Kup Magazyn Gitarzysta

Strona główna / Ludzie / Wywiady / Silenoz (Dimmu Borgir, Insidious Disease)

Silenoz (Dimmu Borgir, Insidious Disease)

O najnowszej płycie, najbliższych planach, a także o Insidious Disease, który w prawdziwie gwiazdorskim składzie wydał parę miesięcy temu swój debiutancki album opowiedział, chwilę przed warszawskim koncertem Dimmu Borgir, Silenoz - gitarzysta tej formacji.

Twój najnowszy album Insidious Disease jest w sklepach od kilku tygodni. Co sądzisz  o swoich najnowszych nagraniach? Jesteś zadowolony z tego jak brzmią, z produkcji, masteringu itd.?


Właściwie… jest lepiej niż się spodziewałem. Zrobiliśmy wszystko sami, nagraliśmy perkusje z naszym przyjacielem, gitary z naszym kolejnym przyjacielem. Potem wysyłaliśmy to do Russa Russela, do Anglii, który pracował z Napalm Death. Otrzymaliśmy bardzo fajny miks.


DimmuBorgir, czy Dimmu Bordżir?


Borgir, zdecydowanie.


Z jakiego języka pochodzi to słowo?


Islandzkiego.


Macie unikalne, melodyjne brzmienie. Brzmienie, które zmieniło się na przestrzeni tych 17 lat.


Tak… fajnie jest czasem coś zmienić. Oczywiście, jestem zadowolony z tych zmian. Jeśli nie zmienisz nic w ciągu 17 lat - jesteś spłukany.


(śmiech) Nie lubisz Motorhead?


Pewnie, że lubię. Są zespoły jak Motorhead, które nie powinny się zmieniać. Oni zaczęli tę muzykę… Coś w tym stylu (śmiech).


Który album Dimmu Borgir jest Twoim ulubionym?


Nowy. Wiesz, trudno jest wybrać ten ulubiony, bo kiedy jesteś częścią tworzenia tych albumów ,nie jesteś wstanie patrzeć obiektywnie. Dlatego zawsze nowy jest najlepszy.


Co zamierzacie zrobić po tej trasie - nowa płyta, live, DVD, krótka przerwa?


Pod koniec roku będziemy mieli krótką przerwę. Potem, w lutym  i marcu, jedziemy do Australii, Japonii i Azji. Następnie kilka festiwali latem. Także wtedy będziemy nagrywać DVD z orkiestrą.


Będziecie to nagrywać w studiu, czy może w jakiejś hali w Norwegii?


Nie… to będzie album live. Materiał będziemy nagrywać na zewnątrz, ponieważ grać będzie ponad 100 osób. Będzie to transmitować telewizja, więc zapowiada się duże wydarzenie. Zamierzamy nagrywać na zamku, w Oslo.


Tytuł nowej płyty to "Abrahadabra"  - brzmi trochę dziwnie. Znam pochodzenie tego tytułu, ale spora część Waszych fanów nie kojarzy, o co chodzi.


Tak, brzmi dziwnie, jeśli nie jesteś "zaprzyjaźniony" z Aleister Crowley’em i okultyzmem. On zmienił słowo "abracadabra"… Zamienił "c" na "h", to skrót od "horse". To najbardziej magiczna formuła. Zaadaptował ją dla swojej własnej… sprawy.


Czyim pomysłem było, żeby nazwać krążek właśnie tak?


Pojawiła się idea żeby tytuł był czymś nowym. Od zawsze nasze tytuły mają trzy słowa, więc postanowiliśmy tym razem nazwać płytę jednym. Tytuł jest bardzo symboliczny i naprawdę związany  z tekstami i muzyką. Jest także bardzo symboliczny dla nas jako zespołu.


Interesujesz się tymi sprawami, magią itd.?


Pewnie, wszystko, co związane z okultyzmem… Wszystkim tym interesowałem się od dziecka. Stało się to częścią mnie.


Mam kilka pytań na temat Insidious Disease: To bardziej poboczny projekt, czy "pełnowymiarowy" zespół?


Tak, to pełnowymiarowy zespół, ale ma mniejszy priorytet niż Dimmu. Nie skupiam się na nim aż tak. Oczywiście, są plany, żeby nagrać kolejną płytę, ruszyć w trasę, etc. Może zrobimy coś w styczniu.  Zobaczymy.


Ta kapela jest czymś w rodzaju supergrupy… Z Tony Laureano, Shane z Napalm Death i Groo z Comecon i Morgoth.


Tak…, ale nie patrzę na to w ten sposób. Jesteśmy grupą przyjaciół, którzy razem grają brutalną muzykę. To wszystko, o co chodzi w tym zespole. Owszem, wytwórni łatwo jest nakleić naklejkę na pudełko i reklamować to jako supergrupę. Dla mnie to zwyczajna kapela.


Brzmienie Insidious Disease jest bardziej deathmetalowe, oldschoolowe…


Nie klasyfikujemy tego. Owszem, inspiracje leżą w starym, oldschoolowym death metalu, to żaden sekret.


Które death metalowe zespoły są dla Ciebie najważniejsze?


Death, Autopsy, Possessed… to właściwie nie jest death, ale brzmienie, zachowane w latach '80, riffy na jednej strunie, dla mnie to był death metal. Oczywiście Morbid Angel, Immolation i szwedzkie formacje w rodzaju Unleashed, Dismember, Nihilist, Entombed.


Krzysztof Zawistowski

To The Bone Steven Wilson

Oho, Steven Wilson tym razem chce być Peterem Gabrielem. Tak można sobie pomyśleć słuchając "To The Bone". Czasami włącza mu się Talk Talk,...Gramy dalej

7 /10
Rough Times Kadavar

"Nie chcemy być po prostu kolejnym rockowym zespołem, chcemy być najlepsi" - zapowiadali przed premierą nowego albumu berlińczycy z Kadavar....Gramy dalej

8 /10
Cold Like War
Gatunek: Metalcore
Kasabian ocena 8
For Crying Out Loud
Gatunek: Indie rock
Hurts ocena 7
Desire
Gatunek: Pop
Zobacz wszystkie