Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Searching For Calm

Searching For Calm

Rozmawiamy z twórcami jednej z ciekawszych polskich premier ubiegłego roku. Przed wami Michał Maślak (wokal, gitara) i Piotr Gruenpeter (bas) z Searching For Calm.

Wasz debiut ujrzał światło dzienne parę lat temu. Dlaczego tak długo kazaliście swoim fanom czekać na "Celestial Greetings"?


Tak ułożyły się różne okoliczności, reedycja naszego debiutu w 2007 i związane z nią trasy koncertowe (trasa z Ever since lake caught fire, "Szambo sikoreczka") i inne bardziej prywatne okoliczności u każdego z nas przełożyły się na opóźnienie powstania albumu. Najistotniejsze było to, że nasza muzyka ewoluowała i czuliśmy że to jeszcze nie czas. Podejmowaliśmy wówczas wiele nowych wyzwań muzycznych związanych z instrumentarium, formą naszej twórczości czy sprzętem. W końcu nadszedł rok 2009 i zdecydowaliśmy, że to dobry moment żeby nagrać drugi krążek. Płyta nagrana została już w lipcu 2009, natomiast my postanowiliśmy poszukać kogoś kto nada jej ostateczny szlif. Musieliśmy się zdobyć na cierpliwość po raz kolejny. Wkrótce znaleźliśmy odpowiednią osobę do zrobienia miksów - Pedra Ferreire. W okolicach lutego 2010 album był już gotowy, a my rozpoczęliśmy rozmowy z wytwórnią Mystic. Każdy z etapów miał wpływ na następny i jesteśmy zadowoleni z takiego obrotu spraw. Na następną  płytę natomiast nie damy naszym fanom czekać długo.


Tak jak powiedział Michał, na długi termin czekania na płytę nałożyło się wiele spraw. Należy pamiętać, że muzyka nie stanowi źródła naszych dochodów (za to jest bardzo istotnym elementem naszych wydatków). Mimo to staramy się wszystko robić na jak najwyższym poziomie i wolimy poczekać i zgromadzić fundusze na to żeby końcowy produkt (jeśli można tak nieładnie nazwać płytę) wyszedł jak najlepiej.


Wasz nowy krążek i muzyka na nim brzmią… "zagranicznie". Myślę, że gdybym nie wiedział, że pochodzicie z Polski, podejrzewałbym was o np. brytyjskie korzenie. Większy wpływ na obie kwestie miał wasze inspiracje czy osoba Pedro Ferriera, odpowiedzialnego za miks?


Pedro Ferreira zmiksował nasz album. Nie miał on wpływu na merytoryczną zawartość a jedynie na brzmienie. Sprawił że krążek jest pełny i przestrzenny. Myślę, że charakter tej płyty został zdefiniowany już w studiu "Radioaktywni" a Pedro dopracował go dodając jakości brzmienia naszym utworom. "Zagraniczne" brzmienie jest więc raczej wypadkową naszych własnych inspiracji i pracy jaką wykonał Pedro.


Nie bez znaczenia są też nasze inspiracje. Naprawdę bardzo niewielka ich ilość pochodzi z naszego kraju. Wychowaliśmy się na muzyce zachodniej więc tworzenie rzeczy które właśnie kojarzą z "zagranicznym" brzmieniem jest dla nas całkowicie naturalne.


O jakich konkretnie inspiracjach, zespołach mówisz?
 

Ciężko mówić o tym w sposób zwięzły. Od początku mieliśmy różne inspiracje i podejścia do dźwięków i ciężko mówić za wszystkich. Mi osobiście ciężko identyfikować się z określonym stylem nie czując się przy tym jak mieszkaniec zoo czy eksponat w skansenie, tyle jednak powiedziano o  tzw. post-modernizmie również w sposób krytyczny ….  Czerpiemy z wszystkiego co nas otacza i z tak wielkiej ilości pasjonującej muzyki do jakiej uda się dokopać. Wychowani w latach 90’tych, kiedy nawet muzyka prezentowana w MTV była dobra, a w telewizji można było zobaczyć np. miasteczko Twin Peaks, mamy pewien sentyment do tej "epoki". Przełom lat 80 i 90-tych przyniósł wiele zespołów, które skłoniły nas do grania muzyki. Kiedyś bylibyśmy podzieleni na tych co wolą grunge, thrash, nowojorski hard-core, art-noise z pod znaku Sonic youth czy klimaty pokroju Kyuss albo Steve’a Albiniego i Napalm death ;). Teraz widzimy to wszystko;  Faith no More i Ratm, Pantere czy NiN jako trochę jedno zjawisko. Później łyknęliśmy nową muzę, kopiąc w zeszłych epokach i poznając awangardę muzyczną. Założyliśmy S4C w momencie fascynacji post-hard-core’m. Pojawienie się Refused, At the Drive in czy Dillinger Escape Plan poważnie na nas wpłynęło i skłoniło do dalszego odkrywania muzyki. Gdy usłyszałem Dillinger pomyślałem, że to jazz zagrany z grind’ową furią i (jakkolwiek paradoksalnie) zacząłem się uczyć również jazzu, aby mieć go w swojej palecie dźwiękowej. Ostatnio więcej w naszej muzyce inspiracji sceną post-rock z pod znaku Trans AM , Tortoise czyli klimaty którymi od dawna interesował się nasz Kuba .Ja jestem wciąż pod wpływem Don Caballero i Battles, czy formacji takich jak 31 Knots. Nie pozostają bez wpływu na nas podobnie jak cały ogrom bardziej popularnej muzyki mieszczącej się w kategorii indie. Tak jak powiedziałem, ciężko o tym mówić w sposób zwięzły…

Nowy album jest dość różnorodny. Znalazły się tutaj zarówno przeboje w postaci "Follow" oraz "Transformation" jak i bardziej klimatyczne momenty, np. "Celestial".


Cały czas poszukujemy formy, która pozwoliłaby nam przekazać nasze idee, myśli, nastroje, inspiracje. Krążek jest zróżnicowany ponieważ okres w którym go tworzyliśmy taki był. Musieliśmy wykonać prace i przewartościować podejście do tworzonej przez nas muzyki.


Ta płyta to obraz zmian jakie zachodziły w nas oraz poszukiwań nowej jakości dla naszej muzyki. Nie jest to album zupełnie różny od poprzedniego, ale zmiany są na pewno bardzo widoczne. Kolejna płyta pewnie przyniesie następne. Nawet my jednak nie jesteśmy w stanie przewidzieć czego zmiany w naszej muzyce  będą dotyczyć. To czego jestem pewien to, że zrobimy wszystko aby był to progres. Zarówno pod względem kompozycji jak i kwestii brzmieniowych i produkcyjnych.


Kiedyś wspomnieliście, że na początku działalności byliście pod wpływem twórczości Dillinger Escape Plan. Obecnie raczej zrezygnowaliście z ekstremalnej agresji, która dominuje na płytach tych szalonych Amerykanów, na rzecz muzyki technicznej, ale też bardziej klimatycznej. Czy w tym kierunku najprawdopodobniej będzie przebiegał wasz rozwój?


Ciężkie riffy i dynamiczny klimat nie powinny zniknąć z naszej muzyki. Próbujemy nowego podejścia do komponowania i aranżowania i włączamy do naszej twórczości nowe inspiracje. Chcielibyśmy aby następny krążek zabrzmiał bardziej jednolicie, dlatego szukamy formuły, która pozwoliłaby nam zmiksować nasze klimatyczne, quasi-jazzowe rzeczy z tymi punkowymi w nowy sposób. Dotychczas uwielbialiśmy kontrasty, teraz chcemy spróbować nowego podejścia.


Tak jak wcześniej zaznaczałem, na pewno będziemy starać się rozwinąć nasza muzykę. Zatrzymanie się w miejscu i bazowanie na sprawdzonych schematach to według mnie cofanie się. Dlatego zrobimy wszystko, żeby znaleźć nowe drogi muzycznej ekspresji (trochę patosu nie zaszkodzi, nie ?). "Celestial Greetings" jest płytą spokojniejszą, ale nie mogę nikomu obiecać, że kolejny krążek będzie jeszcze bardziej stonowany.


Jak więc powstają Wasze utwory? To wynik improwizacji w czasie prób?


Jam’owanie zdarza się na naszych próbach dość często. Gdy oddajemy się improwizacji, zacierają się różnicę muzyczne między nami. Ciężko później stwierdzić kto wymyślił ten a kto tamten temat, muzyka staje się bardziej organiczna. Lubimy jednak również metodyczne podejście. Niektóre utwory bazują więc na" suchych" pomysłach poszczególnych osób natomiast są szlifowane, aranżowane i ogrywane przez zespół. Robimy to tak jak umiemy najlepiej. Nie jesteśmy niczym free-jazzowcy aby ponosić się tylko improwizacji, nie jesteśmy też towarzystwem pięciu Betovenów (jedyny czynnik łączący to nieuchronnie nadciągająca głuchota) tworzących intelektualnie i konceptualnie. Zarówno przemyślenie jak i przypadek, improwizacja i koncepcja mają wpływ na nasze granie.


Michał pracowałeś w teatrze lalkowym. Czy to doświadczenie zawodowe wpłynęło na brzmienie twojego wokalu?


Wyćwiczyłem trochę dykcje i na pewno był to rozwijający okres, natomiast byłem już wtedy wokalistą z dość sporym doświadczeniem. Niejednokrotnie musiałem przekrzykiwać ścianę dźwięku czy śpiewać dwugodzinne sety z moimi zespołami. Jeżeli coś zrozumiałem dzięki tej pracy to to, że mniej czasem znaczy więcej.


Jedynie Michał może ocenić na ile pomogła mu praca w teatrze. Ja mogę tylko powiedzieć, ze stale obserwuję jego rozwój jako muzyka który nie zwalnia ani na chwilę. Myślę, że osoby tak utalentowane jak Michał powinny być w jakiś sposób opodatkowane heh ;)


Michale, a jakie role w teatrze odgrywałeś?


Były to spektakle dla dzieci, więc moje role to głównie bajkowe postaci jak np. rozśpiewany swingujący król Supeł. Animowałem lalkami podkładając pod nie głos, a że spektakle w których grywałem były głównie muzyczne, udzielałem się w nich wokalnie. Grałem na żywym planie używając masek, podkładałem też muzykę do spektakli. Instalowaliśmy się na scenach dużych teatrów, na ulicy, na deskach domów kultury i w ramach zwykłych festynów. Dzieciaki to prawdziwy żywioł i publiczność reagująca bez cienia zmanierowania.


W związku z tym, że materiał powstawał dość długo i jest różnorodny, nasuwa się pytanie - czy macie w archiwum jakieś nieopublikowane "odrzuty" z sesji, które mogą zaskoczyć waszych fanów?


Niestety nie zarejestrowaliśmy nic poza materiałem który znalazł się na "Celestial Greetings". Mamy obecnie ukończonych kilka kompozycji, z których jesteśmy bardzo zadowoleni. Proces tworzenia nowej płyty już się rozpoczął, więc niedługo będzie można zapoznać się z nowym krążkiem S4C. Na razie zapraszam do przesłuchania "Celestial Greetings" oraz do zobaczenia nas na żywo.


Myślę jednak, że fani mogą liczyć na jakąś niespodziankę pozapłytową. Ale na razie nic nie mówię, żeby nie zapeszać.


Planujecie promować nowy krążek koncertami? Ostatnio zagraliście kilka gigów u boku Tides From Nebula. Jak wspominacie te sztuki?


Był to jeden koncert. Jedyne wspomnienie z niego to kiepska akustyka i pośpiech, do którego byliśmy zmuszeni, a który nie pozwolił nam zabrzmieć tak jak byśmy chcieli. Tides From Nebula wypadło natomiast bardzo pozytywnie, im również chyba podobał się nasz występ. Planujemy oczywiście koncertowanie promujące naszą nową płytę. Szczegóły będą znane wkrótce.


Bardzo cenię Tides From Nebula jako zespół. Oni również prezentują podejście do muzyki oraz wszystkiego co z nią związane (koncerty, produkcja płyty itp.) nastawione na rozwój i jak najwyższą jakość.


Co do koncertów, myślicie może o występach na jakiś festiwalach? Z reguły tam najłatwiej znaleźć nowych fanów (śmiech).


Jedyny problem to to, że nie do końca my decydujemy o tym gdzie się pojawimy. Jeśli od nas by to miało zależeć to gralibyśmy na każdym festiwalu w Polsce i Europie. Ale odpowiadając na twoje pytanie, ciągle pracujemy nad tym aby zagrać jak największą ilość koncertów. Chcemy jednak żeby były one dobrze zorganizowane, tak aby zarówno my jak i publiczność, miała odpowiedni komfort do odbioru muzyki. Stawiamy na jakość, nie na ilość ale chcielibyśmy żeby ilość była jak najwyższa.

Jacek Walewski

Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie