Kup Magazyn Gitarzysta

Trivium

Trivium

Trivium to amerykańska grupa muzyczna wykonująca Thrash metal z domieszką melodyjnego death metalu, powstała w 2000 roku w Orlando na Florydzie. Zespół należy do nurtu New Wave of American Heavy Metal. Muzycy grupy grają na gitarach amerykańskiej firmy Dean Guitars i korzystają z przetworników DiMarzio. Muzykę zespołu cechują liczne partie solowe.
Odbyliście już dziesiątki tras koncertowych. Czy w tym, co robicie, jest jeszcze miejsce na entuzjazm?


Początki kariery nie są wesołe. W trasie z reguły mało się śpi, mało je i rzadko kąpie. Nie powiem, człowiek po prostu śmierdzi. Pierwszy raz,
jak przyjechaliśmy do Wielkiej Brytanii, byliśmy w zasadzie nikim i graliśmy małe koncerty. Teraz mamy już na koncie jakieś 580 występów, Trivium gra z  Machine Head, zapełnia stadiony i gra na sprzęcie, na jakim zawsze chciał grać. Jeśli o mnie chodzi, to jest coraz lepiej.


Ja się świetnie bawię. Wraz ze wzrostem popularności coraz częściej możemy sobie pozwolić na robienie rzeczy, które sprawiają nam
przyjemność. Nasze koncerty to teraz wielkie widowiska.


Która ze wszystkich tras koncertowych najbardziej utkwiła ci w pamięci? Która z nich była najlepsza?


Myślę, że ta trasa Trivium zasługuje na miano szczególnej, ponieważ produkcja sceniczna jest dokładnie taka, o jakiej zawsze marzyliśmy. Mamy niesamowite światła, rampy i dużo różnych bajerów na scenie. Dużo się nauczyliśmy, koncertując z Iron Maiden - oni wyprawiają na scenie wprost niesamowite rzeczy. Dotarło do nas, że nie wystarczy wyjść z gitarami i zagrać. Trzeba jeszcze zrobić coś atrakcyjnego wizualnie, krótko mówiąc, chodzi o odpowiedni rozmach i show.


W trasie bierze udział kilku genialnych gitarzystów. Jakie są między wami relacje?


Mamy wtedy niepowtarzalną okazję oglądać w akcji niezwykle utalentowanych muzyków. Zawsze coś ciekawego można u nich podpatrzyć, czegoś się nauczyć. Fajnie jest słuchać dobrej gry i obcować z kimś, kto umie zagrać więcej niż trzy akordy!


Wielu gitarzystów potrafi grać zdumiewające technicznie rzeczy, ale fani raczej przywiązują się do konkretnego utworu czy riffu, a nie wyszukanych
technik gry. Najważniejsze jest skomponowanie dobrego utworu, który trafi do ludzi, a cała reszta to tylko oprawa.


Jak dajecie sobie radę z nudą podczas trasy?


Ja staram się prowadzić w trasie normalne życie. Mam przenośnego PS2 i wożę wszystkie gry "Final Fantasy". Chłopaki się ze mnie śmieją, ale ja wprost
przepadam za tymi grami. Nie interesuje mnie życie barowe - nie mogę pić ze względu na głos. Wiem, że Czytelnicy pewnie chętnie by posłuchali opowieści o seksie, narkotykach i rock and rollu (śmiech). Wiele z tego można włożyć między bajki, a kolesie, którzy tylko się bawią, są zazwyczaj do niczego na scenie. Przecież głównym zadaniem zespołu jest wypaść dobrze na koncercie. My traktujemy swoją pracę poważnie i dzięki temu mamy dobrą reputację.


Kiedy jesteśmy w trasie po Stanach, to zazwyczaj gram w gry PlayStation. Ale tutaj to niemożliwe, bo moje gry nie działają na angielskich konsolach. W trakcie innych tras pisaliśmy nowe utwory, ale w tej trasie nie ma na to czasu. Zresztą, mamy już bardzo dużo materiału na nowy album.


To prawda. Przygotowaliśmy materiał na około dwadzieścia piosenek. Mamy gotowe demo i zaklepaliśmy sobie studio oraz produkcję na ten rok, by zdążyć z wydaniem krążka na koniec roku.


Ile gitar zabieracie ze sobą w trasę?


Zwykle, kiedy wyruszamy w trasę do Wielkiej Brytanii, mamy po jakieś sześć gitar. W tę trasę zabraliśmy w sumie osiem, a gitary zapasowe dzielimy między sobą. Jak na razie nie pękła nam ani jedna struna.


Jakie cechy powinien posiadać idealny techniczny?


Śpimy jakieś pół metra od siebie (jeśli nie bliżej), dlatego przede wszystkim ważne jest, żeby dobrze się dogadywać (śmiech). Nasz obecny techniczny, Ken Andrews, jest wprost niesamowity. Poza tym, że pracuje jako techniczny, gra na gitarze w zespole Andrew WK. Co do gitar, jesteśmy jednomyślni: nic mu nie muszę mówić. Reguluje gitary według swojego uznania i mnie pasują jego ustawienia. Długo szukaliśmy idealnie dobranej ekipy - zajęło nam to jakieś... 450 koncertów. Teraz pracujemy z ludźmi, którzy ustawiają wszystko jak w zegarku. My musimy się tylko starać, aby dobrze zagrać.


Dzisiejszy koncert zamyka trasę Trivium po Wielkiej Brytanii. Jak planujecie to uczcić?


Jutro mamy dzień wolny, więc ja zamierzam spać i maksymalnie odpoczywać. Mam nadzieję, że cały dzień nie będę musiał z nikim rozmawiać.


Jutro? Cały dzień leżę w łóżku! Kręgosłup mi nawala przez siedzenie całymi dniami w tym cholernym autobusie. Poza tym mam już przesyt imprez. Podczas tej trasy wystarczająco imprezowaliśmy. Ale muszę powiedzieć, że niektórzy goście potrafią naprawdę się bawić, jak choćby Sam z Dragon Force - ten to daje czadu! Corey też może wypić butelkę wódki lub nawet dwie i następnego dnia jest do użytku. Jeśli o mnie chodzi, to gdy za dużo wypiję, wówczas przez kilka dni czuję się okropnie. No, ale jak już mówiłem, dla nas najważniejsze jest granie.


Rozmawiamy z technicznym grupy Trivium, Kenem Andrewsem...


Jak zaczęła się twoja przygoda z tą branżą?


Byłem wcześniej technicznym w zespołach Mastodon i Fear Factory. Jeśli chcę się załapać na jakiś koncert, to dzwonię do przyjaciół i robię wywiad w środowisku muzycznym. Im więcej tras ma się na koncie, tym więcej otrzymuje się propozycji. Tak to właśnie działa.


Co jest niezbędne do wykonywania tego zawodu?


Moim zdaniem 90% to osobowość. Trzeba umieć dogadywać się z ludźmi, nawet jeśli są trudni. I oczywiście trzeba też umieć grać na gitarze. Ja gram na gitarze od dwudziestu siedmiu lat i od dawna słucham metalu.


Opisz typowy dzień w trasie...


Wstaję około dziesiątej, wyładowuję sprzęt z ciężarówki, zmieniam struny, układam kable na scenie i upewniam się, że wszystko działa bez zarzutu.
Gitarzysta musi mieć zapasową gitarę, na wypadek gdyby pękła mu struna. Trzeba pamiętać o wielu drobiazgach, od których na koncercie zależy bardzo
dużo. A jakie jest moje zadanie po koncercie? Gdy zespół skończy grać, wówczas czyszczę gitary, pakuję wszystko i przygotowuję się do kolejnego dnia. I tak w kółko...


Jaki incydent podczas koncertu może wyprowadzić cię z równowagi?


Jak łebki wchodzą na scenę. Kiedy byłem w trasie z zespołem Obituary, jacyś kolesie wdarli się na scenę, a chwilę później zrzucili paczki i wzmacniacz. Gitarzysta nie miał pojęcia, co się dzieje, i krzyczał do mnie, że go nie słychać.


Jakich wskazówek mógłbyś udzielić naszym Czytelnikom?


Trzeba być dobrze zorganizowanym i dokładnie opracować plan działania w ciągu dnia. W ten sposób uniknie się potencjalnych potknięć czy wręcz
katastrof.
GALERIA
Trivium
Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie