Sukcesy - jeśli można tak nazwać sytuacje, które nam się przytrafiały wynikały, jak sądzę, ze sporej determinacji i nieustającej chęci do ciągłego udoskonalania tego, co robimy. Uwielbiamy grać na żywo, bawić się tym i dawać słuchaczom to, co najlepsze. I to chyba procentuje. Wracając do początków grania, których nawet najstarsi górale nie pamiętają, były one długie i żmudne. Przewijałem się przez zespoły, w których za bardzo nic nie wynikało. Postanowiłem, że sam stworzę maszynę do robienia szumu (śmiech). I tak zaczęłą powstawać idea The Sixpounder. Skompletowanie składu nie było łatwe, ale jednak udało się i jestem bardzo z tego dumny. Ciężko mi odpowiedzieć na pytanie o porównanie do twórczości wspomnianych przez ciebie kapel, ponieważ ich twórczość jest mi znana w 2%. Lubimy grać skoczne, mięsne metalowe riffy okraszone rock and rollem, więc jeśli In Flames czy Soilowork, czy inne kapele grające melodyjny death metal robią to samo, to nie mam nic do takiego porównania.