Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Tomasz "Broda" Wołonciej (Newbreed)

Tomasz "Broda" Wołonciej (Newbreed)

Tomasz Wołonciej to jeden z założycieli prog-metalowej grupy Newbreed, która na scenie istnieje już od ponad dekady. W zespole śpiewa i gra na gitarze.

Halo Broda! Dawno nie rozmawialiśmy. Mamy porę obiadową nie przeszkadzam? A może w trakcie będziesz truł się wyrobami najlepszej kuchni na świecie - czyli tej na zamówienie? (śmiech)


(śmiech) Nie no, obiad będę zapodawał za jakieś 1,5 godziny i mam nadzieję, że może się załapię na jakiś domowy.


No oby. Ja mam pierogi. Zazdrościsz?


Jak mam być szczery to nie jestem jakiś mega fanem pierogów. Lubie w święta walnąć solidną dawkę, ale generalnie nie umieram dla pierogów jak niektórzy (śmiech). Teraz by mi styknął jakiś makaron czosnkowo - jakiś tam.


To niedobrze. Ja sobie chwalę, anyway, nie o jedzeniu mieliśmy gadać. O piciu też nie, choć na tym poletku miałbyś pewnie niejedną ciekawą historię do opowiedzenia. Jesteśmy w połowie końcówki pierwszego dziesięciolecia nowego millenium, przed wami jeszcze sporo pracy nad nowym krążkiem, ale chciałbym na moment powrócić do tego co działo się po wydaniu "Child of The Sun". Zagraliście w eliminacjach na Knock Out Festival, podpisaliście kontrakt z Insanity Records - z wytwórnią o której również możesz się szerzej wypowiedzieć, mieliście również okazję zagrać ze "świeżakami" z post-hardcore'owej Mougi i tak dalej, i tak dalej. A czego tak naprawdę zabrakło w poprzednich latach? Chęci na to by szybciej nagrać nowy materiał....?


Hmm.. nie za bardzo rozumiem pytanie (śmiech). Ale może wyjaśnię Ci to tak. W 2007 roku wyszedł dzięki Insanity Records nasz album "Child of The Sun". Materiał spotkał się w dobrym przyjęciem ze strony krytyki i publiki. Udało się zagrać sporo koncertów, różnego rodzaju eliminacji itp. W 2009 roku wyszła nasza koncertówka DVD/audio również dzięki Insanity, która jakby w bardzo fajny sposób podsumowała tamten okres. Właśnie w 2009 roku zaczęliśmy pisać nowe kawałki. Ponieważ chcemy zaserwować coś na prawdę innego i ciekawego - składanie do kupy numerów trochę trwa. W grudniu 2009 serio już zaczęliśmy myśleć o nagrywce. Ale ciągle coś nas zatrzymywało - to sprawy prywatne, kolejne koncerty itp. Ale teraz myślę, że już jesteśmy gdzieś tak w połowie nagrania.


O właśnie, zapomniałem o DVD. Nim przejdziemy do nowego materiału, słów kilka o zapisie live. Dlaczego bielski Rudeboy? Lokalny patriotyzm? Nomen omen było bardzo fajnie, ale brzydko mówiąc najebane moshujące małolaty pod sceną jakoś średnio mi (wtedy) pasowały do koncertu prog metalowego... Długo zajęło Wam dopięcie wszystkiego na przysłowiowy ostatni guzik? W końcu materiał kręcony był chyba ze trzech lub czterech kamer, prawda?


Wybór padł na Rudeboy, bo to jednak blisko domu i logistycznie było łatwiej to załatwić. Poza tym klub jest naprawdę super i graliśmy tam już chyba z milion razy. Składanie materiału do kupy było chyba łatwiejsze niż myśleliśmy. Na początku z Insanity Records ustaliliśmy, że to będzie tylko audio. Stanley upierał się jednak żeby to nakręcić i on to potem zmontuje. I jak widać udało udało mu się to znakomicie. Z perspektywy czasu uważam to DVD za jedną z bardziej zajebistych rzeczy jakie zrobiliśmy z Newbreed w ogóle.


Trudno byś był z tego niezadowolony. Efekt jak na powiedzmy sobie szczerze, niezbyt wygórowaną produkcję i tak urywa jaja. Co jak co, Stanley wie jak obrobić dźwięk. O właśnie. Nie wiem czy zauważyłeś, ale ten footage brzmi bardzo podobnie do soundu na "Child of The Sun". Ciężko jest coś takiego osiągnąć. Swoją drogą Stach pracuje - a może bardziej bawi się (?) na wielu innych frontach. Ma swój solowy projekt, Newbreed, studio, gdzieś tam udziela się w stołecznym Samo, a to tylko wierzchołek tego czym ten człowiek się zajmuje. Starcza mu (Wam) czasu na to by w pełni działać z Newbreed?


No właśnie ciężko jest. A im człowiek coraz starszy to jest coraz więcej obowiązków i coraz więcej czasu wymaga robienie czegokolwiek - wiedząc że trzeba to robić coraz, coraz lepiej;). Ale jakoś dajemy radę. W chwili obecnej jesteśmy skoncentrowani na maxa na Newbreed. Teraz widzę jak ciężko jest zrobić coś, co po tylu latach grania samego Ciebie będzie rozwalać z entuzjazmem. Ale widzę, że tak jest. Nowy materiał mnie po prostu dziwi....że to jest mój zespół....że taką muzykę wykonuje. Myślę, że to parę osób zaskoczy. I to jest właśnie klucz - zmienić wszystko, żeby zabrzmiało inaczej i wtedy pojawiaią się owy "podjar" i stad się bierze siła żeby to dalej ciągnąć.


A nie sądzisz, że na to co teraz robicie z Newbreed składa się doświadczenie z innych projektów? Terapia, Angerpath (czemu ten zespół nie koncertuje!), Brutally Awful Coffee, Tomek i Przyjaciele (skąd idea grania popu?) - mimo, iż część tego wszystkiego jest po prostu dla beki to w pewien sposób chyba procentuje, prawda?


Tak na pewno. Jednak wiesz - Newbreed to w zasadzie był pierwszy poważniejszy nasz zespół. W dodatku, taki który oprócz zwykłego grania po barach w okolicy miał jakieś szanse na nagranie czegokolwiek itp. A potem z głodu muzyki pojawiały się inne projekty. Ale tak serio to Newbreed jest (przynajmniej dla mnie) tym muzycznym domem. To już trwa ponad 10 lat więc jest to jakby integralna część naszego życia. Zawsze było tak że robiliśmy muzykę bo ją kochamy - jesteśmy fanami muzyki. Jej granie to efekt poboczny (śmiech). Ale doświadczenie sie zbiera głównie z słuchania muzyki - różnych wykonawców. To jest podstawa tak myślę. Angerpath nie występuje bo świat nie ma tyle kasy, a o żadnym popie nic nie wiem (śmiech).


Jak to nie ma tyle kasy? (śmiech) Ponoć przymiarki były. Nie z Twoim bratem na bębnach, a z Hexenem z Hate... w każdym razie nic z tego nie wyszło. Jak to o popie nic nie wiesz? Sam kiedyś mówiłeś, że chciałbyś grać pop. To jest wyzwanie. I z tym jestem w stanie się w pełni zgodzić. No chyba, że byleś nawalony... (śmiech).


Ha,ha. Z Hexenem to tak sobie tylko gadaliśmy luźno na trasie kiedyś jak byliśmy razem. Ale tak serio to już nie te czasy - 5 lat temu być może. A co do popu to uwielbiam, kocham wręcz, świetnie zrobione kawałki pop. I nie wyobrażam sobie siebie, robiącego taką muzykę. Nie znam się na tym nawet w 30%, a co dopiero na tyle żeby zrobić coś interesującego. Dla mnie szczytem góry lodowej POP jest np. płyta Geoerge'a Michaela - Older. Myślę, że aby coś takiego zrobić to trzeba mieć już max doświadczenie w aranżacji, ogranie z wieloma ludźmi i producentami... ja jestem metalowiec po prostu.


I stara dupa przy okazji. Nie chce Ci się po prostu... (śmiech)


Serio nie umiem. Próbowałem - wierz mi (śmiech). Jestem skazany na ciężkie riffy.


To co z tą nową płytą, kiedy możemy się spodziewać nowego dziecka? Obstawiam, że nie będzie to w roku pańskim, a raczej roku krzyżowym 2010 - ale przyszły powinien być, ok? Co ciekawe, studio bloga prowadzicie na łamach portalu Rockarea, warto? Jest zainteresowanie? Jakby nie patrzeć to w stu procentach portal traktujący o rocku/metalu progresywnym.


Liczę że późną jesienią go skończymy. A kiedy wyjdzie to zależy od wytwórni. Natomiast blog nam zaproponował sam serwis - to bardzo miłe. Lubię ten portal na maxa. Graliśmy na koncercie urodzinowym tegoż portalu i powiem szczerze - goście naprawdę są solidni. Jak mówią że coś załatwią to załatwiają i są mili. Dziś to już takich ludzi coraz mniej. Blog warto oglądać - są fotki i aktualizacje będą coraz częściej. Chce tam tez dowalić jakieś ujęcia video http://www.rockarea.eu/articles.php?article_id=1600 - zapraszam!


A czy będzie trasa? Jak to jest z tymi waszymi koncertami. W tym roku coś było, mini trasa, ale jako support. Są jakieś możliwości na "więcej", na to by wreszcie zaistnieć... Za miesiąc w Polsce gra Anathema. Czemu was tam nie ma?


Nasze koncerty są, i będą. Mamy swoje tempo. Jak znasz kogoś żeby nas wbić z Anathemą - to wal do niego śmiało z pewnością się dogadamy. My sobie robimy swoje i to się sprawdza. Większość kapel które zaczynały z nami już nie istnieje i ba! Pomimo ich wielkich sukcesów jakie święcli w latach np. 2001 - 2005 pod skrzydłami dajmy na to Empire Records etc. nikt o nich nie pamięta. A Przecież szli tak do przodu w porównaniu z nami. Cóż, my mamy swoją muzykę, swój świat i on się tam kręci swoim tempem. My chcemy robić swoją muzykę inną od rynku. Jak dotąd wszystkie nasze nagrania znalazły wydawców, po każdym była trasa koncertowa lub nawet kilka. Jakoś to myślę, że będzie.


Trzymam kciuki! Koniec dla Ciebie!


Dzięki wszystkim którzy są z nami - mam nadzieję, że nowy album Wam sie spodoba. Wierzę że warto było troszkę poczekać. Jak coś to walcie śmiało na thomas82@wp.pl i zawsze warto na www.myspace.com/newbreedmetal no i ten blog ze studia to teraz aktualny zapis "z budowy". Dzisiaj dalej rozplanowujemy nagranie basu (śmiech). Zdrowie dla wszystkich czytelników i całej redakcji!


Grzegorz "Chain" Pindor

Wild World Bastille

Przy okazji słuchania drugiej płyty Bastille doszedłem do wniosku, że chyba nigdy nie zrozumiem zwyczajów zakupowych współczesnych fanów muzyki....Gramy dalej

7 /10
Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Soilwork ocena 8
Death Resonance
Gatunek: Melodic death metal
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie