Kup Magazyn Gitarzysta

Sahg

Sahg - mało znany zespół znanych, przynajmniej w pewnych kręgach, muzyków. O tym, dlaczego nie grają tras jako "gwiazda", kim chcieli być, gdy byli dziećmi i dlaczego nie grają doom metalu opowiedzieli King (bass), Olov (wokal/gitara) i Thomas Lřnnheim (perkusja).

Co właściwie oznacza nazwa "Sahg"?

Thomas, gitarzysta i ja zawsze chcieliśmy założyć zespół, którego główną inspiracją byłoby to, czego słuchaliśmy, kiedy byliśmy młodsi, jak byliśmy dzieciakami - Black Sabbath, Led Zeppelin, Deep Purple. Chcieliśmy wrócić do tej muzyki, do muzyki lat '70, założyć kapelę w tym stylu. Ten pomysł powstał na długo przed tym, jak założyliśmy Sahg, potem było Audrey Horne, ale w końcu wróciliśmy do Sahg, bo oni poszli w innym w kierunku. Znaczenie… "Sahg" to zasadniczo łańcuch dusz. To dla nas właściwie bez znaczenia; dodaliśmy później "h" w środku słowa. Potem dowiedzieliśmy się, że ludzie, którzy wrócili z biegunów, są tak nazywani.


Co jest całkiem mroczne… (śmiech).

Dla Was to pełnowymiarowy zespół, czy bardziej projekt poboczny?


Nie myślimy o tym jak o projekcie pobocznym. Każdy z nas ma inne kapele, ale nie przyklejamy temu żadnej etykiety. Nad projektem nie skupiasz się tak bardzo. Robimy to okazjonalnie, ale nie jest to nic, czemu poświęcalibyśmy mniej uwagi, równa się innym kapelom.


Największe inspiracje?


Nie ukrywamy, że wszystko wychodzi z lat '70 i wczesnych '80. Kiedy założyliśmy zespół, motywacją było grać muzykę, o której zawsze marzyliśmy. Wcześniej robiliśmy inne rzeczy, w zupełnie innym kierunku. W tym wypadku chcieliśmy wrócić wprost do początków heavy metalu, zobaczyć czy potrafimy wrócić do naszych korzeni, do zespołów, które najbardziej szanujemy.


Tak jak powiedział Olov, każdy z nas ma inne muzyczne "zaplecze" - perkusista jest częścią elektronicznej formacji, ja jestem z blackmetalowej sceny. Myślę, że znajduje to odbicie w muzyce, dlatego Sahg jest trochę… "zakręcony". Chcemy robić coś jak Black Sabbath, Led Zeppelin, ale w naszym stylu, bo oczywiście nie jesteśmy Black Sabbath.


Robimy, co możemy. (śmiech)


Dla mnie Sahg to doom metalowa kapela. Kiedy zdecydowaliście, że chcecie grać taką muzykę?


Nie nazwałbym nas doom metalowym zespołem. Owszem, gramy podobnie, ale mamy też wpływy, takie jak wiesz… Autopsy.


Pewnie mamy doommetalowe tło, ale nie gramy doom metalu.


Skupiamy się na tym, żeby grać wolno, ale nie na konkretnym gatunku. Jeśli posłuchasz naszych nowych nagrań, zauważysz, że to po prostu wolne granie.


Domyślam się, że media muszą przyczepić do tego łatkę. To zrozumiałe. Rozumiem, dlaczego ludzie nas tak nazywają.


Lubicie taką muzykę?


Pewnie, lubimy wszystkie gatunki, ale generalnie chodzi o to, by grać taką muzykę, której słuchaliśmy, kiedy byliśmy dzieciakami. Nie możemy robić wszystkiego jak w latach '90, to trochę niedzisiejsze.


Wielokrotnie byliście częścią dużych festiwali i tras, tak jak ta. Często zdarza wam się grać jako headliner, albo chociaż pełnowymiarowy set?


Na razie… musimy stworzyć sobie "bazę fanów", jesteśmy za mali, żeby grać trasy jako headliner.


Musimy przedstawić się publiczności.


Tak, pokazać im naszą muzykę.


Tak, taki jest bez wątpienia nasz cel, żeby się "tam" dostać, żeby zrobić trasę po Europie, której będziemy headlinerem. W Norwegii często gramy koncerty jako gwiazda, ale zagranie całej trasy na takiej zasadzie to na razie tylko pomysł.


W Polsce jesteście bardziej undergroundową formacją. Jak to wygląda w Norwegii i innych krajach?


Znani, zwłaszcza w Norwegii, jesteśmy z tego, że gramy w innych zespołach. Ludzie przychodzą na koncerty, ponieważ chcą sprawdzić naszą muzykę. Trudno jest z Sahg zdobyć Europę, bo z Norwegii pochodzą głównie kapele blackmetalowe, jak Mayhem czy Satyricon. Nie jesteśmy typowym, norweskim zespołem metalowym. Różnimy się od tych, z którymi dzisiaj dzielimy scenę, od Enslaved i Dimmu Borgir.


Graliśmy trasy w Europie kilka razy i wszędzie gramy po raz pierwszy. Budujemy sobie publikę, pracujemy nad tym. Kilka tygodni temu graliśmy w Paryżu, byli tam ludzie w koszulkach Sahg, którzy śpiewali razem z nami. Świetnie jest zobaczyć coś takiego, szczególnie, kiedy pojawiamy się tam, gdzie dotąd nas nie było.


Tak jak bardzo lubię waszą muzykę, nie przepadam za np.: Dimmu Borgir, czy Gorgoroth…


Nie lubisz Gorgoroth? Super!


My też nie. (śmiech)


Jesteście pierwszy raz w Polsce?


Gramy po raz pierwszy. Byłem już w Polsce i mam nadzieje, że ten raz będzie lepszy.


(śmiech) Wtedy zostałeś aresztowany przez policję.


Tak, w Krakowie. Zawsze, kiedy mam okazję tu wrócić, korzystam z niej, ponieważ jest w Polsce wielu ludzi, którzy poświęcają się metalowej scenie.


Jutro jedziemy do Krakowa, po koncercie mamy zamiar zjeść wszystkie te chipsy, on będzie nosił tę torbę przez cały set.


Nie mieliśmy pojęcia jak głęboko osadzone są tutaj religijne sprawy. Inaczej to wygląda w Stanach, czy w Norwegii. Jest wielka różnica pomiędzy kościołem w Polsce i w Norwegii, gdzie jest on zdecydowanie bardziej otwarty. U nas niewiele osób naprawdę w tym siedzi, jak tutaj.


Krzysztof Zawistowski

GALERIA
Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits Meller Gołyźniak Duda

Wreszcie doczekaliśmy się polskiej supergrupy z prawdziwego zdarzenia. Nie jakiejś tam odpustowej zgrai muzykantów do kieliszka, ale ekipy złożonej...Gramy dalej

8 /10
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Shklo ocena 7
Shklo Music
Gatunek: Alternatywa
Zobacz wszystkie