Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Maja Ratkje

Maja Ratkje

Maja Ratkje jest często nazywana "pierwszą damą norweskiej awangardy". Jak sama jednak twierdzi, bliżej jej do… książkowej Pippi Langstrumpf. Odsuwając na bok wszelkie porównania i określenia trzeba przyznać, że w jej przypadku mamy do czynienia z jedną z najbardziej niebanalnych i oryginalnych artystek awangardowych. Niespełna dwa miesiące przed jej występem na wrocławskim Avant Art Festival udało nam się z nią porozmawiać i dowiedzieć się paru interesujących kwestii dotyczących jej twórczości, zwłaszcza kontrowersyjnego albumu "Voice" z 2002 r. 

Cześć Maja! Miło mi, że mogę z Tobą porozmawiać.


Dziękuję. Będę musiała zaufać twojemu tłumaczeniu na polski, ponieważ nie jest to bliski mi język (śmiech). Jestem bardzo szczęśliwa, że po raz pierwszy będę w Polsce i z pewnością wystąpię przed świetną publicznością…


Z tym brakiem znajomości polskiego nie jesteś odosobniona w świecie artystów (śmiech). Znalazłem określenie Twojej osoby jako “pierwszej damy norweskiej awangardy". Faktycznie uważasz się za takową?


Nie myślę o sobie w ten sposób, nie wiem kto tak mnie określił. Zapewne chodzi o to, że nie ma zbyt wielu kobiet na scenie awangardowej, chciałabym by było ich więcej.


Nie uważasz się za pierwszą damę, ponoć identyfikujesz się jednak z Pippi Langstrumpf. Jak podejrzewam, inspiruje Cię jej nonkonformizm.


Astrid Lindgren, szwedzka pisarka, która "stworzyła" Pippi Langstrumpf i napisał wiele innych świetnych książek powinna otrzymać nagrodę Nobla. Niestety jest już za późno - zmarła parę lat temu. Jej książki przeznaczone były dla dzieci, ale mogą identyfikować się z nimi wszystkie pokolenia. Książki o Pippi były dość kontrowersyjne, w czasie gdy powstawały w latach 40. typowe dziewczynki były ciche i spokojne, dalekie od tego, co reprezentowała  Pippi. Wyobraź sobie dziewczynę, która jest samodzielna, silna i bije wszystkich złych chłopców. Jest nadal kontrowersyjna na wiele sposobów. Możesz spojrzeć na jej postać jako krytykę konformizmu. Jednym powodem, dla którego nadal mało kobiet tworzy muzykę eksperymentalną  jest to, że społeczność nadal kreuje role dla kobiet, ograniczając je w porównaniu z możliwościami chłopców.


Powiedziałaś kiedyś, że Twoja fascynacja muzyką  zaczęła się od "Gesang der Jünglinge" Stockhausena. Co jest szczególnego w tym utworze?

     
To jeden z najpiękniejszych utworów muzyki elektronicznej, jaki powstał. Stockhausen był jednym z pionierów w łączeniu akustycznych instrumentów z elektronicznym brzmieniem. Do tego w "Gesang…" w oryginalny sposób użył dziecięcego głosu. To pierwszy utwór muzyki współczesnej jaki usłyszałam, który zmienił moje pojmowanie muzyki. I to było też powodem tego, że sama zajęłam się komponowaniem.


Wspomniałaś o dziecięcym głosie w  "Gesang…". Na swoim kontrowersyjnym albumie "Voice" użyłaś własnego głosu na przeróżne sposoby - raz naśladujesz małą dziewczynkę, innym razem wydajesz z siebie wręcz przerażające odgłosy.


"Voice" jest oparte na podobnym koncepcie co "Gesang....", połączeniu czystego głosu z elektroniką.  
Jak tylko sięgam pamięcią zawsze używałam swojego głosu w inny niż "normalny" sposób niż śpiewanie czy mówienie. Imitowałam dźwięki swojego otoczenia - ptaki i inne zwierzęta, inne odgłosy, maszyny, alarmy... Oczywiście nigdy nie użyłam tego wtedy w muzyce. Byłam kompletnie nieświadoma muzyki eksperymentalnej do momentu, gdy w szkole muzycznej  w 1993 r. nie usłyszałam twórczości Stockhausena.

     
Czy dźwięki na “Voice" rejestrowałaś pod wpływem impulsu, czy tworzą one pewną zaplanowaną całość?


To było bardzo złożone, ukończenie całego albumu zajęło mi dwa lata. Materiał został zrealizowany wspólnie z dwoma muzykami Jazzkammer, Lasse’m Marhaug’em i Johnem Hegre’m. Spora część materiału jest improwizowana, ale dużo pracowałam nad całością. Całokształt jest dla mnie bardzo ważny, kiedy komponuję. Dlatego też poszczególne fragmenty na “Voice" zostały poukładane bardzo ostrożnie w określonym porządku. Utwory nabrały form stosownie do ich pozycji na płycie. To jak komponowanie symfonii. Nie wszystkie moje albumy są skomponowane w tak koncepcyjny sposób jak "Voice". Główną ideą jest to, że wszystkie dźwięki pochodzą ode mnie. Różne mikrofony i sprzęt rejestrujący tylko ubarwiają dźwięki, ale też są częścią muzyki.


Myślę, że interesująco zabrzmiałaby Twoja współpraca z Mikiem Pattonem i Johnem Zornem.  Myślałaś kiedyś o tym?


To mogłoby być interesujące! Nie ja jestem jednak osobą decyzyjną …


Przyznałaś kiedyś, że jednym z Twoich ulubionych reżyserów filmowych jest David Lynch. Tak sie składa, że ja też uwielbiam jego filmy. Masz jakieś ulubione jego obrazy?


(śmiech) To interesujące! Mnie rozczarował ostatni jego film (chodzi o “Inland Empire" - przyp. jw.). Z ulubionych? Może "Zagubiona autostrada"? David Lynch tworzy za pomocą prostych i naiwnych elementów, to co robi to niejednokrotnie absurd. Ciągle drąży jednak wyobraźnie.
     

Jacek Walewski
Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie