Już jako nastolatek wzbudzał swoją grą sporą sensację, a teraz jest najbardziej znanym gitarzystą grającym nowoczesną muzykę country. Jego muzyki powinni jednak posłuchać nie tylko miłośnicy tego gatunku...
Muzyka country sprzedaje się dość słabo i niestety rzadko można ją usłyszeć w radiu, a wielka szkoda! Wystarczy bowiem choć trochę zainteresować się tematyką country, żeby odkryć, iż scena związana z Nashville jest ostatnio bardzo płodna - pełna utalentowanych kompozytorów, muzyków i producentów. To zagłębie prawdziwych talentów i poniekąd sprawca muzycznego fermentu. W samym epicentrum tego muzycznego świata jedna gwiazda świeci najjaśniej. To Brad Paisley, trzydziestoośmioletni kompozytor, wokalista i gitarzysta z Glen Dale (Wirginia Zachodnia). Ma wszystko, co potrzeba, żeby być gwiazdą: jest przystojny, ma aksamitny głos, niewiarygodne umiejętności gitarowe i wrodzony talent do pisania przebojów w stylu country. Dowód? Piętnaście jego piosenek osiągnęło pierwsze miejsce na liście przebojów country w Ameryce - przy czym dziesięć ostatnich weszło na szczyt po kolei, czyli jedna po drugiej. Jego dwie płyty znalazły się na drugim miejscu listy przebojów Billboardu. Brada do gry na gitarze zachęcił jego dziadek, który kupił mu pierwszą gitarę - Silvertone - wykonaną przez firmę Sears, gdy miał zaledwie osiem lat. Jako mały chłopiec brał lekcje gry u lokalnej legendy, Clarence’a "Hanka" Goddarda, i już wtedy dokładnie wiedział, w którym kierunku chce podążać. "Mając osiem lat, wiedziałem, co chcę robić w życiu - wspomina Paisley, kiedy spotykamy go za kulisami londyńskiego Shepherd’s Bush Empire. - Chciałem być gitarzystą prowadzącym w zespole albo gitarzystą sesyjnym. To był mój plan B. A jaki był plan A? Właśnie taki: zostać gitarzystą niezależnym, który nie musi ściszać wzmacniacza tylko dlatego, bo ktoś mu każe".
Mick Taylor