Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Travis Miguel & Dan Jacobs (Atreyu)

Atreyu

Travis Miguel & Dan Jacobs (Atreyu)

Pochodzący z Orange Country ( Kalifornia ) zespół Atreyu nagrał niedawno swoją czwarta płytę "Lead Sails Paper Anchor". Jest to najlepszy i najbardziej odważny album w historii tej formacji.

Na płycie zespół pozwala sobie na eksperymenty z brzmieniem, udowadniając tym samym, że pragnie szybko ewakuować się z tonącego statku, jakim można określić metalcore. A oto krótka historia zespołu: Grupa została założona przez pięciu muzyków w 1998 roku i w pierwszej fazie istnienia nosiła nazwę Retribution. Pierwsza EP-ka, zatytułowana "Fractures In The Facade Of Your Porcelain Beauty", ukazała się w 2001 roku pod szyldem Tribunal Records. W 2002 roku zespół przeszedł do wytwórni Victory Records, a wynikiem współpracy była debiutancka płyta "Suicide Notes And Butterfly Kisses". Dwa lata później ukazał się kolejny krążek grupy, "The Curse", który dotarł do dziewiątego miejsca na liście przebojów Billboardu. Następnie zespół nawiązał współpracę z Roadrunner Records. Kiedy doszło do podpisania kontraktu, Alex Varkatzas powiedział: "To ekscytujące znaleźć się w wytwórni, którą szanujesz i która ma już tak duże doświadczenie na terenie Europy. Atreyu i Roadrunner naprawdę mają szansę razem sporo zdziałać. Jesteśmy pewni, że będzie to bardzo korzystny układ dla obu stron i już nie możemy się doczekać rozpoczęcia współpracy". Efektem tej współpracy jest właśnie płyta "Lead Sails Paper Anchor"...

Czym różni się "Lead Sails Paper Anchor" od waszych wcześniejszych płyt?

Ten krążek ma na pewno potężniejsze brzmienie. Bardziej też skupiliśmy się na procesie produkcji. Chcieliśmy na tym etapie zrobić tyle, ile to tylko możliwe, aby dopieścić dosłownie każdy szczegół. Z drugiej strony nie chcieliśmy przedobrzyć. Nagrywaliśmy wiele warstw gitar, bawiliśmy się elektroniką i różnego rodzaju samplami. Naprawdę dużo eksperymentowaliśmy. Wzbogacaliśmy utwór, jak tylko się dało - dokładaliśmy kolejne warstwy brzmienia, a potem pozbywaliśmy się tego, co nie pasowało. Pracowaliśmy bardziej na zasadzie eliminacji niepożądanych składników, niż bezsensownego gromadzenia ścieżek.

Na każdej płycie próbujemy pokazać coś nowego. Zależy nam na tym, żeby każdy kolejny krążek był inny od poprzedniego, ale nie chcemy też zatracić swojego własnego stylu. Płyta "Lead Sails Paper Anchor" odbiega klasą od poprzednich. Nie pasuje do żadnego wzoru, ponieważ podczas pracy nad nią nie działaliśmy według żadnych z góry określonych reguł czy schematów.

Na tej płycie daliście wyraz swoim rockowym fascynacjom...

Scena, z której się wywodzimy, jest już zbyt nasycona. Cały ten metalcore, czy jak tam chcecie go nazwać, szykuje się do odwrotu. Nasze korzenie wywodzą się z punka, metalu i muzyki hardcorowej - to się oczywiście nigdy nie zmieni i nie wypieramy się tego, ale wciąż szukamy czegoś nowego. Zależy nam, żeby nasza muzyka była interesująca dla nas i naszych fanów. Na świecie jest tylko garstka zespołów, którym udało się zachować pierwotne brzmienie. Mam na myśli takie formacje, jak AC/DC czy Hatebreed. Lubię te kapele, ale nie sądzę, żeby nam coś takiego się udało. Poza tym nie umiemy skupić uwagi zbyt długo na jednej rzeczy. Może to i dobrze? W przeciwnym razie pewnie zanudzilibyśmy naszych fanów na śmierć (śmiech).

Jak nagrywaliście gitary na nową płytę?

Jeśli były jakieś zmiany, to dotyczyły one w większym stopniu procesu pisania piosenek niż nagrywania...

Zwykle odbywało się to tak, że oddzielnie wchodziliśmy do studia i nagrywaliśmy swoje partie: przykładowo ja przyszedłem do studia na pięć, sześć dni i rejestrowałem moje partie, a później to samo robił Dan. Tym razem było zdecydowanie inaczej. Podczas nagrywania gitar byliśmy w studiu cały czas razem. Było to dużo ciekawsze doświadczenie, bo współpracowaliśmy i uczyliśmy się od siebie nawzajem. Kiedy Dan utknął w jakimś punkcie, ja podpowiadałem mu rozwiązanie i vice versa. Nie było czegoś takiego, jak z góry ustalone partie. Przy poprzednich płytach wszystkie solówki - przynajmniej w 90 procentach - były napisane przed wejściem do studia. Tym razem pisaliśmy je w studiu razem i graliśmy tak długo, aż obaj byliśmy zadowoleni z efektu. W rezultacie zapomnieliśmy, kto gra którą partię. Musimy teraz dojść z tym wszystkim do ładu! (śmiech)

Które solówki sprawiają wam najwięcej przyjemności?

Najwięcej frajdy sprawiło mi nagrywanie solówki do utworu "Blow". Utwór ma ciekawą melodię i prawdziwy rockandrollowy klimat. Bardzo lubimy grać ten kawałek na koncertach.

Czy utwór "Blow" mówi o ludziach, którzy was krytykują?

Sfrustrowani opluwacze przesiadujący na forach internetowych będą zawsze wypisywać swoje brednie niezależnie od tego, czy gra się dobrą muzykę, czy nie. Nauczyliśmy się nie przejmować się ich krytyką i nie brać jej zbytnio do siebie. Zgadza się - w tej piosence pokazujemy przysłowiowy środkowy palec wszystkim tym, którzy życzą nam źle.

Czym się od siebie różnicie jako gitarzyści?

Ja jestem trochę bardziej narwany niż Travis, to znaczy zawsze staram się grać tak szybko, jak tylko potrafię. Poza tym Travis wywodzi się ze starej szkoły metalu i taka jest też jego gra. Ja mam bardziej bluesowe podejście do gitary. Travis używa więcej zwariowanych efektów, natomiast ja poprzestaję na kaczce i chorusie.

Jakiego sprzętu używacie?

W moim pedalboardzie mam obecnie efekty DL4, MM4 i FM4 firmy Line 6, DigiTech Whammy i kaczkę Morleya. Uwielbiam bawić się tym sprzętem, ponieważ jestem przekonany, że dzięki umiejętnemu wykorzystaniu efektów większość utworów może zyskać zupełnie inny, nowy wymiar.

Używam dwóch starych głów Marshalla: JCM800 z 1986 roku i Jubilee z 1980. W połączeniu z przetwornikami EMG pozwala mi to uzyskać brzmienie, które dosłownie miażdży i jest naprawdę ciężkie.

Obecnie używam wzmacniacza Rivera Knucklehead Tre. Ma świetny przester, nie jest zbyt brudny, a czysty kanał można określić jako doskonały. Właśnie ten czysty kanał był dla mnie czynnikiem decydującym przy zakupie. We wzmacniaczach z dużym gainem często cierpi kanał czysty. W Knucklehead brzmi świetnie: jest jasny i jednolity. To jest tak, jakby mieć dwa najlepsze wzmacniacze w jednym!

Ze sceny w Orange County pochodzi też zespół Avenged Sevenfold. Czy patrząc wstecz, myślicie, że zaszliście daleko?

W 2001 roku graliśmy koncert w Long Beach w Kalifornii. To była mała salka. Występowaliśmy wtedy z Avenged Sevenfold i Autumn To Ashes, a widownia składała się mniej więcej z pięćdziesięciu osób. Wtedy to było dla nas wielkie wydarzenie. Teraz my i Avenged Sevenfold koncertujemy na całym świecie. Czasem muszę się uszczypnąć, żeby uwierzyć, że to się dzieje naprawdę.


Czy wiesz, że...


...w czerwcu tego roku można było wziąć udział w grze, jaką zespół zorganizował dla swoich fanów. Uczestnicy mogli usłyszeć fragmenty pierwszego singla "Becoming The Bull". Zadaniem fanów było ułożenie ich w odpowiedniej kolejności. Zwycięzca mógł wygrać ekskluzywny zestaw kolekcjonerski, w tym gitarę z autografami muzyków oraz... rozmowę telefoniczną z członkami grupy.

Na ich rękach jest krew...

Dan i Travis mają już gitary sygnowane swoim nazwiskiem. Zostały zainspirowane instrumentami z serii EX firmy ESP. To ciężkie działa, uzbrojone w przetworniki EMG 81 oraz 85 wspomaganymi układem Afterburner. Całość uzupełnia standardowe wyposażenie dla tego typu gitar, czyli mostek Floyd Rose. Dlaczego muzycy zdecydowali się nadać gitarom taki wygląd?

: Pamiętam zdjęcie Nikki’ego Sixxa z książki "The Dirt". Na tej fotografii Nikki stoi z białą gitarą basową B.C. Rich Warlock. Ręce ma umazane krwią, która kapie na instrument. Zaniosłem to zdjęcie do ESP i poprosiłem, żeby zrobili mi taką gitarę. Chciałem, żeby moja gitara wyglądała tak, jakby kogoś nią zabito (śmiech).

: Od zawsze byłem fanem najbardziej cenionych gitar, czyli Les Paul i SG. Chciałem pewne elementy z nich wkomponować w moją gitarę. Bardzo podobał mi się sam proces projektowania gitary - musiałem zebrać te elementy, które podobały mi się w innych gitarach, i sensownie je połączyć.

Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie