Niestety, jest to dość trudne. Mam półtorarocznego synka, a w trasę wyruszyliśmy zaraz po jego urodzeniu. Rzadko go widuję i naprawdę bywa mi ciężko. Ale wybraliśmy życie, które jest trochę egoistyczne, więc trzeba ponosić tego konsekwencje. Nagrywam się na wideo i wysyłam do domu kasety. No cóż, udało nam się odnieść sukces i przyzwyczailiśmy się do życia w trasie. Jest to nasze być albo nie być, a więc albo się przyzwyczaisz, albo to cię zniszczy. Ja postanowiłem się przyzwyczaić.