Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Angela Gossow (Arch Enemy)

Angela Gossow (Arch Enemy)

Charyzmatyczna wokalistka grupy Arch Enemy, Angela Gossow, należy do grona najbardziej rozpoznawalnych postaci w świecie metalu. Z artystką rozmawiamy m.in. o najbliższych planach jej macierzystej formacji.

Jak to jest żyć z łatką "najgorętszej laski w całym metalu"?


(śmiech) Gdy chcę, to wychodząc na scenę, przeobrażam się w gorącą metalową laskę. Jestem perfekcjonistką i muszę podążać za własną wizją tego, jak mam wyglądać podczas show. Na co dzień jestem jednak Angelą Gossow z Arch Enemy i nie wiem, jak to jest żyć z taką łatką, bo nigdy się nad tym nie zastanawiałam i nie sądzę, abym była "najgorętszą laską" w całym metalu.


Masz jakieś przywileje, grając z bandą facetów? Czy na przykład każą ci pić tyle samo alkoholu na after party, ile sami w siebie wlewają?


O nie! (śmiech). Jesteśmy jak rodzina i czujemy się jak rodzeństwo. Nawet mamy prawdziwych braci w zespole. Jesteśmy dla siebie bardzo wyrozumiali, możemy w nocy po występie robić to, co nam się podoba, byle tylko nie wkurzyć pozostałych członków kapeli.


Może teraz nieco bardziej poważnie... Jak odkryłaś swoje niezwykłe zdolności wokalne?


Tak jak większość ludzi - normalnie i przypadkiem. Mieliśmy w Kolonii klub o nazwie "Metal Club", w którym puszczali głównie ekstremalny death metal. Chodziliśmy tam razem ze znajomymi i tak odkryłam Dismember, Morbid Angel. Bardzo chciałam zabrzmieć jak wokaliści tych zespołów i - co najważniejsze - wiedziałam, że mam ku temu warunki. W 1991 roku dołączyłam do swojego pierwszego zespołu. Wiesz, to było na takiej samej zasadzie, jak uczyć się chodzić, kiedy jesteś dzieckiem. Pewnego dnia wstajesz i umiesz.


Ćwiczysz swój głos na co dzień?


Ćwiczę wokal głównie, gdy jesteśmy w trasie. Wtedy robię to codziennie, by utrzymać głos w formie. Rozgrzewam go przez 90 minut. Gdy natomiast jestem w domu, po prostu utrzymuję wokal w formie. Odbywamy też dużo prób.


A jak trafiłaś do Arch Enemy?


Po koncercie Arch Enemy, Children Of Bodom, In Flames i Dark Tranquillity w 1999 albo 2000 roku spotkałam się z chłopakami, by przeprowadzić z nimi wywiad, ponieważ w tym czasie hobbystycznie pracowałam w magazynie muzycznym. Promowali wtedy "Burning Bridges". Widać mnie zapamiętali, bo gdy wysłałam im swoją taśmę, z miejsca mnie zaprosili. No cóż, Arch Enemy było w nieciekawym położeniu. Nagrali trzy płyty i... stali totalnie w miejscu. W czasie wydania swych trzech albumów odbyli jedną trasę po USA i jedną po Europie. Stwierdzili wówczas, że chociaż są dość nisko w hierarchii światowego metalu, to jednak mają potencjał, by stworzyć coś na miarę swych talentów. Rok 2000 był więc dobrym okresem, żeby złożyć im taką szaloną propozycję, by kobieta przejęła stery wokalne w deathmetalowej kapeli. Pomyśleli sobie wtedy: "to jest chyba szalone!", ale wiedzieli, że bez szaleństw niewiele można osiągnąć. Było to jednak nie lada ryzyko. Wiadomo przecież, iż metalowcy różnie odbierają kobiety stojące za mikrofonem, nawet te growlujące. Dla zespołu było to więc ryzykowne, ale na szczęście większość nas pokochała.


Ponieważ jesteś kobietą "z jajami"...


Fakt, mam bardzo twardy charakter (śmiech). Dużo osób nie umie wyrazić siebie wprost, a ja walę wszystko prosto z mostu i walczę, żeby zdobyć to, czego pragnę z całych sił. Z pewnością jest to ważne, że widać po mnie moją pewność siebie. Fajnie by było, gdyby śpiewające metalowe dzierlatki umiały właśnie też pokazać sobą, że nie boją się śpiewać metalu. Publika potrafi wyczuć od razu, gdy coś nie pasuje do wizerunku, a wiadomo, że bycie "true" to istotny element w oczach fanów. Gdy coś pachnie ściemą, ludzie tego nie kupią. Dlatego dostaję wiele e-mailów z podziękowaniami od młodych wokalistek metalowych, że je inspiruję i daję im siłę. To bardzo miłe i podbudowujące.


A teraz przyszedł czas na bardzo przyjemny temat dla naszych rodaków: wasz pierwszy koncert w Polsce. Co przed nim czujesz?


Jestem podekscytowana! Słyszałam dużo polskiego języka, ponieważ znam wielu Polaków, którzy są fanami grup Vader i Behemoth, ale u was jeszcze nie graliśmy. A to dziwne, bo jesteście naszymi sąsiadami. To świetnie, że w końcu trafimy do Warszawy. Jestem też podekscytowana spotkaniem z fanami, które odbędzie się w dniu występu. Chcę poznać polskich fanów Arch Enemy i nie mogę się tego doczekać. Chcę przeżyć bardzo intensywnie naszą pierwszą wizytę w Polsce. A to będzie raczej proste, wszak Polska jest bardzo deathmetalowym krajem!


Hell Yeah!


(śmiech) To znaczy, że potwierdzasz?


Owszem, mnóstwo jest u nas świetnych, znanych w Polsce i za granicą deathmetalowych kapel. A z czym jeszcze kojarzy ci się nasz kraj oprócz Vadera, Behemotha i im podobnych?


W waszym kraju bardzo silną pozycję ma kościół katolicki, tak to wygląda zza granicy.



No i słusznie wygląda...


No widzisz, do naszych mediów dochodzą informacje o problemach sądowych, np. Nergala, które spowodowane są przez różne siły związane ze środowiskami katolickimi. I to mnie właśnie uderza w wizerunku Polski, jest to kraj wielu sprzeczności. Z jednej strony bardzo silna pozycja kościoła, a z drugiej - mnóstwo świetnych, rebelianckich metalowych kapel. Wygląda, jakby rewolucja płynęła w żyłach waszego młodego pokolenia.


Zgadzam się z tobą, popularność metalu w naszym kraju można rzeczywiście przyjąć za objaw buntu i rebelii wobec systemu wartości starszego pokolenia.


To stwierdzenie mi się podoba, brzmi fantastycznie!


A co się stało rok temu na festiwalu HunterFest 2009, że wasz koncert nie doszedł do skutku?


Mówiąc krótko: my zrobiliśmy wszystko, lecz organizator nie zrobił nic. Nikt nie zobaczył nawet cienia pieniędzy od promotora. Pytaliśmy też inne zespoły, jak np. grupę Epica, i wiemy, że niestety nikt nie przewidział nawet pokrycia kosztów przelotu. Byliśmy bliscy wtopienia pokaźnej sumki. Gdy występuje zespół, to naturalne jest, że musisz opłacić hotel, przewóz sprzętu, obsługę... Tymczasem wszystko musielibyśmy zrobić z własnej kieszeni. Przylecielibyśmy do Polski i nie mielibyśmy nawet za co wrócić do domu. Zdecydowaliśmy się więc nie grać w obliczu takiego braku profesjonalizmu ze strony promotora.


Co popchnęło was do wydania "The Root Of All Evil" i czym kierowaliście się podczas doboru utworów na ten album?


Gramy dużo starych utworów na koncertach, a mnóstwo młodszych fanów nie zna w ogóle tych nagrań. Znają tylko płyty ze mną na wokalu, a starsze albumy to dla nich prehistoria. Myślą wtedy: "O, fajnie, jakiś nowy utwór". Więc postanowiliśmy na nowo przedstawić im te utwory. Mam nadzieję, że wybraliśmy najlepsze z nich. Nagraliśmy w sumie te, które najczęściej gramy na koncertach.


A jakieś plany co do nowej płyty już są? W jakim kierunku idą wasze nowe idee?


Pod koniec roku zaczniemy nagrywać. Do studia wejdziemy w październiku, mamy mnóstwo pomysłów. Na pewno będzie więcej riffów niż ostatnio, bo od roku 2007 trochę się ich nazbierało. Nowy album będzie zawierał kilka szalonych utworów.


Co cię zatem inspiruje do tworzenia?


Wszystko bierze się u mnie z głowy. Mam muzykę i od razu wiem, jaki ma do niego pasować tekst. W tym, co robię, chcę być coraz lepsza i doskonalsza. Inspiruje mnie samodoskonalenie, w końcu tego chcą muzycy.


A czego słuchasz na co dzień?


Nie słucham tylko metalu, staram się być otwarta na wszystko. Mam otwarty umysł. Słucham dużo bluesa, country i sporo jazzu. Jeśli już mowa o metalu, to najbardziej lubię ekstremę. Moje ulubione kapele to Morbid Angel, Carcass, Dismember - po prostu zespoły tego typu.


Jak wy to robicie, że skład Arch Enemy na przestrzeni lat zmieniał się tylko kosmetycznie?


Jesteśmy świetnymi przyjaciółmi. Nie walczymy ze sobą, słuchamy się nawzajem i ufamy sobie. To jest w zespole najważniejsze. W zasadzie, jak już mówiłam chwilę wcześniej, jesteśmy jak rodzina. Ciężko byłoby przeżyć w małym busie na trasie z kimś, kogo się niezbyt lubi. My możemy w każdej sytuacji na siebie liczyć.


Jako zespół macie wyrobioną markę, zrobiliście swoje, pozycję macie mocną. Co motywuje was do dalszego grania?


Kochamy robić to, co robimy. Kochamy grać muzykę, kochamy tworzyć nową muzykę, odbywać próby. Uwielbiamy jeździć w trasy i grać koncerty. Tak po prostu jest!


M. Kubicki

The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Oneiric Big Jesus

Niezwykle konsekwentny i spójny kolaż gatunków zaserwowała czwórka muzyków z Atlanty podpisująca się nazwą Big Jesus. Przy okazji zabrała...Gramy dalej

5 /10
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Against the Grain
Gatunek: Southern rock
Zobacz wszystkie