Jednym z pozytywów bycia muzykiem jest to, że może on sobie zagrać to co sam lubi słuchać. Tak jest w przypadku Mikromusic. To bezkompromisowy projekt, nie robiony pod konkretna publiczność. Jak już mówiłem, to mieszanka różnych stylistyk, charakteryzująca się jednak spójnym brzmieniem. Najwięcej w tym jazzu i trip-hopu, są elementy jungle, rocka i folku, trochę elektroniki i oczywiście piękne, poetyckie słowa Natalii Grosiak. Najlepiej to słychać na naszej ostatniej, niedawno wydanej płycie pod tytułem "Sova". Płytę nagraliśmy praktycznie na setkę, żeby oddać na niej koncertową energię zespołu. Jestem bardzo zadowolony z efektów. To jak do tej pory moje największe muzyczne osiągniecie:)