Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Robert Gasperowicz (Samo, Słonina)

Robert Gasperowicz (Samo, Słonina)

"S1", debiut Samo, to album w pewnym sensie owiany legendą. Zespół blisko dekadę temu nagrał materiał bardzo nowatorski i nowoczesny, odwołujący się do najlepszych tradycji gatunku, dość nieszczęście nazywanego matematycznym metalem. Może też z tego powodu grupie nie udało się znaleźć wydawcy dla jej pierwszej w dyskografii płyty. Co się jednak odwlecze… O "reedycji" debiutu Samo rozmawiałem z Robertem Gasperowiczem.

Cześć Robert! Wiesz, powoli zaczynam podejrzewać Cię o pracoholizm. Kwartał temu rozmawialiśmy o debiucie Słoniny. A teraz o reedycji "S1" Samo. Skąd bierzesz energię na tak intensywną działalność?

Cześć Jacek, jak zdrówko? Uważam, że pracoholikami są raczej wszyscy, którzy gdzieś gnają każdego ranka, by wieczorem okazać władze trzymając w ręku pilota skierowanego do telewizora lub psiocząc anonimowo w Internecie, a kilka dni w roku pocą się wysmarowani syntetycznym tłuszczem na plaży w tanim kurorcie lub wybierając z kącików ust piasek pustyni nucąc piosenkę Bajm. Moje działania są intensywne okresowo, między nimi następują długo trwające wyciszenia. Prace nad wszystkim, co wiąże się z moją muzyką, rozciąga czas. Staram się być zawsze krok do przodu.

Nim przejdziemy do Samo, powiedz jak udała się promocja Słoniny. Jaki okazał się odbiór tej muzyki przez fanów i krytykę?

Szczerze powiem, że nie posiadam zbyt dużej wiedzy na ten temat. Jestem raczej twórcą niż śledczym, nie mam bezpośredniego kontaktu z fanami na popularnych portalach. Promocją zajmuje się Tomek Mądry. Ja nie obsługuję "firmowych kont". Odpisałem na kilka uwag dotyczących video do "Rzeźbiarza", udzieliłem wywiadów i to wszystko. Opinie, z którymi się spotkałem, są interesujące, negatywnych raczej nie zauważyłem. Ludzie dostrzegają schizofreniczne zróżnicowanie i kolarz, słuchają tekstów piosenek. To dobry znak. Wiesz, że nie robię tego dla pochlebstw, tylko by się wypowiedzieć. Za sprawą Tomka nasz klip, którego również jestem autorem, można zobaczyć w nocnych audycjach Rebel TV, ale osobiście nie trafiłem na emisję. Powszechnie teledysk jest dostępny na Youtube.

Skoro będziemy rozmawiać o reedycji "S1", powspominajmy trochę. Niewiele osób wie, że grałeś z Slashing Death, gdzie terminował m.in. Docent, znany potem z Vadera. Jak wspominasz ten zespół? Swoją drogą masz wyjątkowy talent do angażowania się w dość awangardowe projekty. Ten zespół był swego czasu uważany za jeden z najbardziej nowoczesnych w Polsce. 

Dzięki za komplement. Widzę, że interesujesz się prehistorią "nietypowych brzmień polskiego rocka". Zarówno Docent jak i Szambo, jeden z basistów Slashing Death, współtworzyli potem Vader. Graliśmy dużo koncertów - Moskwa, Jarocin. Mimo niekoniecznie dojrzałego podejścia do tego zajęcia… Występowaliśmy obok Samael, Sinister, Pungent Stanch i wielu niesamowitych, jak na tamte czasy, zagranicznych i polskich zespołów. Od Szczecina przez Łódź, Olsztyn po Białystok istniały kapelki, a wokół nich spore grona zaprzyjaźnionych fanów. Festiwale, na których spotykaliśmy się, były istną ucztą, świętem muzyki. Nasz zespół miał bazę w Lidzbarku Warmińskim. Stworzyłem tu, i wciąż to robię, dużo kontrowersyjnych dźwięków. Jak widzisz, chyba nie umiem wtórować potrzebom rynku i całe życie proponuje coś od siebie. To, co robiliśmy w Slashing, zostało docenione grubo po rozpadzie zespołu. Trochę źle to świadczy o naszym rynku muzycznym. Pewnie Cię nie dziwi, co powiem. Jest tak do tej pory. Słuchacze też mają zaskakujące potrzeby. Im Slashing Death grał gorszy i chaotyczny koncert, tym intensywniejsza pozytywnie była reakcja publiczności, a gdy sety nabierały brzmienia i wyrazu, bardziej nowoczesnego kształtu, pod sceną bawili się skinheads i fani hardcore’a, a reszta, czyli zwolennicy metalowej łupanki, nie okazywali zrozumienia.

Jak wspominasz początki Samo? Jak doszło do nawiązaniu pierwszego składu z Szambo z Vadera, perkusistą Gonzo, znanym z Third Degree, oraz wokalistą Piotrem "Wasylem" Wasylukiem?

Jacek, zaszalałeś z tą dociekliwością o przeszłość. Nie przepadam za tego typu pytaniami… Ok, nie wyłamuję się i opowiadam dalej (śmiech). Szambo znam od dzieciństwa, współtworzyliśmy wcześniej dwa zespoły. Po rozstaniu się z Vader, do którego trafił dzięki Slashing, uknuł zespół z akustykiem Acid Drinkers na perkusji i Maciejem Jancem, niesamowitym gitarzystą, który nagrywał płyty z Flapjack i jeszcze jednym "Kolem", występującym potem chyba w zespole Chylińskiej. Puścił mi demo, wypowiedziałem się, a Leszek Szambo, po rozmowie z ziomami, zaproponował mi wspólny set. Zająłem miejsce "Kola" - przepraszam, nie znam tego faceta osobiście i nie wiem jak się nazywa stąd żartobliwa nuta, nie mam nic złego na myśli… Przygotowałem trzy kompozycje, które zrobiły dobre wrażenie. Dzisiaj są częścią "S1". Jedynie perkusista nie umiał się w tym odnaleźć. W ciągu dwóch dni trwania prób w Płocku cały czas prostował takt. Po powrocie do domu zadzwoniłem do Szymona albo Faziego, muzyków Third Degree, i w ten sposób znalazłem telefon do Gonzo. Przed moim udziałem w Sweet Noise już trochę razem graliśmy. Płocki, objazdowy skład umarł w zalążku i zaczęliśmy łupać próby w salce jednego z olszyńskich osiedli. Szambo, Gonzo i ja. W międzyczasie mając w pamięci melodyjność i chropowatość głosu Wasyla nawiązaliśmy z nim kontakt i zaczęliśmy działać.

Piotr Wasyluk grał wcześniej w Kofeinie. Jaką muzykę grał ten, nieznany dziś, zespół?

Kofeina, wbrew pozorom, świetnie rozwija się muzycznie i wciąż istnieje. Miałem tą przyjemność być pół roku temu na ich koncercie w Lidzbarku Warmiński. Jestem pod ogromnym wrażeniem do dzisiaj. To muzyka z pogranicza szeroko rozumianej alternatywy.

Przejdźmy w końcu do debiutu Samo. Materiał na "S1" rejestrowałeś wraz z Piotrkiem Wasylukiem, basistą Radkiem Gabryckim i perkusistą Wojtkiem Szymańskim. Jak widać mieliście skład umożliwiający granie koncertów. Dlaczego więc Samo z czasem stało się czystostudyjnym projektem?

W sali prób najczęściej bywałem ja i Wojtek, o którego zaczęli upominać się nieco zazdrośni nasi wspólni koledzy z Nyia, która, jakby nie było, powstała wcześniej. W Warszawie wciąż istniał projekt Neuma z jego udziałem. Z czasem zrobił się straszny galimatias. Doszły do tego sprawy egzystencjonalne i niekoniecznie takie same priorytety w zespole. Wasyl prowadzi zajęcia z filozofii na olsztyńskiej uczelni. Radek musiał dbać o swój interes… Zabrzmiało dziwnie, ale jest w tym coś zabawnego. Sorki Radek... Manager nawet mając do dyspozycji nagrany "S1" nie był w stanie nic konkretnego zaproponować. Niektórym zabrakło motywacji…

Wspominany Wojtek Szymański to dla wielu guru perkusji. Łamał rytm w Kobong, angażował się w Neumie i NYIA. W jakich okolicznościach go poznałeś? Jak układała się wasza współpraca? Jak wspominasz sesję nagraniową "S1"?

Z Wojtkiem pierwszy kontakt miałem telefonicznie za pośrednictwem Bogdana Kondrackiego, dzisiaj znanego producenta, wcześniej wokalisty i basisty Kobong oraz Neuma. Rodziła się wtedy Nyika, dostałem propozycję przystąpienia do zespołu jednak współpraca ze Sweet Nosie nie pozwalała mi podjąć kolejnego wyzwania. Po kilku latach spotkaliśmy się zarabiając hajs na budowie. Każdemu szanującemu się muzykowi awangardowemu z Warmii trudno jest funkcjonować karmiąc się tylko dźwiękiem. Łapiemy się różnych zajęć - od renowacji zabytkowych ołtarzy, przez grafikę komputerową, po czysto fizyczne zajęcia. W tamtym okresie Chomik, gitarzysta Nyia, wkręcił nas do prac przy wykończeniu wnętrz. Byliśmy jednymi z wielu przerabiających dawną knajpę na Kurie Biskupią, która upomniała się o swoją własność. Interesująca kolej rzeczy zastosowania budynku… Po kilku dniach próbowaliśmy zmierzyć się w bardziej sprzyjających warunkach i zrobiliśmy kilka freestylowych prób w kanciapie Nyia.

Przygotowania do sesji "S1" były żmudną pracą, jakby ciągle nam było mało. Często zmienialiśmy smaczki, wciąż eksperymentowałem ze strojem gitary. Po wejściu do Studio X proces toczył się dalej i nie trzymaliśmy się sztywno tego, co już było zaplanowane. Pozwoliliśmy sobie na kilka zmian. Nagrania były ogromną przyjemnością.

Do zawartości debiutu zaraz dojdziemy. Wiesz może, co obecnie Wojtek porabia? NYIA - pomimo planowanego powrotu - nadal nie funkcjonuje, a tak kreatywny muzyk jak on zapewne planuje jakiś nowy projekt. Może zaprosisz go do Samo?

Widzieliśmy się na koncercie zespołu Moja Adrenalina kilka miesięcy temu. Swoją drogą sztuka była git. Co jakiś czas, z jego lub mojej inicjatywy, próbujemy się zaprosić do nowej współpracy jednak coś nie bardzo nam wychodzi. Mamy swobodny i zdrowy kontakt, może kiedyś jeszcze zagramy. To, co nas trochę różni, jest kwestią zapowiadanej muzyki. Z drugiej strony ten dysonans jest elementem, który nas do siebie muzycznie przyciąga.

Bas na "S1" jest prawie ekstremalnie obniżony. Skąd pomysł na taki strój gitary basowej? Postanowiliście tak poeksperymentować dopiero w studiu, czy już na próbach Radek grał w taki sposób?

Na "Plex Zero" (nagrana po "S1" EP-ka Samo - przyp.jw.) jest niżej, a na "S3" jeszcze bardziej zjeżdża w dół. Bas jest dostrojony do gitary. Używam basowych strun od E1 - 0.16 do E6 - 0.85. Nie ma żartów! To ja i Wojtek pokręciliśmy Radka sprzętem, by zmienić oblicze tego instrumentu i sprzyjających ku temu gratów, których Radek jest właścicielem do tej pory. Wszystkie płyty Samo i EP-ka Słoniny są nagrane na tym samym basie i sansampie tech 21, których nam użyczył, za co jestem mu niezmiernie wdzięczny.

Interesująco brzmi także wokal Piotra. Uważam, że dodaje na "S1" sporo przestrzeni.

Też tak myślę. Nie chcieliśmy wokali growlowych. "S1" to mocna nuta, wokal Piotra jednocześnie współgra i kontrastuje budząc kontrowersje i zadając w ten sposób kolejne pytanie zamiast przytakiwać muzycznym obyczajom.

Co do reedycji "S1" - czy obecna oprawa graficzna pochodzi z oryginalnej wersji albumu? Tak miał pierwotnie wyglądać "S1"?

Ciekawa historia się z tym wiąże. Tuż przed oddaniem materiałów do tłoczni zmieniłem koncepcję. Kilka elementów pochodzi z okresu "S1". Przykładowo zmodyfikowana stara okładka, do której użyłem wczesnej, komputerowej pracy Wojtka Szymańskiego i swojej. Także fabryczna grafika z sesji fotograficznej Samo w starym składzie, autorem zdjęcia jest Andrzej Frankowski i był zaproszony przez naszego ówczesnego managera, Daniela. Jednak na ujęciu nie ma żadnego z muzyków. Natomiast okładka i pozostałe skrzydła DG8 są intensywną modyfikacją autorskich zdjęć obecnego managera, Tomka Smagi zrobionych w Stanach. Kolejny współczesny elementem to tył wkładki, który poza wspomnianymi, przerobionymi przeze mnie fotami Tomka i Andrzeja, zawiera oryginalny zapis badania mózgu z końca roku 2010, na którym pewna osoba, dokładnie w tym momencie i z własnej inicjatywy, uwieczniła na zdjęciu zrobionym aparatem fotograficznym telefonu,  "wypowiadając" w trakcie moje imię zapisane w ten sposób przez maszynę. Żeby podtekstów było mało, oficjalna premiera sfinalizowania przez CZOŁO tego materiału miała miejsce w rocznice moich urodzin, a cały ten skład graficzny S1 jest retrospektywą. Jak widzisz Samo to zagadka i dużo ukrytych kluczy, zarówno w muzyce i obrazie pełnego okresu działania projektu S.

Po sesji nagraniowej nie mogliście znaleźć wydawcy. Do ilu wytworni wysłaliście materiał i po jakim czasie uznałeś, że poszukiwania nie mają sensu i lepiej wrzucić utwory do sieci, przez co fani właściwie legalnie je ściągali?

Nie mam pojęcia gdzie i jak Daniel szukał wydawcy. Kiedyś podesłał listę, ale już wyleciało mi z głowy. Po sesji nagraniowej i niezadowalających nas reakcjach wytwórni sprawa się wyciszyła. Okres oddechu w niektórych z nas zamiast wzbudzić głód raczej sprawił, że wszystko rozeszło się po kościach. Wtedy postanowiłem ruszyć się w innym kierunku. Nakręciłem i zmontowałem pierwsze w życiu video, ujawniłem cały materiał. Jednak, co było do przewidzenia, podarunek został potraktowany zbyt dosłownie i ludzie, którzy to "doceniają" beznamiętnie umieścili "S1" na darmowych serwerach. Śmieszy mnie, gdy ktoś zachwyca się  produkcją, wartościową muzyką lub obrazem i ocieka zachwytem do jakiegoś artysty, jednocześnie okradając go z tego co jest efektem dojrzałości i ciężkiej pracy twórcy. Obecne "S1" różni się od tego, które jest w sieci, inną, pełną wersją utworu "Brain Machine".

Wiem, że pracujecie obecnie nad kolejnym albumem. Kiedy usłyszymy to wydawnictwo?

Liczę, że materiał ukaże się za kilka miesięcy. Temat kompozycji "S3" i brzmienia jest zamknięty od czerwca ubiegłego roku. Czas na okładkę i wspólną decyzję.

Jakiej muzyki możemy się spodziewać po nowej inkarnacji Samo? Z utworu, jaki przesłałeś mi kilka miesięcy temu wnioskuję, że wokal Staszka Wołoncieja wniósł wiele nowych barw i szaleństwa do muzyki Samo.

Stan jest jakby stworzony do Samo. Wyobraź sobie, że kupił "S1". Tak sobie postanowił i z góry zaznaczył, że nie przyjmie prezentu. Fantastyczne podejście i szacunek. Umiejętnie zinterpretował to, co wniósł Wasyl, dodał siebie i nadając w ten sposób nową jakość temu projektowi. Zrobił świetne linie wokalne do tekstów Tomka Smagi i kilku moich wersów. Oczywiście nie mogłem się powstrzymać… "S3" to próba postawienia znaku "plus" między "S1", a "Plex Zero".


Jacek Walewski

Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie