Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Hubert Nowak (Formis, ex-Iscariota)

Hubert Nowak (Formis, ex-Iscariota)

Trudno nazywać muzyków Formis debiutantami. Połowa składu grała thrash metal w bardzo obiecującym kiedyś Iscariocie, basista parał się glam rockiem w kontrowersyjnym Silver Samurai. Nie powinno więc dziwić, że grupa na swojej pierwszej płycie, "Perfect Excuse" zabrzmiała dojrzale jako świadomy i zdecydowany, co chce grać oraz osiągnąć, band. O swoim nowym zespole w wyczerpujący sposób opowiedział mi gitarzysta Hubert Nowak…

Cześć Hubert! Gratuluję premiery debiutu Formis. Pamiętam jak jeszcze niedawno po odejściu z Iscarioty szukałeś nazwy dla nowego zespołu, a teraz już wydajecie oficjalny debiut. W jaki sposób w tak krótkim czasie udało się Wam z Markiem skompletować skład i zarejestrować album?


Witaj ponownie. Faktycznie pamiętam poszukiwania odpowiedniej nazwy: walkę ze słownikami, porady u wróżek (śmiech). Później przyszły kolejne wyzwania w kompletowaniu składu. Twierdzisz, że stało się to szybko? Po prostu wreszcie ustalony plan działania został zrealizowany chronologicznie według założeń od początku do końca bez gwałtownych, destrukcyjnych zmian.

Teraz ważne wyjaśnienie, jeżeli chodzi o album "Perfect Excuse". Materiał zawarty na tym albumie został zarejestrowany jeszcze za czasów Iscarioty w latach 2008-2009 w składzie: Marek Woźniak - gitary i wokal; Piotr Piecak - perkusja; Piotr Wawrzyniak - gitara basowa; Hubert Nowak - gitary. Znajdują się tam pomysły z różnych okresów działalności Iscarioty, zarówno sprzed początku mojej współpracy pod koniec roku 2004 jak i późniejszych. Przez ten okres czasu doszło do wielu zmian aranżacyjnych, głównie za sprawą ostatniej konfiguracji osobowej, która brała udział w sesji nagraniowej w ZED Studio 2008-2009. Zmieniło się wiele elementów muzyki, nowy rodzaj i nowe linie melodyczne wokalu, prawie wszystkie partie solowe, harmonie gitarowe, teksty zostały przetłumaczone na język angielski, gdzie nieunikniona była zmiana zdań w porównaniu z oryginałem. Ostateczną formę materiał ten przyjął właśnie w wyżej wymienionym składzie.

Później doszło do niespodziewanych wydarzeń, o których już opowiadałem podczas naszej ostatniej rozmowy. Proces realizacji nagrań stanął na jakichś 80%. Oprócz nieskończonego materiału zostały także zobowiązania wobec wielu ludzi, którzy nam pomogli. To była bardzo ciężka sytuacja do ogarnięcia w ten sposób, żeby wszyscy byli zadowoleni. Zostało włożone mnóstwo pracy w cały album szczególnie przez Marka, który oprócz rejestracji ścieżek gitar podkładowych zajął się nowymi liniami wokalnymi, partiami solowymi, aranżacją wszystkich gości, którzy udzielili się na tym albumie. Efektem naszych dalszych rozwiązań jest gotowy album "Perfect Excuse" który można nabyć drogą wysyłkową. Wszystkie szczegóły na ten temat można znaleźć na www.myspace.com/formismetal.


Waszym basistą został były muzyk glamrockowego Silver Samurai, Tomek Cedzyński. Jak współpracuje się Wam z fanem Motley Crue? (śmiech)


Zawsze marzyliśmy o tym by występować w obcisłych leginsach w makijażu i natapirowanych włosach, a ten facet mający w tej materii spore doświadczenie, mógł nas w to profesjonalnie wprowadzić (śmiech).  A poważnie, to Tomek miał dość już grania tego typu dźwięków i dowiedział się, że szukamy basu. Przyjechał, zagrał i tak zostało.


A skąd wzięliście perkusistę, Rafała Habrajskiego?


Z Rafałem znaliśmy się już jakiś czas. Często spotykaliśmy się na koncertach, a podczas jednego z nich, gdy okazało się że potrzebujemy nowego pałkera, zaczęliśmy rozmawiać na temat wspólnego grania. Później scenariusz był standardowy po pierwszej próbie okazało się że gra nam się całkiem dobrze i razem stwierdziliśmy, że działamy dalej. Cały nasz materiał muzyczny został opanowany przez Rafała w bardzo szybkim tempie, a o to nam głównie chodziło.


Jak oceniasz obecny skład zespołu? Czy uważasz, że jest lepszy niż ten, który nagrał "Pół na pół" Iscarioty?


Wiesz, zanim nagraliśmy z Iscariotą ‘Pół na pół’ graliśmy ze sobą kilka lat i był czas na zahartowanie formy całego zespołu. W Formis skład ma zaledwie kilkumiesięczny staż i na pewno jest to inna nieco bardziej wymagająca sytuacja. Trudno porównywać indywidualności, każdy człowiek wnosi do zespołu coś innego, a my nie mieliśmy jeszcze czasu pograć jakichś nowych kawałków. Obecnie nasze wspólne muzykowanie polega tylko i wyłącznie na opanowaniu materiału z płyty i na razie jest ok. W najbliższym czasie wreszcie zaczniemy koncertować i wtedy będę mógł powiedzieć więcej, ale myślę, że powinno być dobrze.


Na "Perfect Excuse" swoim brzmieniem przypominacie Death z okresu "Symbolic"…


Wow, cóż za porównanie! Nie było to zamierzone, ale jeżeli dostrzegasz podobieństwa nie jestem z tego powodu smutny. Słyszę już kolejny raz porównanie Formis do Death i chyba zacznę w to wierzyć. Od początku zamierzaliśmy uzyskać w brzmieniu przede wszystkim czytelność i spójność, zaczynając od rejestracji poszczególnych ścieżek, jak i przy ostatecznym miksie. Pomógł nam w tym niezastąpiony Tomasz Zalewski z ZED Studio, który według mnie jest dziś naprawdę dobrym fachowcem w naszym kraju w realizacji nagrań muzyki ciężkiej.


Spytam jednak przewrotnie. Czy nie sądzisz, że porównywanie Was do jakiegokolwiek innego zespołu niekoniecznie jest komplementem? W końcu każdy artysta dąży do stworzenia swojego indywidualnego stylu…


Powiem ci, że dla mnie osobiście porównanie do mojego nr. 1 - Death jest dla mnie mega komplementem. Ale przy aranżacji utworów nie było zamiaru ażeby naśladować twórczość Chucka Schuldinera. Masz racje, że zdarzają się sytuacje, gdy zaszufladkowany zespół nie może wyzwolić się z pułapki porównań jednak myślę, że nasz kolejny materiał będzie inny niż "Perfect…", ponieważ zarejestrujemy go z nowymi ludźmi, a nagromadzonych pomysłów, riffów jest tak wiele, że nie mogę się doczekać momentu, gdy zaczniemy je realizować.


Na okładce płyty umieściliście "schody do nieba", przy których stoi w połowie żołnierz, w połowie ksiądz. U jego stóp widać rów pełen zwłok. Jak rozumiem o wszelkie zło na świecie posądzacie siły militarne, po części pewnie też polityków oraz kościół.


Tak to postrzegamy. Według mnie wojskowy, duchowny i polityk to trzy najbardziej wpływowe i destrukcyjne dla otoczenia profesje. Ilustracja ta mocno nawiązuje do tekstów, jakie zostały wykorzystane na "Perfect Excuse". Konkretnie: "Leaders Of Flesh" mówi zarówno o przywódcach wojskowych jak i politycznych, dla których jednostki społeczne są przydatnymi narzędziami do realizacji swoich chorych celów.

O tym samym tle militarnym, lecz z klechą w roli głównej jest tekst "The Priest Of Fake". Instytucje duchowe to kolejna potężna machina, która wykorzystuje koncept "w imię boga" dla pozyskania korzyści terytorialnych, materialnych lub zupełnie osobistych opartych na indywidualnych defektach umysłu.

Prosto w klasę polityczną są ukierunkowane teksty "Social Statu"’ i "The Round Table". Są to odczucia osoby z najniższej części piramidy społecznej, która jest ofiarą działań władzy politycznej.


W książeczce widać także egipskie posągi, rzymskie budowle oraz średniowieczny zamek. Czy uważasz, że pomimo upływu wielu wieków nadal świat działa według podobnych schematów? Nadal rządzą nim 3 wymienione powyżej siły?


Oczywiście, że tak. Dokładnie to mówi grafika naszego albumu. Postawy ludzi, ich działania, doktryny, o których mowa w tekstach są wykorzystywane i powielane od zarania dziejów do chwili obecnej. Na szczęście media są wykorzystywane nie tylko do manipulacji ludzi i coraz częściej pojawiają się informacje, które przedstawiają prawdziwy obraz rzeczywistości przeszłej i teraźniejszej. Teraz po prostu wiemy na ten temat więcej niż ludzie we wcześniejszych epokach. Kiedyś łatwiej było omamić szarą masę, jednak jedno jest pewne: zazwyczaj religia, chora ideologia czy polityka była powodem wojen, konfliktów, śmierci, a historia jest tego dowodem.


Ok., skończmy temat tekstów, przejdźmy do muzyki. W trzech numerach na płycie pojawia się żeński wokal. Czy to tęsknota za Iscariotą i Grażyną Machurą?


Eee może kiedyś, ale jeszcze nie teraz. Całe zamieszanie z żeńskim wokalem to pomysł Marka, który okazuje się, że oprócz tego, że jest szatańskim wokalistą, to facet jest naprawdę romantyczny (śmiech). Tak poważnie, Marek miał koncept na gościnne wokale i partie instrumentalne, co według mnie świetnie zostało rozegrane i wykonane. To dzięki niemu oprócz chórków w wykonaniu Teresy Ambroziak i Seby z NeVeR na płycie instrumentalnie udzielili się również: Daron z Frontside, Marcin Wójcik (ex-Sepsis), Jędrzej Laciak (ex-The No-Mads) oraz klawiszowiec Łukasz Uzarek. W tym momencie w imieniu całego zespołu Formis, chciałem wszystkim wymienionym podziękować za ich poświęcony czas i wkład w ostateczną postać albumu "Perfect Excuse".


Zręcznie zmieniłeś temat, ze mną nie ma jednak tak łatwo (śmiech). Jak ty zapatrujesz się na tego typu zmiękczacze muzyki jak żeńskie wokale?


Jeżeli jest to zrobione dobrze to nie mam nic przeciwko, po prostu.


Z Iscariotą, jeszcze w epoce Grażyny, graliście zapadającą w pamięć balladę "Śnieżny sad". Później mieliście nagrywać go z Romkiem Kostrzewskim. Co się ostatecznie stało z tym utworem?


Zaskoczyłeś mnie, że kojarzysz taki utwór. Pamiętam, że numer ten osobiście ‘wyplumkałem’ jakieś 5 lat wstecz i zdziwiłem się, gdy podczas próby został zaakceptowany przez resztę ekipy. Masz rację, pioseneczkę tą wykonywaliśmy na żywo, a nawet została zarejestrowana w poprzednim składzie Iscarioty. Wiesz, wtedy była Grażyna na wokalu i kawałek ten miał być odskocznią na tle pozostałych utworów z "Perfect Excuse". Następnie doszło do przetasowań wokalnych w Iscariocie, po czym ten utwór nie pasował koncepcyjnie do całego krążka. W ostateczności został wykorzystany przez Piotra Piecaka (perkusista Iscarioty - przyp.jw), który napisał tekst i ułożył własną linię melodyczną. Powiem ci, że gdyby nie to całe zamieszanie w Iscariocie, to dziś byłby to utwór z partią wokalną Romana Kostrzewskiego. Widocznie nie wszyscy chcieli aby tak to się skończyło. Jednak z Romanem cały czas mamy dobry kontakt i może w przyszłości uda się raz jeszcze namówić legendę polskiego metalu na jakąś "zaśpiewkę".


Płytę kończy miniaturka muzyczna, "The Sapphire". Nie ukrywam, że to jeden z najjaśniejszych punktów albumu. Czy nie myśleliście, żeby bardziej go rozbudować?


To kolejny efekt mojego ‘pitolenia’ w przerwie pomiędzy szlifowaniem coverów Cannibal Corpse i Napalm Death (śmiech). Na pewno nastąpi rozbudowa tego typu form muzycznych, ale będzie ona dotyczyć kolejnego materiału, jakim się zajmiemy. Myślę, że muzycznie podążymy w takie klimaty z większą ilością przestrzeni, rozwiązań nietypowych dla metalu, lecz bez absurdalnych hybryd stylów muzycznych.


W "The Sapphire", o czym już wspomnieliśmy, zagrał gościnnie Jędrzej Laciak. Kiedyś znany z grania thrashu, teraz ponoć eksperymentujący z jazzem. Czy ty również chciałbyś sprawdzić się w graniu innej stylistyki niż metal?


Już zajmuję się muzyką nie tylko metalową. Niedawno tworzyłem muzykę całkiem przeciwległą do ciężkiej na potrzeby prezentacji multimedialnych i wiem że temat będzie kontynuowany. Podczas wielu randek z moją gitarą, oprócz riffów metalowych nieoczekiwanie spod mej łapy zaczęły wypływać dźwięki, które lepiej brzmiały bez przesteru. Pomysłów tych nazbierało się tak wiele, że na pewno je wykorzystam w bardziej ‘lightowym’ projekcie.


Nasz czas się kończy. Na koniec powiedz, jak zamierzacie promować album?

Klasycznie: przede wszystkim koncerty w całej Polsce, zaczynamy w Bielsku - Białej 15 stycznia 2011 razem z Horrorscope, Eternal Deformity i czeskim Firezone, następnie Sosnowiec, później coraz dalej w planach jest m.in. : Kraków, Rzeszów itd. Szczegóły pojawią się w najbliższym czasie na www.myspace.com/formismetal.



Jacek Walewski

Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie