Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Blady (Obscure Sphinx)

Blady (Obscure Sphinx)

Ośmiostrunowe gitary i sześciostrumowy bas, a do tego wokalistka. Przed Wami kolejny z uczestników konkursu Neuro Music - Obscure Sphinx. Rozmawiamy z basistą - Bladym.

Cześć Blady! Kurde, ksywa pasuje ci do aury otoczenia. Nie wiem jak tam u Was na północy, ale tutaj jest co najmniej niefajnie i zajebiście mroźno. Jasna cholera, odpalam wasze promo, pije n-tą już herbatę - i zdecydowanie nie mam ochoty na nic więcej. Zima sprzyja tworzeniu atmosferycznych dźwięków Obscure Sphinx? (śmiech) Smutny ten początek, co nie?


Hehe, no u nas też zima w pełni - najchętniej nie wychodziło by się z domu, a czy sprzyja to tworzeniu atmosferycznych dźwięków? Hmm... obawiam się, że my tak mamy cały rok. Materiał na pierwszy album powstawał dłuższy okres czasu i zapewniam cię, że weselszy niż promo raczej nie bywa (śmiech).


Promo do wesołych nie należy, czasem do zrozumiałych również, ale co tam, grunt, że pismaki strasznie się wami jarają. Kurde, jakaś nowość na rodzimej scenie. Jak do tej pory każdy, kto słyszał Obscure Sphinx mówi o was w superlatywach. Płyt na gigach z ''zielonym'' dodatkiem nie rozdawaliście, promo song wisi tylko na myspace, a tu takie niespodzianki i to uwaga: wnioski wyłącznie z prezencji live. To kiedy zdominuje OLiS, czas zdetronizować Kult i Kamila Bednarka...


My sami jesteśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni odbiorem naszej (nie oszukujmy się) dość trudnej muzyki. Bardzo cieszą nas pochlebne recenzje, jakie otrzymywaliśmy niemalże po każdym koncercie jaki przyszło nam zagrać na trasie z Tides From Nebula. To z pewnością mobilizuje i daje nowe siły do działania! A co do dominacji nad OLiSem - no właśnie kończymy nasz debiutancki album, hehe.


Na OLiSie  powinna być już jakaś rotacja... szkoda, że jakość muzyki nie przekłada się na ilość sprzedawanych płyt, chociaż ostatnie płyty Eldo, Ostrego udowodniły, że nawet całkiem inteligenty rap ma swoje miejsce w Polsce. A inteligentny metal? Bo to chyba wciąż metal, prawda? Na szalony headbanging w trakcie waszych występów raczej nie liczę, ale nie ma co ukrywać - prócz wyraźnej inspiracji Cult of Luna, Godspeed You! Black Emperor - wciąż łoicie bardzo agresywnie.

Hmm, no wiesz ja na naszych koncertach uprawiam dość sporo headbangingu, więc myślę, że i dla Ciebie nic straconego. A odpowiadając na pytanie. Metal - zdecydowanie tak - aczkolwiek, jest to nasza własna interpretacja tego gatunku muzyki. I zdecydowanie ma być agresywnie. Jeśli chodzi o Cult Of Luna - pomimo tego że mają wiele momentów refleksyjnych i łagodnych to przecież metalowego przytupu odmówić im także nie można. Ale szczerze mówiąc, na razie nie spodziewam się, żeby na OLiSie znalazły się płyty metalowe.


Nigdy się nie znajdą, takie marzenia to tylko w przypadku Behemoth i... długo nic. Decapitated też tego raczej nie zmieni. No, ale przecież wierzymy w Obscure Sphinx! Słuchaj, a jaka jest geneza twojego zespołu, i dlaczego osobnym instrumentem, który wyraźnie miesza i kombinuje z waszymi dźwiękami, stało się... kobiece gardło?


Dzięki, miło słyszeć takie słowa. Geneza zespołu jest dość mało oryginalna - wszyscy znaleźliśmy się, że tak powiem "z ogłoszenia". Najpierw dołączyłem ja, potem Yony i po dłuższym okresie poszukiwania wokalu - Wielebna. Zanim jednak doszła do nas wokalistka  graliśmy instrumentalnie. Fakt ten w dużej mierze zadecydował, iż postanowiliśmy, że nie chcemy, aby wokal stał się elementem dominującym. Chcieliśmy stworzyć coś pomiędzy graniem instrumentalnym, a graniem "standardowym" z wokalistą. I w taki oto sposób "kobiece gardło" zostało u nas jednym z instrumentów. Na równi z gitarą czy basem.


Na równi jak równi. Wielebna, choć śpiewa/buczy/growluje/screamuje w znajomym tylko dla siebie stylu (i formie lirycznej), jest w sumie ogniwem unikalnym, który może mocno pomóc wam w fazie konkursu Neuro Music. Jak do tej pory idzie Wam całkiem nieźle. Rogaty was wspomaga swoim adresem IP? (śmiech)


Słyszałem, że pomaga tylko trochę narzeka, bo może oddać jedynie 5 głosów dziennie (śmiech). Ale tak na serio - jesteśmy mile zaskoczeni pozycją jaką udaje nam się obecnie utrzymać. Ponieważ nie wspomagamy się dobrodziejstwami wiedzy informatycznej w tej kwestii (he, he) i staramy się być uczciwi wobec siebie i wobec innych, jest to tym bardziej satysfakcjonujące. Prowadzimy na fb i ms swoje kampanie reklamowe, wspierają nas znajomi oraz znajomi znajomych i jakoś dajemy radę bez tej... hmm... neostrady (śmiech).


Niedobra neostrada (śmiech). A jak oceniasz konkurencję - jako muzyk i słuchacz? Jest coś, co według ciebie powinno przykuć uwagę wszystkich zainteresowanych i zagrać w finale? Z twoim zespołem włącznie! (śmiech). Wydaje mi się, że konkurs Neuro Music biorąc pod uwagę to jaką mamy scenę w Polsce jest zjawiskiem samym w sobie, gdzie mamy do czynienia zarówno z tak złożonym progreswno-metalowym graniem jak Newbreed, post-rockiem/metalem wychodzącym spod waszych palców czy tak pogmatwanym i matematycznym graniem jak Phobh.


Co do Obscure Sphinx to zdecydowanie brakuje mi obiektywizmu, więc wstrzymam się od głosu. Podobnie mam z Phobh, gdyż nie raz dzieliliśmy z nimi scenę i są naszymi dobrymi znajomymi, więc rzecz jasna życzyłbym im udziału w finale. A z grona pozostałych kapel? Ja osobiście w finale widziałbym Forge Of Clouds, The Throne i Thaw, którzy byli dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Tego typu klimaty są dość bliskie mojemu sercu i dobrze wiedzieć, że mamy polskie zespoły które robią tego typu rzeczy. I z pewnością jest to duża zaleta Neuro Music - możliwość poznania interesujących młodych kapel.


Czyli generalnie nie trafiłem (śmiech). The Throne wraz z wydaniem swojego demo/ep sporo namieszało w środowisku sweterkowych fanów ambitnej muzyki. Jednakże, to wciąż raczej niezbyt wysublimowana muzyka, przynajmniej jeżeli chodzi o środki potrzebne do jej wykreowania. Wy posługujecie się ośmiostrunowymi wiosłami, co robi w Polsce może z 5 kapel, oraz sześciostrunowym, piekielnie bulgoczącym basem. Gdzie zatem macie zamiar nagrywać? Takie ''niespodzianki'' mogą być trudne w produkcji...


Gwoli ścisłości, to wszystko już jest nagrane. Z tym większego problemu nie było. Trudno było znaleźć odpowiednie miejsce, które w czasie miksu i masteringu wydobędzie z dźwięków coś, co pozwoli na zrealizowanie naszej wizji całości. No, ale chyba już nam się udało. Nie mogę jeszcze podać konkretów, gdyż nie podpisaliśmy odpowiednich dokumentów, ale mam nadzieję, że niebawem wszystko będzie jasne.


I album zostanie wydany przez wytwórnię? To w Polsce da się tak... bez znajomości (śmiech)?


Myślę, że się da, ale trik polega na tym, żeby nie dać się wykorzystać (śmiech). Dlatego album wydajemy własnym sumptem ale zapewniam, że dystrybucja będzie... godna.


Fonografika?


Tajemnica (śmiech).


Ok! A egzemplarz promocyjny dostanę? (śmiech)


Tajemnica (śmiech).


A idźże! W ubiegłym roku zagraliście kilka sensownych sztuk w równie sensownych klubach, z tego co widzę rok 2011 będzie przełomowym bo po pierwsze: znowu pogracie u boku Blindead, a po drugie czeka Was mini wojaż z Rosettą - a to już coś w post-rockowo/metalowym świecie. Jak mniemam z Polski szybko wyemigrujecie, no chyba, że rynek do was zadzwoni i szepnie byście zostali (śmiech). A tak na serio, Rosetta w Stanach ma raczej marną frekwencję, a w Europie gdy na gigu jest 100 czy w porywach 500 osób są niesamowicie zadowoleni. Jak myślisz z czego to wynika? Stany w końcu są chyba najbardziej open minded jeżeli chodzi o gitarowe granie. Nie ma, że Slayer kurwaa! - i świat się skończył na ''Hell Awaits''. Chyba, że się mylę (śmiech)


Jeśli mam być absolutnie szczery to nie wiem. Sam Rosettę wielbię bardzo i nawet jakbyśmy z nimi nie grali to na koncert bym się wybrał. Szczególnie, że na tej trasie są w doborowym towarzystwie z City Of Ships. A co do Stanów... Być może jest to spowodowane tym, że obecnie na topie są rożnego rodzaju "core" - metalcore, deathcore itd. No, a Rosettcie zdecydowanie bliżej do ambientu niż do grania w stylu As I Lay Dying, czy All That Remains i to powoduje marną frekwencję. Jest to niepokojące, ale co zrobić. Myślę że to kwestia mody. Może i Amerykanie są open mined, ale na to co jest na fali.


W Polsce nawet to co jest na ''fali'', się nie sprzedaje. A gdzie na rodzimej scenie można umieścić Obscure Sphinx? Nie wierzę, że to tylko granie dla zaspokajania swoich wygórowanych potrzeb. Nobilitacja jaką jest możliwość zagrania u boku Rosetta to też w pewnym sensie furtka i szansa. W jaki sposób chciałbyś ją wykorzystać?


Chcielibyśmy zrobić to o czym wspomniałeś w poprzednim pytaniu - wyemigrować. Może nie na stałe, ale na pewno odwiedzić inne kraje z koncertami. A granie z takimi kapelami jak Rosetta czy City of Ships z pewnością daje możliwość złapania przydatnych kontaktów. Dla przykładu, mogę powiedzieć, iż po wspólnym koncercie z Talbot dostaliśmy zaproszenie do ich rodzinnego kraju, czyli Estonii, na warm-up show przed Heliosphere Festival, gdzie grać będzie między innymi AmenRa, czy Nadja. Koniec końców te koncerty musiały zostać, z przyczyn organizacyjnych, odwołane, ale istotna rola nowych kontaktów pozostaje faktem. A co do polskiej sceny, jeśli mam być absolutnie szczery, to ciężko mi uwierzyć w to, że znajdzie się tutaj takie miejsce, gdzie będziemy mogli czuć się w pełni docenieni i usatysfakcjonowani. Nasz kraj to nie jest dobry obszar dla wymagającego metalowego grania.


A Neuro Music i Asymmetry to nie miejsce dla takich jak wy? Wrocławski Firlej to chyba jedyne godne miejsce dla takich projektów, tyle że w ten sposób ścieżka wybicia jednak się zamyka, bo jeden lokal i jedni promotorzy to trochę za mało. Blindead pomimo sukcesywnego rozwoju wciąż ma pod górkę...


Dokładnie tak jest. To wszystko, to nadal tylko mały procent tego, co powinno być w Polsce, aby tego typu scena mogła prężnie się rozwijać. Blindead nagrywa coraz lepsze płyty i mam wrażenie, że gdyby nie działo się to u nas, to już cieszyliby się z międzynarodowej kariery. A tutaj po prostu nikt nie stwarza zespołom takich możliwości. Nieważne jak bardzo byłyby sprawne w tym co robią... Bo sorry, ale nie wierzę że tylko Behemoth, Vader i Decapitated są na tyle dobre żeby odnieść światowy sukces.


Zapomniałeś jeszcze o Hate. Ale wiesz, ten death metal to też w pewnym sensie margines, bo spójrz na to ile takiego grania mamy w Polsce. Dziesiątki bandów... Mówię to ze smutkiem, ale powiedzmy umownie indie/alternatywne kapele jak L.Stadt mogą zaistnieć za granicą, a metal nie...


Sad, but true. Ale mam wrażenie, że takie duże problemy z zaistnieniem na świecie mają metalowe kapele od Polski na wschód. Nie do końca jest to dla mnie zrozumiałe, bo w sumie to metal obecnie całkiem nieźle się sprzedaje, więc argument o niedochodowości też nie jest tym ostatecznym i niepodważalnym.


Chyba tylko ten metalcore się dobrze sprzedaje (śmiech). Ale o tym nie chcę zbytnio rozmawiać. A pytanie z innej beczki, w Polsce jak i wszędzie indziej płacimy za granie supportów na dużych imprezach. Ile byłbyś w stanie dać by zagrać np. przed Cult of Luna? (śmiech)


Myślę, że ważniejsze w tym wypadku byłyby kontakty od pieniędzy (śmiech).


A ja uważam jednak inaczej (śmiech). No dobra, plany na 2011 rok? Dominacja europejskiego post-metalu?


Bardzo chętnie (śmiech). A jeśli chodzi o konkrety. Po pierwsze - premiera płyty. Wstępnie planujemy ją na 11 marca, czyli na otwierający trasę Affliction Tour koncert u boku Blindead. W tym roku głównie chcemy skupić się na promocji Anaesthetic Inhalation Ritual, dlatego też mamy zamiar grać jak najwięcej. Z przyjemnością odwiedzimy miejsca, gdzie do tej pory nas jeszcze nie było. W międzyczasie zaś będziemy tworzyć następcę naszego debiutu. Wakacji nie planujemy.


Wspaniale. Zatem liczę na to, że spotkamy się w Katowicach. Jak na ''metali'' przystało porozmawiamy przy soczku, a mimo, że kudłów już nie mam to chętnie pomacham baniakiem do tych ciężkich riffów. Od czasu do czasu podobno można! (śmiech). Ostatnie słowa dla ciebie.


Dzięki wielkie za interesujące pytania. W takim razie jesteśmy umówieni na soczek albo dwa. Na koniec chciałbym zachęcić wszystkich czytelników do zapoznania się z naszą twórczością i zaprosić na nasze koncerty. Są tacy którzy twierdzą, że warto! (śmiech) Pozdro od całej załogi Obscure Sphinx!

Grzegorz "Chain" Pindor