywiązanie do tradycji jest cechą charakterystyczną rumuńskiego narodu?


Najprościej rzecz ujmując, to naturalne odbicie naszych osobistych zainteresowań. Negura Bunget jest zjawiskiem, z którym w pełni się identyfikujemy. Jest czymś zdecydowanie więcej niż tylko niewielką częścią złożonej codzienności. Negura Bunget to rdzeń, który definiuje wszystko inne w naszym życiu.


Wspomniałeś kiedyś, że jesteś w trakcie studiów doktoranckich traktujących o rumuńskim folklorze. W planach miałeś również książkę. Mogę cię już tytułować 'panie doktorze'? 


Cóż, wciąż jeszcze nie. Przewód jest ciągle w toku. Ale mając na uwadze, że zajmuję się tym z czystej pasji i potrzeby serca, nie widzę powodu, dla którego miałbym się tym w jakikolwiek sposób stresować. Nie ma potrzeby się spieszyć.


Muzycznie "Virstele Pamantului" to kontynuacja "OM". Korzystacie tu z niemal wszystkich wypróbowanych wcześniej patentów. Mam wrażenie, że nie próbowaliście na siłę przebić poprzednika, zamiast tego woleliście podążyć wytyczonym wcześniej szlakiem. Mam rację?


Generalnie zgadzam się, że są na tej płycie elementy, które dowodzą, że podążamy ścieżkami zapoczątkowanymi na poprzednich wydawnictwach. Z drugiej strony jednak krążek pełen jest również nowych rozwiązań, z których dotąd nie korzystaliśmy. Szczerze mówiąc, postrzegam ten album jako bliższy "n'Crugu Bradului", aniżeli "OM", i to zarówno, jeśli chodzi o samą warstwę muzyczną, jak i ogólny koncept materiału. Jeśli porównać tę płytę z tym wszystkim, co robiliśmy wcześniej, to tu staraliśmy się ukazać od całkiem innej strony charakterystyczne cechy otaczającej nas, lokalnie, kultury. To ona jest dla nas jednym z ważniejszych źródeł inspiracji i punktów odniesienia. Muzyka, w całej swej złożoności, kształtowana jest przez otaczające ją realia. Wszystko to przenika się nawzajem w czasie i przestrzeni. Muzyka to odbicie rzeczywistości w wieczności.


W "Arborele Lumii" słychać motyw bardzo charakterystyczny dla Enslaved. Jak oceniasz dokonania tego zespołu? Pytam o to dlatego, że dostrzegam między wami podobieństwa, przede wszystkim w odważnym i świeżym rozszerzaniu black metalowej formuły. 


Bardzo sobie cenię Enslaved. To zespół, który wydaje naprawdę niezwykłe, znakomite albumy. I, podobnie jak nas, pasjonuje ich eksperymentowanie z muzyką, wprowadzanie do niej innowacyjnych rozwiązań. Tym bardziej cieszę się z zaplanowanej na jesień niewielkiej, wspólnej trasy, w trakcie której zagramy razem trochę koncertów. Czekam na ten moment z niecierpliwością.


Jak przebiegała praca w studio nad "Virstele..."? Czy nowi muzycy mieli okazję wnieść do tego materiału własne pomysły?


"Virstele pamintului" to, z wielu względów, dopiero początek zmian. Przyszłość przyniesie kolejne, a my nie możemy się już doczekać, kiedy wreszcie nasze najrozmaitsze plany staną się faktem. Praca nad nową płytą była niewątpliwie bardzo intensywna, ale stała się dla nas także źródłem satysfakcji i radości. Współpracowało się nam wszystkim bardzo dobrze, mimo że dla niektórych członków zespołu było to całkiem nowe doświadczenie. Od samego początku, wszyscy, cały skład angażuje się w proces twórczy. Każdy z nas wnosi do muzyki coś od siebie.


Pierwszym utworem zarejestrowanym w nowym składzie był "Cumpana", który znalazł się na składance "Better Undead Than Alive 2" wydanej z okazji 10-lecia Code666. Brzmi on zdecydowanie bardziej surowo, blackmetalowo, jest bliżej waszych korzeni. To całkiem nowy utwór czy wykorzystałeś jakiś wcześniejszy pomysł?


Utwór był całkowicie nowy. Właściwie, był to drugi kawałek, który powstał pod szyldem Negura Bunget w zmienionym składzie. Pierwszym był "Pămînt".


Wzięliście również udział w pierwszej części wspomnianej składanki. Czy umieszczony tam "Vazduh" oraz "Cumpana" będzie można usłyszeć na jakimś innym wydawnictwie?


Utwory powstały specjalnie z przeznaczeniem na tę kompilację, w związku z czym, moim zdaniem, dodawanie ich teraz do innych wydawnictw nie byłoby chyba najlepszym pomysłem. Chociaż z drugiej strony nie wykluczam, że akurat kawałek "Cumpana" trafi na planowaną, bardzo wyjątkową, limitowaną edycję winylowej wersji "Vîrstele pămîntului", którą w niedługim czasie wyda Code666.


Szczerze mówiąc, miałem pewne obawy co do nowej płyty i w ogóle waszej muzycznej przyszłości, zważywszy na ubiegłoroczne zawirowania w składzie. Były sprzeczne oświadczenia, trochę gorzkich słów w wywiadach. Czy teraz emocje opadły i utrzymujesz jakiś kontakt z Hupogrammosem i Sol Faurem, choćby w związku z wydaniem "Maiestrit" i planami dotyczącymi DVD?


Cóż, nie ukrywam, że sam również byłem nieco zaskoczony nastawieniem do całej sytuacji oraz poczynaniami reszty pierwotnego składu. Szczególnie, że kiedy podjęliśmy decyzję o rozstaniu, zawarliśmy porozumienie co do jednej tylko kwestii. Otóż, postanowiliśmy, że niezależnie od tego, co się wydarzy, nie będziemy robić z ich odejścia żadnej publicznej afery. Z mojego punktu widzenia, słowa dotrzymałem. Nie mam do nikogo żalu, nie noszę w sobie urazy. Tak, spotkaliśmy się kilka razy przy okazji wykańczania materiałów, nad którymi wcześniej wspólnie pracowaliśmy, ale nie było tego zbyt wiele.


Z opublikowanego przez nich oświadczenia wynikało jednak, że ustaliliście, iż żaden z was nie będzie realizował w przyszłości projektów z wykorzystaniem nazwy Negura Bunget?


Nie, nic takiego nie miało miejsca, nie było jakichkolwiek ustaleń w tym zakresie. To oni podjęli decyzję o odejściu z zespołu, a ja nigdy nie zamierzałem kończyć działalności. Zakładam, że byli pewni, że nie dam rady poprowadzić tego sam, ale wiesz jak to jest... nie ma ludzi niezastąpionych. Mogę tylko powiedzieć, że to smutne, że rozegrali to wszystko w taki sposób. Nie tak miało być. Tak jak powiedziałem, jedyną kwestią, co do której zawarliśmy umowę, to nieupublicznianie konfliktu i powodów zakończenia współpracy, bez względu na okoliczności. Ja umowy nie złamałem.


Ok, wróćmy do muzyki. "Maiestrit" to reinterpretacja klasycznego krążka Negura Bunget pt. "Maiastru Sfetnic". Mógłbyś powiedzieć więcej o tym wydawnictwie i wyjaśnić przyczyny jego ponownej edycji? Wspominałeś, że produkcja "Maiastru Sfetnic" była koszmarem. To jeden z powodów ponownej pracy nad tym materiałem?


Nigdy nie byliśmy zadowoleni z ostatecznego wyniku, jaki osiągnęliśmy na tej płycie za pierwszym razem. Od samego początku mieliśmy wrażenie, że wiele rzeczy można było zrobić znacznie lepiej, zarówno, jeśli mówimy o produkcji, jak i o samej stronie wykonawczej. Byliśmy więc mocno ukierunkowani na to, by tym razem wszystko zrobić w pełni tak, jak należy. Dopracować każdy szczegół, by końcowy rezultat w pełni odpowiadał naszym oczekiwaniom. Przyznaję, nie było lekko, być może nawet powtórna praca nad "Maiastru" kosztowała nas więcej zachodu i zaangażowania niż najnowszy album. Tak czy owak, uważam jednak, że zdecydowanie było warto. Od strony produkcyjnej nie wszystko poszło może dokładnie zgodnie z planem, ale generalnie nie mamy teraz większych zastrzeżeń do tego materiału.


W tym roku ma ukazać się także "Focul Viu" - wasze pierwsze DVD zawierające koncert z Bukaresztu z 2008 roku. Zdradź proszę trochę szczegółów. Czy znajdą się tam materiały dokumentujące nowy line-up Negura Bunget?


Nie, to DVD będzie w całości obejmować nagrania z okresu funkcjonowania Negura Bunget w pierwotnym składzie. Ten koncert był raczej nieskomplikowanym przedsięwzięciem, jako że cały gig podporządkowaliśmy temu, by odpowiednio go zarejestrować. Spędziliśmy nad nim później sporo czasu, by nadać mu wymiar autentycznego muzycznego przeżycia w wersji live.


O ile się nie mylę, kontrakt z Code666 opiewał na trzy albumy, a "Virstele Pamantului" to ostatni z nich. Będziecie kontynuować współpracę? Czy po sukcesie "OM" otrzymaliście nowe propozycje kontraktów?


Zgadza się, "Vîrstele pamîntului" jest ostatnim albumem, jaki w ramach zawartej umowy zarejestrowaliśmy dla Code666. W ostatnich latach otrzymaliśmy kilka ofert z innych wytwórni. Ostatecznie zdecydowaliśmy się podpisać papiery z Prophecy. Umowa obejmuje zarówno reedycje paru starszych materiałów Negura Bunget, jak też wydanie nowych tytułów po zakończeniu obecnego kontraktu z Code666.


Do dziś mam w pamięci rewelacyjny koncert NB w Warszawie w październiku 2005 r., choć wiem, że wy nie wspominacie go najlepiej. Widziałem was też na Brutal Assault '09 i muszę stwierdzić, że w warunkach klubowych wasza muzyka wypada znacznie lepiej. Co ty na to?


Cóż, moim zdaniem wszystko zależy od okoliczności. Generalnie, wydaje mi się, że w najbardziej sprzyjających warunkach koncert na otwartej przestrzeni powinien zabrzmieć jeszcze mocniej i intensywniej niż ten w wydaniu klubowym. Problem polega jednak na tym, że wciąż nie jesteśmy zespołem, który może liczyć na najlepszą nocną godzinę w grafiku takiego festiwalu, jak na przykład Brutal Assault. A skoro graliśmy w samo południe… wyszło jak wyszło. To po prostu nie jest to samo, trudno porównać jedno z drugim.


Wracając jeszcze na chwilę do warszawskiego koncertu, podjechaliście wtedy pod klub mikroskopijnym busem, w którym ledwo mieściliście się wy i wasz sprzęt. Czy komfort podróżowania poprawił się choć trochę? Z ilości koncertów, jakie gracie, wnioskuję, że nie wyobrażacie sobie życia bez tras.


Dorobiliśmy się wreszcie większego vana, choć w dalszym ciągu trudno go uznać za coś nadzwyczajnego. Przyznaję, na pewno nie jest łatwo podróżować w ten sposób, szczególnie z całym sprzętem, którego używamy na koncertach, ale z drugiej strony mamy już spore doświadczenie w tym zakresie. Praktyka czyni mistrza, jesteśmy już zaprawieni w bojach i nie stanowi to dla nas wielkiego problemu. Poza tym, na razie nie mamy wyjścia, to jedyna opcja przemieszczania się w trakcie tras. Nie możemy sobie pozwolić na loty samolotem z całym tym stuffem. Dlatego byliśmy chyba jedynym zespołem z zagranicy, który przybywał busem na takie festiwale jak Inferno czy Hole in the Sky.


Miałem nadzieję, że zobaczę Negura Bunget podczas trasy z Satyricon&Shining. Co spowodowało, że nie wzięliście udziału w tym tour?


Pojawiły się pewne komplikacje logistyczne, bardzo zawiódł także główny organizator, przez co ostatecznie zmuszeni byliśmy (niestety!) odwołać nasz udział w trasie.


W zeszłym roku zagraliście na Roadburn, gdzie byliście jednym z najbardziej odbiegających stylistycznie od reszty składu zespołów. Jak czuliście się w gronie tych wszystkich doommetalowych, stonerrockowych i psychodelicznych kapel? Jak przyjęła was publika?


Na Roadburn bawiliśmy się świetnie. Z reakcji publiczności wnioskuję, że wiele osób również dobrze odebrało nasz występ. Wydaje mi się, że Roadburn to raczej przegląd najrozmaitszych muzycznych indywidualności niż festiwal kapel reprezentujących jeden, czy nawet kilka określonych gatunków muzycznych.


Czy fakt, że Negura Bunget pochodzi z Rumunii bardziej pomaga czy przeszkadza w karierze?


Myślę, że na początku stanowiło to raczej przeszkodę, którą jednak skutecznie zdołaliśmy przekuć w nasz atut.


Czego słuchasz na co dzień? Kupiłeś jakieś płyty w ostatnim czasie?


Słucham dość zróżnicowanej muzyki, od klasycznego black metalu poczynając (Emperor, Enslaved, Burzum, Immortal), przez bardziej progresywne dźwięki (Cynic, Opeth, Porcupine Tree), po tak eklektyczne projekty jak Dead Can Dance czy Irfan. Poza tym trochę post rocka (Neurosis, GSYBE, Mono…). Z kolei moje najnowsze płytowe nabytki to ostatni Irfan, którego przywiozłem z Summer Darkness Festival w Holandii oraz kilka materiałów Kauan.


OK, czas kończyć. Życzę kolejnych sukcesów oraz wielu następnych, równie udanych albumów. Do zobaczenia na Hellfest!


Wielkie dzięki za wsparcie! Do zobaczenia, znów niemal w samo południe, ha ha. No i miejcie na nas oko. Mamy w planach sporo przedsięwzięć, które w najbliższym czasie zaczną, mam nadzieję, przybierać wyraźniejsze formy.


Małgorzata Napiórkowska-Kubicka
Szymon Kubicki

Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie