Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Radosław Nawrocki (Exiled)

Radosław Nawrocki (Exiled)

Śląski death metal w natarciu. Zapraszamy na wywiad z Radkiem z Exiled.

Cześć Radek! Fajnie, że znaleźliśmy chwilę czasu by porozmawiać Ja co prawda, jestem maksymalnie zawalony robotą, ale Ty dziś odpoczywasz w domowym zaciszu... Gotowy?


Pewnie że tak...synek właśnie mi usnął. Wal.


Słuchaj, na początek chciałbym się cofnąć o kilka lat wstecz, do początków Exiled. Skąd pomysł na granie całkiem technicznego death metalu w dodatku na śląskiej ziemi? Żory z metalu raczej nie słyną, choć kilka projektów usilnie starało się stamtąd wybić... jak mniemam Exiled to nie pierwszy Twój zespół, zatem korzystając z tego, że mały śpi, liczę na wylewność! (śmiech)


Ech... no to parę latek faktycznie musimy się cofnąć. Początkowo nazywaliśmy się Exile, w zasadzie do tego, co było przed tym nie ma za bardzo sensu wracać, bo były to jakieś epizody w kapelach które nie istniały zbyt długo. No i wiesz - zrobiłem w domu parę kawałków, potem zgadałem się z Łukaszem Gruszewskim no i we dwójkę zaczęliśmy grać. Doszedł bassman Bigos, potem znaleźliśmy Wojtka Śliwonika na gary, wreszcie na wokalu pojawił się Marcin Główczyński no i jakoś to wszystko zaczęło się kulać. Jeśli zaś chodzi o styl grania, to powiem szczerze, że nigdy jakoś nie chciałem szufladkować tego w konkretnym gatunku. Samo się to jakoś wyklarowało.


Z tym że nie ma się co oszukiwać, nie wiem czy to już zależność stricte geograficzna, ale Żory są dobrym gruntem dla zespołów, którym ze śmiercią do twarzy (śmiech). Eternal Deformity, Aesthesis, Exiled... wszystko to gdzieś tam jest zakorzenione w brutalnym łojeniu, i choć chyba nie do końca wszyscy się lubicie, jest z kim i gdzie grać, w dodatku na wysokim poziomie. Po latach, nagraniu jednego demo i po wielu perturbacjach w składzie, związanych z opuszczeniem szeregów przez  ówczesnego perkusistę,  wreszcie nagraliście pełnoprawny, w mojej opinii, debiut w uwaga: ustabilizowanym składzie. Jak przebiegały poszukiwania perkusisty, i czy nie kusiło Cię, by stary materiał rzucić w kąt i zacząć wszystko od początku?


Tak, zmian personalnych w zespole było trochę, w zasadzie po nagraniu pierwszego dema w 2003 r. zespół zawiesił działalność na jakiś czas. Potem udało się pozbierać nowych ludzi i działaliśmy już jako Exiled. Graliśmy koncerty, powoli zaczął powstawać materiał na "Afterimages". W zasadzie ten krążek powinien pojawić się 2 lata wcześniej, ale z powodu kolejnych rotacji w składzie to nie nastąpiło. No i materiał czekał, aż ktoś nagra partię garów. Powiem szczerze, że trochę to trwało i zacząłem wątpić w to, że ktokolwiek podejmie to wyzwanie, a tu nagle znalazł się gość o ksywie Dryf, który wykonał tą robotę co najmniej bardzo dobrze... czy nie kusiło mnie, żeby zacząć wszystko od początku? Pewnie że tak... nawet zacząłem grać z jedną taką kapelą o wdzięcznej nazwie Negation, żeby mi się nie nudziło za bardzo, ale jak już wspomniałem, znaleźliśmy bębniarza i Exiled funkcjonuje dalej, no i "Afterimages" jednak ujrzało światło dzienne.


Ja też nie podołałem (śmiech). W każdym bądź razie ''Afterimages'' ma już nie lada brodę, i szkoda by było gdyby na ''nowości'' trzeba było czekać kolejne dwa lata. Wspomniałeś o ustrońskich death metalowcach z Negation - nigdy nie korciło Cię, by podkraść im perkusistę? Janek z pewnością dałby sobie radę w Exiled... aczkolwiek, koniec końców sam tam wylądowałeś. Jak doszło do tej współpracy i co było powodem odejścia z Negation?


Nie pękaj, nie tylko Ty :) Śmiałków było więcej, he,he. W każdym razie cieszę się, że w końcu znalazł się ktoś, kto to nagrał. Na nowości raczej nie trzeba będzie już tak długo czekać, tak przynajmniej mi się wydaję. Wiesz, jeśli chodzi o Janka, to kiedyś rozmawiałem z nim nawet na temat grania w Exiled, ale głównym problemem było to, że on w sumie rzadko bywał w domu (studia), no i jakoś wszystko się rozeszło po kościach. W Negation wylądowałem, jak już wspominałem wcześniej, bo moja kapela miała przestój. Tabak zagadał któregoś dnia po tym, jak rozstali się z Kmietem, czy nie wskoczyłbym na jego miejsce, no i trochę pograliśmy razem. Co było powodem odejścia? Głównie brak czasu, oraz to, że Exiled znowu działało.


Wydaje mi się, że ''Afterimages'' to, paradoksalnie, zarówno koniec jak i początek dla Exiled. Takie spojenie wszystkich dotychczasowych doświadczeń, włącznie z zeszłorocznymi koncertami już w nowym składzie. Ale tu pojawia się pewien dyskomfort i niewiadoma - jak myślisz, bo przecież granie tak intensywnej muzyki nie jest wyłącznie dla rozrywki, czy wraz z ''Afterimages'' Exiled jest w stanie pokazać się szerzej? Wybić poza ten (nie)szczęsny Śląsk?


Z koncertami dopiero się rozkręcamy, myślę że w tym roku będzie ich na pewno więcej, odbijemy sobie tą wcześniejszą przerwę :) . Granie mimo wszystko jednak traktujemy jako rozrywkę, bo na pewno nie utrzymalibyśmy się z tego, he,he. A jeśli chodzi o pokazanie się szerzej - daliśmy już wcześniej parę sztuk poza Śląskiem i zawsze byliśmy dobrze przyjęci. Mam nadzieję, że właśnie w tym roku uda się uderzyć w koncertami w miejsca, gdzie jeszcze nie występowaliśmy. Zobaczymy, jak to się wszystko rozkręci, ale myślę, że będzie dobrze.


A co z promocją ''Afterimages'', wydaje mi się, że wszystko spoczywać będzie na Twoich barkach? Album zostanie wydany w formie fizycznej czy, idąc niejako z duchem czasu wrzucicie całość do netu?


Ciężko mi teraz powiedzieć, jak to będzie wszystko dalej wyglądało. W każdym razie obecnie album jest już dostępny w wersji CD, którą sprzedajemy na koncertach, część także jest na profilu MySpace - można przez niego zamówić także płytę. Czy wrzucimy całość? W tej chwili nie wiem. Myślę że niedługo roześlemy go także po wytwórniach, żeby zobaczyć jaki będzie odzew na naszą twórczość.


Celowo zdecydowaliście się na organiczne, żywe i naturalne brzmienie? Z tego co pamiętam nie jesteś fanem triggerów...


Wiesz, ogólnie triggery nie są złe, używanie ich z umiarem jest ok. A jeśli chodzi o zawartość "Afterimages" to owszem - nie ma na niej triggerów. Dryf był zadowolony z brzmienia bębnów, jakie osiągnął w studio, mnie również wydaje się, że postawienie na naturalność w tym przypadku było dobrym posunięciem


Zobaczymy jak zareaguje na to ''prasa''. Swoją drogą, Dryf to najmłodszy stażem jak i wiekiem członek zespołu. Jak na tak młody wiek reprezentuje co najmniej nieprzeciętne umiejętności, czego dowodem są choćby wyróżnienia w ogólnopolskich konkursach. Można chyba powiedzieć, że rozpiera Was duma z młodego (śmiech).


No pewnie ze tak, choć to i tak mało powiedziane, he,he... Dawid jest na prawdę niezłym instrumentalistą, bardzo cieszymy się, że gra u nas na garach. A samo wyróżnienie w konkursie V-Drum to już naprawdę dobre osiągnięcie. Oby tak dalej!


Zmieńmy temat na … Twoją osobę. W swojej recenzji wyraźnie zaznaczam, że jesteś atutem całego zespołu. Przede wszystkim na tle całości wyróżniają się solówki - niezwykle przemyślane, melodyjne, perfekcyjnie wkomponowane w gąszcz brutalnych riffów, które na dzień dzisiejszy grasz już z drugim gitarzystą. Od ilu lat grasz na wiośle? Kto i co zaszczepiło w Tobie miłość do brutalnego grania, i czy by grać techniczny death metal trzeba w tej muzyce siedzieć czy paradoksalnie, jak swego czasu powiedział mi Łukasz, główny kompozytor stołecznego Vedonist - nawet i taka muza płynie z serducha (śmiech).


O rany... dzięki wielkie, he,he :) Poczekaj na następny album, tam oboje z Łukaszem będziemy grali solówki, to będzie dopiero jazda :) Gram już chyba około 15 lat z jakimiś tam krótkimi przerwami. Nie posiadam żadnego wykształcenia muzycznego, choć czasem żałuję, bo zrozumienie pewnych spraw od strony teoretycznej pewnie poszerzyłoby jeszcze bardziej horyzonty. Jeśli chodzi o to, kto zaszczepił we mnie miłość do ciężkiej muzy, to na pewno duży wpływ miał na mnie sąsiad z klatki, Tomek Ziemnicki - pozdrawiam go serdecznie, jeśli może to czyta. To od niego dostałem pierwszych parę kaset do posłuchania, a także razem z nim zaczynałem grać na gitarze, a potem jakoś to się już potoczyło samo, no i efektów można posłuchać na "Afterimages". Faktycznie, coś w tym jest, że taka muzyka płynie właśnie z serducha, ale mimo wszystko trochę trzeba też nad nią posiedzieć, żeby to wszystko miało sens.


No właśnie. W odniesieniu do innych tego typu formacji, u Was jest jakoś tak więcej miejsca na oddech, na tą tak nielubianą przed radykałów (śmiech) melodię. To wynik zakorzenienia własnego gustu w bardziej melodyjnym, może nawet heavy metalowym światku, czy raczej naturalna kolej rzeczy, że skoro jest napierdol, to i musi być melodia? (śmiech)


Hmm... powiem szczerze, że nie zastanawiałem się nad tym za bardzo. Chyba chodzi faktycznie bardziej o urozmaicenie tego, co się gra. Nie jestem zwolennikiem robienia utworów na 3 riffach, bo jak dla mnie jest to po prostu nużące. Owszem, komuś może się to podobać, ale mnie osobiście nie siedzi kompletnie. Wiesz, myślę że w pewnym stopniu muzyka Exiled cały czas jakoś trochę się zmienia, ale nie sądzę, że nagle zaczniemy grać zupełnie inaczej. Ta melodia i miejsce na chwilę odsapnięcia chyba zawsze będą obecne w naszym graniu.


A jak zapatrujesz się na współczesną scenę muzyczną, w końcu masz już nieco na karku i z niejednego pieca chleb jadłeś. Co na przestrzeni ostatniej dekady wywarło na Tobie największe wrażenie - zespół, koncert, nowy gatunek muzyczny?


Jeśli chodzi o nowe gatunki muzyczne, to raczej nie jestem zbyt dobrze zorientowany, he,he... Słucham wielu "sprawdzonych firm", a zespoły, które zrobiły na mnie duże wrażenie w ciągu paru ostatnich lat to głównie Soilwork, Virgin Snatch, kanadyjski Quo Vadis i parę innych. Cieszy mnie przede wszystkim to, że ludzie słuchają nadal takiej nuty i że przychodzą na koncerty, co znaczy, że muzyka ta jest dalej w całkiem dobrej formie.


A z zeszłorocznych wydawnictw jak mniemam pewnie największe wrażenie wywarło na Tobie ''Affliction....'' autorstwa Blindead, prawda?


O tak... zapomniałem o nich. Bardzo lubię Blindead. To jest też zespół, który sporo namieszał na scenie. Bardzo "świeże", fajne granie. Pamiętam, że jak odpaliłem "Devouring Weakness", to chyba nie słuchałem niczego innego przez parę dobrych tygodni... a z każdą płytą są coraz lepsi.


Czego można życzyć Exiled? Konkurencja jest ogromna, a by podpisać deal trzeba mieć nie lada wtyki... może po prostu samozaparcia i nadal takiej samej wiary w to co robicie jak do tej pory?


Wiesz, nie łudzimy się raczej, że ktoś wyskoczy nagle z jakąś rewelacyjną propozycją podpisania kontraktu... sytuacja na rynku jest, jaka jest i nie liczymy na to, że nagle coś się radykalnie zmieni. Myślę, że jesteśmy wytrwali w tym co robimy i życzyć nam można, żeby tak pozostało. Czego jeszcze? Więcej koncertów i szybkiego nagrania i wydania następcy "Afterimages".


Dzięki za wywiad! Ostatnie słowa dla Ciebie.


Dzięki za wywiad, Grzegorz. Mam nadzieję, że dzięki niemu więcej osób zainteresuje się twórczością Exiled. Pozdrawiam wszystkich czytelników i do zobaczenia na koncertach.


Grzegorz ''Chain'' Pindor

Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie