"Umiera blues" to utwór o kondycji człowieka, a nie gatunku muzycznego. To taki samobójczy utwór, opowiada o wielkiej samotności, to nie jest diagnoza lekarska (śmiech). Tak jakoś dziwnie to się potoczyło, chcieliśmy nagrać bluesową płytę a okazała się zupełnie niebluesowa. Żeby zapełnić czas w studiu nagraliśmy "Umiera blues". Chcieliśmy go nasycić archaicznym brzmieniem, nawiązującym do tradycji tej muzyki, stąd chórki w refrenach, stąd harmonijka. Pozycja bluesa w naszym kraju nigdy nie był mocna, bo kiepska jest kondycja rynku fonograficznego, któremu blues wydaje się być gatunkiem niepotrzebnym. Ale tak jak mówiłem - pytanie jest trochę nie do nas, bo gdy zgrywaliśmy materiał okazało się, że u nas blues będzie raczej dodatkiem do całości, a nie głównym nurtem.