Trochę tego jest, opowiem więc o wybranym sprzęcie. Pierwsza moja profesjonalna gitara akustyczna to Yamaha vel. Orka. Akcja strun ustawiona wysoko. Często używam jej do gry slide. Ma dobre, naturalnie skompresowane pasmo, dobrze brzmi w miksie z innymi instrumentami. Służy mi wiernie od ponad dwudziestu lat. Mój podstawowy instrument to gitara Dobro, oryginalny model "O" z lat 80. Gram na niej wszystkie solowe koncerty (choć czasem też z Von Zeit), jest dobrze rozegrana i wydaje mi się, że trochę się już o instrumentach rezofonicznych nauczyłem. Brzmi tak, jak sobie tego życzę, chociaż będę w najbliższym czasie ją brzmieniowo odświeżał. Kolejny instrument to lutnicza gitara "No name" z końca XIX wieku. Przepiękna malutka gitara akustyczna o potężnym i soczystym, jak na swój rozmiar, brzmieniu. Wypatrzyłem ją w klubie Bogart w Gomunicach, gdzie wisiała nad barem i tworzyła klimat. Przemek Urbański sprezentował mi ją na moje czterdzieste urodziny. Mistrz lutniczy z Malborka, Zbigniew Mleczek, dokonał remontu kapitalnego, a bardziej rekonstrukcji. Na "Simply" oprócz Dobro słychać jeszcze Gibsona model Gospel. Ten instrument ma silne, tłuste brzmienie. Mam go od lat i również zdążyłem go już dobrze rozegrać. W Von Zeit używam gitary basowej. Jest to elektryczny semi acoustic z lat 60., ręczna robota legendy polskiego lutnictwa - pana Alfreda Kopoczka z Bielska-Białej. Do użytku ze stanu spoczynku wyprowadził ją wspomniany wcześniej lutnik, Zbigniew Mleczek. Zainstalowałem w niej pickup DiMarzio, chociaż nie pamiętam modelu. Drewniana obudowa, ciepłe i pełne brzmienie. Do basu używam strun Elixir, natomiast moje gitary akustyczne od lat wibrują za pomocą D’Addario. Nie mam pytań, dla mnie są najlepsze! Dobierając pojedyncze struny, sam konfiguruję zestawy grubości. Najczęściej pogrubiam struny wiolinowe, w Dobro nawet E1 do .017".