Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Vincent Hausman (Howl)

Vincent Hausman (Howl)

Howl to nowa ekipa na metalowej scenie, ale warto zwrócić na nią uwagę, bowiem parę miesięcy temu wydała znakomity debiutancki album. O szczegółach dotyczących tego krążka oraz paru innych kwestiach opowiedział nam Vincent Hausman - gitarzysta i wokalista, a zarazem założyciel zespołu. Sprawdźcie "Full of Hell", bo właśnie tak powinien dziś brzmieć prawdziwy metalowy album, bez cienia cukru i plastiku. Ale nie ma się czemu dziwić - w końcu to pełnia piekła.

Zacznę od gratulacji. "Full of Hell" to znakomity album. Jesteście zadowoleni z rezultatu?


Czołem! Wielkie dzięki za miłe słowa! Tak, jesteśmy bardzo zadowoleni z ostatecznego kształtu płyty, w końcu ciężko nad nią pracowaliśmy. Odkąd pamiętam, zawsze byliśmy nastawieni na nagranie naprawdę brutalnego, ciężkiego, prawdziwie metalowego materiału. Koniec końców myślę, że w pełni nam się to udało.


Jaki był odzew fanów i prasy na nowy krążek? Zakładam, że dominowały zdecydowanie pozytywne opinie.
  

Reakcje zarówno fanów, jak i mediów były znakomite. Szczególnie cieszy nas fakt, że słuchacze z różnych miejsc świata mówią nam, że ta płyta solidnie skopała im tyłki! To znaczy dla nas o wiele więcej niż jakakolwiek, najbardziej nawet wymyślna recenzja w jakimś magazynie czy na czyimkolwiek blogu.


"Full of Hell" to wasz pełnometrażowy debiut, a mimo to muzyka na nim zawarta brzmi bardzo dojrzale. Macie jakieś muzyczne doświadczenia sprzed powołania do życia Howl?


To ciekawe, że postrzegasz ten materiał jako dojrzały, bo napisaliśmy go, że tak to ujmę, w całkowicie 'surowym' stanie umysłu. Raczej nie koncentrowaliśmy się na tym, czy i ewentualnie jaki poziom muzycznej dojrzałości cechować będzie komponowane przez nas utwory czy samo brzmienie. Po prostu zebraliśmy się w miejscu, gdzie zwykle spotykamy się na próbach, z masą nagromadzonych emocji, którym daliśmy w pełni upust w trakcie pracy nad “Full of Hell". To był zdecydowanie bardziej instynkt niż świadoma, rzeczowa analiza, działaliśmy bez żadnego planu. Ale to naprawdę świetnie, jeśli dla ciebie i innych słuchaczy całość brzmi w ten właśnie sposób. Osobiście uważam, że mieliśmy gdzie i kiedy dorosnąć, dojrzeć jako zespół i obiecuję, że kolejna płyta będzie już o cały poziom wyżej.


Skoro już o tym mowa, jak doszło do powstania Howl? Zdradzisz genezę nazwy zespołu?


Howl założyliśmy we dwóch, ja wspólnie z perkusistą. To, na czym nam najbardziej zależało, to grać naprawdę ciężko. Pogrywaliśmy tak sobie bez zobowiązań przez jakiś czas, aż w końcu, jakieś cztery lata temu, dołączył do nas basista oraz Andrea - nasza gitarzystka. Nazwę kapeli wybrałem ja, to bezpośrednie nawiązanie do poematu Allena Ginsberga o tym samym tytule.


Pochodzicie z Providence, miasta, które niektórym kojarzy się przede wszystkim z HP Lovecraftem. Czy jego twórczość miała na was jakikolwiek wpływ, nie tylko jako muzyków?


Bardzo szanuję HP Lovecrafta i wysoko cenię sobie jego dorobek, ale nie - jego twórczość nie miała jakiegokolwiek wpływu na nasz zespół ani na muzykę, którą gramy.


Providence to jedno z najstarszych miast w Stanach. Ma to jakieś przełożenie na jego charakter, na przykład na architekturę? Z życiem i twórczością Lovecrafta wiąże się sporo wiktoriańskich domów, których zdjęcia można sobie obejrzeć także w sieci. Czy w Providence jest więcej podobnych miejsc?


Providence faktycznie położone jest w historycznie najstarszym regionie Stanów. W tamtych okolicach jest mnóstwo małych, niesamowitych miasteczek, które stają się szczególnie inspirujące w okresie jesienno-zimowym. Liście nabierają nieprawdopodobnych kolorów, spada temperatura, a ludzie zamykają się w domach i zaczynają snuć mroczne opowieści o duchach. Nieznany świat budzi się z letargu i zaczynają dziać się dziwne rzeczy. To chyba najbardziej nawiedzone, a zarazem tajemnicze miejsce w USA. Najlepiej wpadnij i przekonaj się sam.


Zdecydowana większość najlepszych kapel, obracających się w podobnej wam stylistyce, pochodzi z USA. Masz jakiś pomysł, dlaczego tak jest?


Nie wiem, może jest coś takiego w tutejszej wodzie, co od początku skaża nam umysły i sprawia, że tworzymy właśnie ten typ metalu? Diabli wiedzą.


W waszej muzyce, jak w tyglu, mieszają się różne gatunki. Jest sludge, brudny punk, a nawet nieco death metalu. To recepta na granie?


Nie mamy żadnej specjalnej recepty. Gramy to, co kochamy. To wszystko.


Z drugiej strony "Full of Hell" jest chwytliwy i dość łatwo zapada w pamięć. Staraliście się nadać płycie właśnie taki charakter, czy samo tak wyszło?


Cóż, wierzymy we wszechmoc riffów. Jeżeli któryś z nich wbije ci się w pamięć, to zajebiście. W każdym razie tworząc materiał nie dbamy o to, ani tym bardziej nie staramy się, by dany kawałek był chwytliwy czy miał łatwo wpadać w ucho. Nie jesteśmy pieprzoną Britney Spears!


Jak pracujecie nad materiałem? Kto odpowiada za muzykę, za teksty? Dyktatura czy demokracja?


Za ostatecznym kształtem “Full of Hell" stoi przede wszystkim nasza dwójka, to jest bębniarz i ja, ale każdy z członków zespołu uczestniczy w procesie pracy nad płytą w ten czy inny sposób. Teksty piszę sam. A żadne porównania naszej kapeli do jakiejkolwiek formy rządów nie wchodzą w ogóle w grę!


Na myspace piszecie, że Howl wraz ze swoim debiutem inauguruje nową epokę żelaza i stali. To znaczy...?


Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia! Wymyślili to ludzie z Relapse. Zapewne chodziło im o podkreślenie naszego brutalnego, ciężkiego brzmienia, hahaha!


W tytułach utworów pojawiają się mitologiczne i biblijne postaci Aszery oraz Izebel. Czy ma to jakiś związek z konceptem liryków "Full of Hell"?


Tak, zdecydowanie. Utwór ten, najkrócej rzecz ujmując, mówi o odrzuceniu poczucia winy, które wiele zinstytucjonalizowanych religii narzuca człowiekowi jako element, mający przesądzać o istocie jego człowieczeństwa. Kiedy sprawdzisz historyczne odniesienia do Aszery i Izebel, zrozumiesz, dlaczego wybrałem właśnie te imiona na tytuły utworów. Teksty tych kawałków odnoszą się do zasadniczego motywu płyty, to jest apoteozy tego, kim jesteśmy. Zdolności bycia dumnym z tego, co czujemy, co kochamy, co jest dla nas ważne, co nadaje sens naszemu istnieniu. Akceptacji faktu, że jesteśmy dziwakami, wariatami, pomyleńcami, którzy czują się nieswojo w kościołach i szkołach, a którzy odnajdują siłę, inspirację i przyjaźń zupełnie gdzie indziej - w heavy metalu. Podążamy własną ścieżką. Jesteśmy pełnią piekła!


Doskonale pasujecie do Relapse Records. Jak trafiliście pod ich skrzydła? Oni was znaleźli czy to wy zapukaliście do ich drzwi?


Myślę, że najzwyczajniej w świecie zapracowaliśmy na to, co mamy. Sporo koncertowaliśmy i chyba po prostu ktoś z Relapse nas zauważył. Tylko tyle i aż tyle.


A skoro mowa o koncertach. Muzyka, którą gracie, wydaje się być wręcz stworzona do grania na żywo. Lubicie występować na scenie? Wasz najbardziej niezapomniany gig?


Tak, bez dwu zdań jesteśmy zespołem, który istnieje po to, by grać na żywo! Czy nie o to właśnie w tym wszystkim chodzi? Dać czadu na koncercie? Czy to lubimy?! Człowieku, my po to żyjemy! Nasz najsławniejszy gig to chyba show w St Louis, w czasie trasy z  Skeletonwitch. Zaprosili nas na scenę na parę wspólnych shotów whiskey! Hail!


Doczekamy się Was w Europie? Jakaś trasa, może letnie festiwale?


Przyszłoroczne, letnie festiwale to na razie wielka niewiadoma, ale w lutym przyszłego roku na pewno przyjedziemy do Europy z naszymi kumplami z Black Tusk. Będzie się działo!


Jak to się stało, że sięgnąłeś po gitarę? Którzy gitarzyści wywarli na ciebie największy wpływ?


Bardzo chciałem założyć zespół, a że z początku nie mogłem znaleźć gitarzysty, postarałem się o sprzęt i sam nauczyłem się grać! Wielu znakomitych muzyków wywarło na mnie wpływ, a wśród nich przede wszystkim na pewno Hendrix, Page, Iommi i Dimebag.


Jakiego sprzętu używasz?


Aktualnie mam wzmacniacz Sovtek Mig-100, a poza tym pudła Emperor 4x12 i 2x15. Używam też boostera i equalizera dla poprawy barwy dźwięku. To wszystko.


Zaczęliście myśleć o następcy "Full of Hell"? Macie już skomponowane jakieś nowe kawałki?


Tak, potwierdzam, zaczęliśmy już pracę nad nowym materiałem.


W jakim kierunku w przyszłości podąży Howl? Sukces Mastodon świadczyć może o tym, że i takie granie ma w sobie spory ładunek komercyjny. Myślisz, że Howl ma szansę na podobny sukces. A może wcale nie zależy wam na sławie?


Myślę, że w każdym przypadku, gdy ktoś ciężko na coś pracuje, daje z siebie naprawdę wszystko, może wiele osiągnąć, zrobić coś istotnego, co zostanie zauważone. A rozważania, co można byłoby zdziałać, co mogłoby się udać, a co nie, uważam za stratę czasu. Lepiej po prostu wziąć się do roboty. Jeśli chodzi o nas, mamy do nagrania kolejny album. To jest teraz nasz cel.


Życzę powodzenia i dzięki za wywiad! Ostatnie słowo należy do ciebie.


Przede wszystkim, wielkie dzięki za rozmowę! Tych, którzy przeczytają ten wywiad, zachęcam - sprawdźcie nas! Wrzućcie na ruszt “Full of Hell", a kiedy wreszcie zawitamy do Polski, koniecznie wpadnijcie na nasz koncert. Miejmy nadzieję, że nie trzeba będzie na to czekać całą wieczność. I na koniec - Nergal, wracaj szybko do zdrowia, stary!


Szymon Kubicki
Małgorzata Napiórkowska-Kubicka

Bad Vibrations A Day To Remember

Amerykanie zbyt długo kazali czekać na swój nowy album.

Gramy dalej

8 /10
The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Zobacz wszystkie