Myles był dla mnie prawdziwym objawieniem. Poznałem go dopiero przy nagrywaniu tej płyty i okazało się, że fenomenalnie śpiewa. On jest moim największym odkryciem. Zacznę od tego, że miałem pewien utwór, z którym nie wiedziałem, co zrobić. "Starlight", bo o nim mowa, to kawałek bluesowy, który jest mi bardzo bliski, bo budzi wspomnienia z dawnych lat. Nie miałem pojęcia, kto mógłby zaśpiewać ten kawałek, po prostu nikt nie przychodził mi do głowy. Poza tym problem polegał też i na tym, że to mój ulubiony kawałek na płycie i żal by było odłożyć go na półkę. Czułem do niego duży sentyment. W pewnej chwili pomyślałem o Mylesie. Nigdy wcześniej go nie spotkałem, ale słyszałem, że ma wspaniały głos. Jeszcze jak grałem w Velvet Revolver kontaktowaliśmy się z nim, kiedy szukaliśmy wokalisty, ale on niestety odmówił. Było to przed Scottem Weilandem i później, drugi raz, kiedy odszedł z zespołu. Obawiałem się, że znowu może odmówić, więc długo się wahałem, zanim do niego zadzwoniłem.
W końcu się przełamałem. I raptem, ku mojemu zaskoczeniu, zgodził się, żebym przysłał mu piosenkę. Po jakimś czasie zadzwonił i powiedział, że utwór bardzo mu się podoba i że chce nad nim trochę popracować. Minęło zaledwie kilka dni, a on już odesłał mi dopracowany utwór! Później przyleciał i nagraliśmy materiał. Świetnie mi się z nim współpracowało. Myles będzie mi towarzyszył w trasie koncertowej tego lata, podczas której wykona na scenie kilka utworów, w tym dwa kawałki, które śpiewa na płycie ("Starlight" i "Back From Cali") oraz kilka piosenek innych artystów. Uważam, że im mniej cudzych utworów będzie śpiewał, tym lepiej. Wysłałem mu listę piosenek Guns N’ Roses, które też chciałbym zagrać. Okazało się, że kiedyś zrobił swoją wersję utworu "Sweet Child O’ Mine" (akustyczna wersja na Bofest Tennessee w zeszłym roku). Jedyną osobą, z którą nagrywałem ten utwór poza Axlem była Fergie i muszę powiedzieć, że to bardzo ostra wersja. Ale cieszę się, że teraz będę mógł to zagrać z Mylesem.