Nasi fani są specjalistami jeśli chodzi o Comę. Więc jeśli oni twierdzą, że zmieniła się moja maniera głosu, to muszę im zaufać. A tak poważnie to weźmy np. występ symfoniczny w Gdańsku. To był ciężki czas: trzy tygodnie nie było nas w domu, bo graliśmy non stop koncerty w całej Polsce. Później sześciogodzinne próby z orkiestrą, na których nie mogło mnie nie być choćby przez pół godziny, bo instrumentaliści nie wiedzieliby co robić. Było zimno, w całej Polsce padał deszcz i generalnie towarzyszyła nam zła logistyka, co mam nadzieję już się nie powtórzy. Jeździliśmy z Katowic do Gdańska, by po chwili wracać na Śląsk. Skakaliśmy po Polsce bez wypoczynku. Dzień przed koncertem mieliśmy jeszcze jedną próbę. Potworna pogoda, stres wywołany czymś nowym, a przecież już dzień później graliśmy w Szczecinie m.in. przed Limp Bizkit. Dosłownie moment przerwy i występ na Top Trendy, co choć nie jest w naszym stylu to musieliśmy jakoś to przejść, włącznie z kamerami i publiką Maryli Rodowicz. Wracając do Gdańska: czytałem jeszcze wtedy forum, z którego dowiedziałem się o zarzutach przeciwko mojemu brzydkiemu szalikowi przy temperaturze 5 stopni. Ja dzięki temu mogłem śpiewać, więc było to dla mnie ważne. Ludzie czasami myślą tylko o własnym odbiorze i nie biorą pod uwagi tej drugiej strony. Takimi świętymi krowami często bywają osoby z forum. Kiedyś to było wspaniałe miejsce spotkań zespołu z fanami, którzy dodawali siły. Teraz jest to loża szyderców, którzy mają swoją wizję grupy Coma i najchętniej pewnie sami nagraliby jej nową płytę. Mam zresztą nadzieję, że to w końcu zrobią - przecież najlepiej wiedzą jak powinna wyglądać. I choć na pewno przy takim sposobie śpiewania znów będę wychodził na scenę z zapaleniem oskrzeli czy krtani i zdzierał się do końca, by później leczyć się u foniatry, biorąc obrzydliwe tabletki i robiąc wlewki, w zamian i tak pewne osoby zjebią mnie do końca i powiedzą, że jestem chujowy, a nie docenią, że w parszywym stanie wejdę na scenę i dam z siebie wszystko by zobaczyli najlepszy koncert na jaki mnie stać. Coraz więcej osób posługuje się nomenklaturą portali plotkarskich. Tyczy się to zresztą również dziennikarzy, którzy czasem nie potrafią sklecić lepszego pytania niż: "Mówią, że jesteście chujowi. Wytłumaczcie nam się z tego".