Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Drak (Hunter)

Drak (Hunter)

Paweł Grzegorczyk vel. Drak jest jednym z najwdzięczniejszych rozmówców, z jakimi miałem okazję przeprowadzać wywiad. Na pytania odpowiadał rzetelnie zahaczając często o wątki poboczne. Co znamienne, widać, że tego faceta - pomimo ponad 20 lat na scenie - nadal kręci granie metalu. Poza tym jest wiernym kinomanem…

Cześć Drak! Wakacje w pełni - jakie masz plany na urlop? Objazdy po letnich festiwalach muzycznych czy raczej odpoczynek w małej miejscowości w towarzystwie najbliższych?


I to, i to. Nie ma jak to łączyć przyjemne z przyjemnym i do tego obie wersje pożyteczne (śmiech). Mamy tego farta, że mieszkamy na Mazurach, więc sam rozumiesz. Wystarczy wyjść z domu żeby wejść do jeziora umieszczonego w lesie (śmiech).


Od wydania "Hellwood" trochę już wody w rzekach upłynęło. Co byś zmienił na tym albumie z perspektywie czasu?


Nic bym nie zmienił. Jest dobrze tak jak jest. Jasne, że na upartego coś by się zawsze znalazło, ale to byłyby zmiany zupełnie kosmetyczne, większość słyszalna tylko przez grających, więc w kontekście życia i śmierci nie miałoby to najmniejszego sensu.

 
"Hellwood" to niezła gratka dla kinomanów. Czy film to twoja druga pasja po muzyce?


Tak. Filmy to moja ucieczka i sposób na odreagowanie codziennego stresu. Zaraz po muzyce. A czasem nawet przed (śmiech). Od zawsze kochałem kino. Dawniej potrafiłem sobie robić całodniowe maratony przed ekranem lub zafundować trzy filmy pod rząd w kinie. Byłem też ulubieńcem wszystkich wypożyczalni video w okolicach, w których mieszkałem. Czasem udawało mi się  nawet wyrwać z tego transu. Ale nieczęsto (śmiech). Teraz dużo się dzieje, więc łatwiej nad tym zapanować, ale czasem znowu ulegam (śmiech).


Szkoda, że nie pokusiłeś się o coś mojego ulubionego reżysera, Davida Lyncha…


Też go bardzo lubię i szanuję. Nie trafił na "Hellwood" z żadnym konkretnym filmem, ale jego duch jest ze mną cały czas, więc w pewnym sensie również odcisnął swoje piętno na tych piosenkach. Poza tym ta płyta to tylko niewielka część mojej fascynacji srebrnym ekranem. Filmów, które miały wpływ na mnie jest tak wiele, że ciężko byłoby to opisać nawet kilkoma płytami. Być może kiedyś pokuszę się jednak o kontynuację. Do nich mógłbym zaliczyć jeszcze na przykład "The Boondock Saints", "Adwokat Diabła", "Nightwatch", "Podziemny Krąg", "Ukryty Wymiar", doskonały "Underground", "From Hell", "Romeo is Bleeding", "Czas Apokalipsy", "Amadeusz", "Big Lebowski", "Mechaniczna Pomarańcza", wszystko Monty Pythona i wiele, wiele innych.


"Duch epoki" zainspirowany jest filmem "Zeitgeist", obrazem kultowym w pewnym sensie dla zwolenników teorii spiskowych. Co sądzisz o tym dokumencie?


To był pierwszy film tego rodzaju, który obejrzałem i nie powiem, zrobił na mnie olbrzymie wrażenie. I nawet jeśli niektóre historie wydają się być nieco przesadzone, to po obejrzeniu takiego obrazu trudno wyzbyć się pewnego niepokoju. Zwłaszcza jeśli absolutnie jasnym jest, że człowiek dla władzy i pieniędzy jest w stanie zrobić wszystko. Stworzyć i zabić Boga również.


Miło wspominam czasy, gdy królowaliście na liście przebojów Vivy Rock z "Kiedy umieram". Popełniliście utwór w pewnym sensie historyczny. Pamiętam wywiad, w którym wspomniałeś, że wewnątrz zespołu zwłaszcza Twoje partie wokalne wywołały pewne kontrowersje…


Tak, to prawda, Grześkowi ‘Broozowi’ wokal w zwrotkach kojarzył się z poezją śpiewaną (śmiech). Ale dla mnie w kontekście konkretnych słów w tych fragmentach brzmiał wyjątkowo mocno. Mimo, że zaśpiewany jest tak łagodnie. I nie słyszałem jeszcze żadnej poezji tak spływającej krwią (śmiech). Do tego były również kontrowersje w kwestii klipu. Po wybraniu przeze mnie scen z kopaniem nieżyjącego już lub fragmentu, gdzie pojawił się na ekranie granatnik z polskim napisem "nakręcać do oporu o granat", Klinger (operator i  montażysta) powiedział, że w takiej wersji nigdzie go nam nie puszczą. Ale się uparłem. Dla mnie to był najmocniejszy protest przeciwko wojnie jaki byłem w stanie przekazać. Prawdziwe jej oblicze i obrzydliwy mechanizm nią rządzący. Na szczęście tak wielu ludzi to podzielało, że ich głosy spowodowały, że przez 2 miesiące, aż do wakacyjnej przerwy w programie, piosenka była na pierwszym miejscu listy, wyprzedzając takie sławy jak Slayer, Cradle of Filth i wiele innych. Odmieniając jednocześnie nasze życie zespołowe. Z głębokiego undergroundu wyszliśmy do piwnicy polskiej sceny rockowo-metalowej. Dodatkowo dla nas, sceny grane na żywo do tego klipu zostały nakręcone w naszym rodzimym MDK-u w Szczytnie, gdzie 25 lat temu zaczynaliśmy naszą przygodę w rozrywce. Dosłownie przy trzech czy czterech pożółkłych a niegdyś białych reflektorach. Totalny underground i wizualny bootleg. Ale dzięki temu była to sama prawda. I w scenach granych i w fragmentach archiwalnych. Zwróć na przykład uwagę na to jak zmieniają się nasze twarze, od w miarę normalnych na początku koncertu aż do finału. To zasługa Marcina Klingera, i jego chronologicznego i konsekwentnego montażu. Jest tam także kilka smaczków, które są dla mnie bardzo magiczne. Przykładowo fragment w którym Picik (gitarzysta - przyp. jw.) przekręca medalik - wtedy jeszcze nosił - z przodu na plecy i zaczyna się masakra. To bardzo symboliczny, choć pewnie nie zamierzony przez niego gest i jeden z moich ulubionych momentów, mimo, że nie rzuca się w oczy, a większość nawet go pewnie do tej pory nie zauważyła.


Twoje teksty są mają często polityczne przesłanie. Przykładowo, na "T.E.L.I." wyraźnie sprzeciwialiście się  wojnie w Iraku. Pytaniem, które za chwilę Ci zadam, lekko wzburzyłem ostatnio muzyków Akurat… Czy dostrzegasz jednak pozytywne strony obecności naszej armii w tym kraju? Nasi żołnierze są obecnie jednymi z najlepiej wyszkolonych na świecie…


Cóż, nie dziwię się chłopakom. Tym Akurat oczywiście (śmiech). Ciężko dostrzec w tym sens i pozytywne strony. Nie ma to nic wspólnego z demokracją i górnolotnymi hasłami administracji amerykańskiej i innych krajów biorących w tym udział. To wojna o wpływy, ropę, krótko mówiąc wielki szmal. Myślisz, że się na niego załapiemy? Poza tym to szmal splamiony krwią. A więc wstyd i hańba dla tego kto po niego sięga lub liczy na choćby nędzne profity. A jeśli chodzi o wyszkoloną armię, to tym mnie dopiero rozbawiłeś. Jak nadlecą rakiety na pewno przyniesie to wymierny, spektakularny efekt. Ochronią nas swoimi napakowanymi klatami. Tak, taka armia to skarb. Od razu mi lepiej.


Skoro przy tekstach jesteśmy, zawsze zastanawiał mnie Twój liryk "Grabaszszsz…". Podczas gdy "MedeiS" był w pewnym sensie koncept-albumem mówiącym o upadku ludzkości, wojnach, fanatyzmie, wspomniany "Grabaszszsz…" moim zdaniem opowiada historie człowieka wychowywanego przez despotycznych, "nieomylnych" rodzica/rodziców ("Nie jestem tym, który zwątpi/Nie jestem tym, który zgubi"); niepogodzonego z życiem, prześladowanego przez wspomnienia (Czas… czas koi ból…/Lecz ten będzie wiecznie trwał!").


Rozczaruję Cię być może, ale daleki byłem od takiej interpretacji (śmiech), ale też nie twierdzę, że zbłądziłeś we mgle (śmiech). To tekst dość charakterystyczny myślę dla moich zmagań z rzeczywistością, zarówno w formie jak i treści. Daje jak widać wiele możliwości interpretacyjnych, a to mnie cieszy. O coś takiego mi właśnie chodziło. Samemu szukać. Niniejszym gratuluję! Kolejnej alternatywnej interpretacji. Wygrał pan wycieczkę do Nikąd (śmiech). A tak już na poważniej, to wydaje mi się, że kluczem tutaj jest jednak tytuł. Połączenie dość jednak fascynującej i bliskiej, i przede wszystkim nieodłącznej nam mentalnie profesji z tematem tabu, jaki w większości z nas owa wywołuje.


Dzięki za wygraną! Swoją drogą fani często do Ciebie piszą w sprawie tekstów? Zauważasz, że są dla nich ważne?


Bardzo często. Przechowuje do tej pory kilka listów z czasów "Requiem", w których ludzie piszą, że nasza muzyka i teksty zmieniły ich życie, a nawet uratowały. To być może w większości wypadków kwestia konkretnej chwili w życiu młodego, podatnego na emocje człowieka, ale z treści wynikało, że to nie żarty i chwilowa depresja. Tak czy owak, jeśli byliśmy w stanie pomóc, to jest to dla nas coś naprawdę wielkiego. Teraz nie dostaję już listów. Są maile. W tym tylko roku miałem kilkunastu maturzystów i studentów, którzy o naszej radosnej twórczości pisali lub wykorzystywali je w swoich pracach. Często ludzie również wysyłają do nas swoje teksty. Lepsze lub gorsze. Ciężko mi je oceniać. Najważniejsze, że nie marnują życia w knajpach lub parkach. Każda twórczość zasługuje na szacunek i warto ją wspierać, choćby dobrym słowem.


Często też piszesz o religii czy Bogu. Wiesz, mój znajomy - osoba bardzo religijna - zwrócił mi kiedyś uwagę, że Kościół pomaga ludziom w ukształtowaniu ich kręgosłupów moralnych. Czy nie uważasz, że ludzie zbyt mało sami myślą?


Ale to się zmienia na szczęście. Nadal zbyt wolno, ale konsekwentnie. Ja również uważam, że wiele z nauk kościoła ma głęboki sens, z założenia są etyczne i wartościowe. Problem w tym, że to sama instytucja kościelna daje nam powody by wątpić w jej autorytet. Myślę, że kościół jest na totalnym rozdrożu. Pedofilia wśród księży, afery, które nam serwują coraz częściej - są przysłowiowym gwoździem do trumny i coraz więcej inteligentnych ludzi się od tego odwraca. Jak nie stanie się cud i nie nastąpi wielka reformacja, to równia po której się stacza będzie bardzo pochyła. Najważniejsze, żeby ludzie nie dawali się zastraszać i przestali wierzyć w zabobony. Zaczęli szukać Boga w sobie i innych, a nie w obrazach i świątyniach. A Bóg, jeśli istnieje, osądzi wszystkich sprawiedliwie. A wtedy jestem pewny, że specjalną uwagę, nomen omen - poświęci - hipokrytom w sutannach (śmiech).


Po kilku waszych koncertach uważam was za lekkich schizofreników. Z jednej strony na płytach mówicie o rzeczach jak najbardziej poważnych, by w czasie występów na żywo dać upust wodzom fantazji i humoru.


No tak. Wybacz. Tacy już jesteśmy. Ale spójrz na to z innej strony. Ciężko żyć 24 na dobę z takim brzemieniem problemów, ratowania świata itd. Wtedy byśmy dopiero ześwirowali kompletnie. Musi być jakiś wentyl bezpieczeństwa. Poza tym tak naprawdę, mimo psychodekadenckiego widzenia wielu rzeczy, jesteśmy zaGorzałymi afirmatorami życia. Chodzi nam tylko o wyciąganie wniosków i uczenie się na błędach. A wszystko po to, żeby żyć i cieszyć się życiem. Tylko o to (śmiech).


W związku, że robimy wywiad dla magazynu fanów gitary a są, jak już wspomnieliśmy na początku, wakacje, poleć może naszych czytelnikom najlepsze utwory do śpiewania przy ognisku. Pamiętam, że w czasie ostatniego HunterFestu dałeś z Pitem "koncert" akustyczny wśród fanów…


W związku z tym, że robimy wywiad dla magazynu fanów gitary rzeczywiście zadziwiająco mało padło pytań odnośnie gitary (śmiech). Żarty żartami, ale to o co pytałeś, paradoksalnie może, ale jednak ma związek z tym jakim jestem gitarzystą. Pewnie zaraz zasypiesz mnie pytaniami gitarowymi a to tylko przygrywka? (śmiech). Notabene na polu zagrał również Saimon, na pudle, ale partie basowe. Nie będę o nim przecież wspominał, bo to nie magazyn jakichś tam basistów tylko gitarzystów (śmiech). A jakie utwory? Myślę, że większość z nich można przełożyć na ogniskowe śpiewanie. Od lat trzymamy się zasady - najważniejsza jest melodia. Choćby nie wiadomo jak ciężko i szybko zagrana. Idąc dalej, każdą piosenkę z melodią można zagrać przy ognisku. Polecam więc wszystkie (śmiech).


Wiesz, o technikę nie pytam, bo sam w muzyce szukam czegoś innego. Myślę, że ważniejsze są emocję. A jak jest u Ciebie?


Najważniejsze są emocje. Jeśli muzyka nie kręci, pozytywnie lub negatywnie, to znaczy, że jest słaba i tyle.Po okresie fascynacji "szybkograczami", co przechodzi chyba większość z nas, skupiłem się na melodii i emocjach, które ona wywołuje, a przynajmniej powinna. I tego się trzymam do tej pory.


Skoro o "szybkograczach" mowa, niedawno w naszym kraju mieliśmy okazję oglądania Wielkiej Czwórki Thrashu w akcji. Byłeś może? Co w ogóle sądzisz o tym festiwalu? Moim zdaniem spóźniony o dobre 20 lat.


Gdyby wpadli na taki pomysł 20 lat temu, to ciarki czułbym pewnie do tej pory, ale i tak świetnie się bawiłem. To zespoły kultowe, każdy na swój sposób i super, że w końcu do tego doszło. Być może młodsi fani cieszyli się tak jak my byśmy się cieszyli 20 lat wstecz. I oby. Super koncert i jednocześnie historyczne wydarzenie, mimo niedociągnięć technicznych, jak brak synchronu między obrazem na telebimach - bardziej niedziałających pod koniec niż działających - a dźwiękiem. "Jaymz" z resztą ekipy jednak wszystko na szczęście nadrobili. Złota Medalika wielka jest i już! Rozbroił mnie osobiście Tom Araya, uchachany od ucha do ucha. Widać, że gość się świetnie bawił i cieszył z tego wszystkiego. Bardzo pozytywna energia biła od niego mimo mroku reszty Slayera i jego muzyki. Było też kilka magicznych momentów, zwłaszcza na Metallice, jak zbliżenie z kostką czy przejazd kamery po twarzach i postaciach fanów z pierwszego rzędu. Naprawdę piękne obrazy. Ogólnie i fajnie i niefajnie, że trafiliśmy na pierwszy koncert tej trasy. Miło być pierwszymi, ale czuć było, że ekipa jeszcze nierozgrzana. No, może z wyjątkiem Megadeth, którzy mnie powalili precyzją wykonania. Niedyspozycja głosowa Dave’a, to raczej moim zdaniem wynik choroby lub powikłań, czyli kontuzji gardła, a nie braku rozśpiewania, więc się  nie liczy. Instrumentalnie, jak dla mnie, zmietli wszystkich. Natomiast brakowało trochę kontaktu z publicznością, co z kolei u pozostałych było i działało. No i kiełbaski strasznie podłe. Organizatorzy powinni bardziej szanować żołądki fanów (śmiech). To jednak szczegóły, najważniejsze, że coś takiego się wydarzyło i trudno było nie dać się ponieść euforii, że tak wielu ludzi przybyło to zobaczyć. To daje wielką nadzieję na przyszłość. Krótko mówiąc - Metal na prezydenta!{śmiech}


Jacek Walewski

NieWolnOść Hunter

Dystans jaki oddziela dziś zespół Hunter od własnych nagrań z przełomu XX i XXI wieku jest trudny do zmierzenia. Kapela weszła w proces muzycznej...Gramy dalej

3 /10
Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Zobacz wszystkie