Dwadzieścia lat temu grupa Annihilator była pionierem thrashu. Zespół nie przestał jednak eksperymentować i - jak mówi lider formacji, Jeff Waters - wciąż toruje sobie nowe drogi w ramach tego gatunku, co słychać na nowej płycie zatytułowanej po prostu "Annihilator".
Krążek ten ukazał się w maju bieżącego roku. Co ciekawe, muzycy w sposób dość oczywisty reklamują go sami. Na okładce płyty umieścili bowiem naklejkę, na której napisane jest czarno na białym - dosłownie tak, aby nikt nie miał żadnych wątpliwości - "NA TEJ PŁYCIE JEST 66 SOLÓWEK!" (ang. 66 SOLOS ON THIS RECORD!). Wytwórnia Earache musiała być bardzo zadowolona z tej produkcji. Slogan reklamowy na naklejce rzeczywiście jest esencją tego, co jest na płycie najważniejsze: partie gitarowe grane przez Jeffa Watersa. To one wysuwają się na pierwszy plan. Artysta gra solówki tak szybkie i tak często, że każdego miłośnika gitary może to wprawić w osłupienie. "Szczerze mówiąc, nie liczyłem tych solówek - mówi Waters. - Czy któryś z gitarzystów liczy swoje własne solówki?" No cóż, znamy kilku takich... Po chwili muzyk dodaje: "Może to jakaś ekstrawagancja, ale czasami lubię przesadzać. Niektóre piosenki wymagają jednej czy dwóch solówek, inne zaś dwudziestu - ja zawsze jestem gotów wszystkie je zagrać".
Ciaran Tracey