"S1", debiut Samo, to album w pewnym sensie owiany legendą. Zespół blisko dekadę temu nagrał materiał bardzo nowatorski i nowoczesny, odwołujący się do najlepszych tradycji gatunku, dość nieszczęście nazywanego matematycznym metalem. Może też z tego powodu grupie nie udało się znaleźć wydawcy dla jej pierwszej w dyskografii płyty. Co się jednak odwlecze… O "reedycji" debiutu Samo rozmawiałem z Robertem Gasperowiczem.
Przygotowania do sesji "S1" były żmudną pracą, jakby ciągle nam było mało. Często zmienialiśmy smaczki, wciąż eksperymentowałem ze strojem gitary. Po wejściu do Studio X proces toczył się dalej i nie trzymaliśmy się sztywno tego, co już było zaplanowane. Pozwoliliśmy sobie na kilka zmian. Nagrania były ogromną przyjemnością.