Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Tacki (Stone Heart)

Tacki (Stone Heart)

O Straight Edge i prawdziwym hardcore rozmawiamy z Tackim ze Stone Heart.

Cześć Tacki! Kurde, stary, czasem Ci zazdroszczę, że jesteś straight edge, na takim kacu raczej ciężko rozmawiać o hc... Jak tam w Mikołowie? Dziś przerwa od szychty, nie? (śmiech)


Siema! Hehe, wielu mi tego zazdrości, w sobotnie poranki szczególnie, że wróciliśmy ekipą koło 3 z klubu... Jakieś pół godziny temu skończyłem tatuować, więc w sumie miałem małą robotę, poza tym się opierdalam i tylko udaje górnika!


Właśnie miałem pytać czy jest z Ciebie taki hajer przodowy jak powiadają (śmiech). Skoro już zaczęliśmy mówić o straight edge... Jesteś młodym człowiekiem, ale wydaje się, że mocno ukierunkowanym ideologicznie, przez co rozumiem też specyficzny styl życia. Jak zaczęła się Twoja przygoda z ''x-owaniem'' i czy główny wpływ na taką postawę miała... sama muzyka?


(śmiech) Z tym hajerem to jest nieprawda - choć mój ojciec górnikiem był, więc jakieś tam tradycje w rodzinie są. Póki co robię magistra z socjologii, a przez resztę czasu (którego mam pełno z racji kierunku) uczę się tatuowania. Z tym chcę wiązać swoją przyszłość, że się tak wyrażę! A co do straight edge, to w tym roku będzie 8 lat odkąd postanowiłem być sxe i przeszedłem na wegetarianizm. Wszystko to stało się za sprawą muzyki - może nie samej w sobie, ale treści i otoczki, która była i jest nieodzowną częścią hardcore'a, przynajmniej dla mnie. Czytałem dużo sxe/wege zin'ów, rozmawiałem z wieloma osobami i pomyślałem, że to jest naprawdę zajebista sprawa i tak już zostało. Może było to też związane z tym, że chciałem się jakoś zbuntować przeciw temu, co było wtedy na topie - piwka, jakaś trawka itd. Odciąłem się od tego, a teraz to już dla mnie w zasadzie codzienność.


Ja nie stronię od alkoholu, ale podziwiam. Było ciężko? W pewnym sensie, to tak jakbyś odciął się od otaczającego środowiska, no chyba, że Mikołów to taka kolebka zaangażowanego hc, gdzie wszyscy są x-ami/veganami itd. (śmiech). A zagłębiając się w tematy politologiczno/socjologiczne, radykalizacja własnej postawy dobrze wpłynęła na kształtowanie Twojej osobowości oraz na lapidarnie mówiąc: ''pozycję'' w grupie (społeczeństwie)? Tak zdrowy styl życia to w końcu odsetek ogółu...


Ja to lubię tylko piwka smakowe haha! Wiesz to nie było tak też, że ja np. nigdy nie piłem, bo jak byłem takim gnojem małym 13-14 lat to parę razy mi się zdarzyło nawalić, wypić z chłopakami parę bronków etc. Wiesz, nie było tak ciężko, bo byłem zajarany tym na maxa, miałem 3 kumpli, którzy też zostali sxe, ale bardziej trzymałem się z tymi pijącymi - zresztą, ekipa do dziś jest ta sama! Robiliśmy jakieś jackassy, jeździliśmy na deskorolkach, oni pili, ja nie, ale dogadywaliśmy się świetnie, więc raczej nie było to nic strasznego. Dla mnie to zawsze była decyzja osobista i nikogo nie piętnowałem, reszta się przyzwyczaiła do takiego stanu rzeczy i wszystko gra. Z mikołowskiej "ekipy" sxe/wege, która tak naprawdę nigdy nie istniała, zostali chyba wszyscy, którzy zaczynali razem ze mną, a starszych nie było. Młodszych nie ma. (śmiech).

Wiesz, ja nie czuję się ani lepszy, ani gorszy od nikogo, nie oceniam ludzi ze względu na to czy piją czy nie. Moja dziewczyna śmieje się, że te trzy podstawy sxe są jedynymi zasadami jakie ma mój kręgosłup moralny, więc chyba to dobrze, bo inaczej byłbym jeszcze gorszy niż jestem (śmiech).


Jakbyś nie był sxe, to byś po pijaku nap******ał nazioli. No ale, do tego i na trzeźwo nie trzeba Cię namawiać. Ja nie jestem stąd, ale czy odczuwalna jest obecność tego typu ''społeczności'' na terenie aglomeracji Katowickiej?


W Mikołowie jest może jeden typ, który ma widoczne naziolskie poglądy, a co do Katowic to ciężko mi powiedzieć, bo bywam tam tylko przejazdami. Jednakże, ostatnie wydarzenia związane z marszami "polskości" pokazują, że takie klimaty nie są obce na Śląsku. Dla mnie osobiście jest jakąś paranoją - nawiązywać do ideologii Trzeciej Rzeszy w kraju, który był przez nią nękany kilka dobrych lat. Nie wiem, czy ci ludzie nie byli np. w Oświęcimiu, nie widzieli obozów zagłady, przecież to jak na dłoni pokazuje jak bardzo ta ideologia zniszczyła Polskę, ile ludzkich istnień pochłonęła. Na całe szczęście Śląsk ma też mocną antyfaszystowską ekipę, która skutecznie reaguje na wszelkie ich działania.


I co więcej, jaką głupotą jest wiązać nasz ciemiężony naród z takimi ideologiami, gdzie metaforycznie przez taką postawę ponownie pali się tych wszystkich ludzi na jednym stosie, z tak naprawdę nie wiadomo jakiej racji. Scena mocno walczy z takimi radykałami, ale zdarzają się i odwrotne przypadki. Miałeś lub mieliście kiedyś jako zespół styczność z takim środowiskiem?


Dokładnie - choćby z szacunku dla tych wszystkich ludzi, którzy zginęli przez Hitlera, takie ideologie nie powinny w ogóle egzystować. Na szczęście, nie mieliśmy takich sytuacji wiele, choć zdarzyło się 2 razy, że po dość radykalnych słowach, które padły z moich ust nagle znalazło się paru typów, którzy okazali się jakimiś ukrytymi naźkami i mieli z tym problem. W konsekwencji przerodziło się to w małą zadymę w jednym z tyskich klubów. Mogę się założyć, że ludzie z nacjonalistycznych środowisk chodzą na koncerty hc, jednak skrzętnie się ukrywają, pozostają incognito, bo wiedzą jak skończyło by się paradowanie ze swoimi prawymi poglądami na gigu. A niestety nie wszystkich można poznać/wyłapać.


Mówisz tutaj o styczniowym koncercie w Tawernie...?


Tak, o ten koncert mi chodzi - choć tam czynnikiem zapalnym były też jakieś dreso-punki, nagromadziło się tego wszystkiego i poszło. Choć po wszystkim zagraliśmy jeszcze jeden numer.


Ostatnio dużo udzielasz się na wydawnictwach innych zespołów. Wokale na ostatnim longu Schizmy, teraz krzyki u kolegów z miasta - Sight To Behold. Coś się aktywny zrobiłeś. Udział w nagraniach Schizmy to duże wyróżnienie?


Dziś jadę jeszcze wspomóc chłopaków z Time Heals Nothing, trochę się tego porobiło. Co do Schizmy to najlepsze jest to, że byli dla mnie, jak pewnie dla wielu, jednym z pierwszych zespołów hardcore. Pamiętam ich koncert, kiedy grali w Katowicach razem z Poison Idea, to było wtedy dla mnie jak prezent na urodziny, zobaczyć ich. Potem pograliśmy razem parę całkiem udanych gigów, a później padło na udział w nagrywaniu ich płyty... To naprawdę fajna rzecz, to kocham w hardcore, że nie ma podziałów na fanów-zespół, wszyscy jesteśmy na tym samym poziomie, i tak jak kiedyś ich tylko słuchałem, bawiłem się na gigach, teraz mogłem uczestniczyć w nagrywce - coś pięknego. Jechałem kilka godzin pociągiem do Bydgoszczy, pojechaliśmy do studia, ponagrywaliśmy w doborowym towarzystwie, potem pyszna kolacja, nocne rozmowy i rano powrót do domu, dobry wyjazd.


A co dzieje się w obozie Stone Heart? Na koncertach można usłyszeć wasz jeden nowy numer, całkiem rozbudowany jak na to, do czego nas przyzwyczailiście, zwłaszcza, że ze starego materiału nie gracie ani jednej piosenki. Czyżby (wreszcie) miało od was wyjść coś nowego? Mam nadzieję, że nie będzie to wyłącznie ten jeden utwór.


Na razie będzie to właśnie ten jeden numer, który odtwarzamy na koncertach - nagrywamy, jak nic się nie posypie, 6 marca. Na chwilę obecną mamy zrobione 3-4 numery ale nie chcemy spieszyć się z nową płytą, jest plan żeby w wakacje ostro przysiąść i napisać nowe kawałki i potem się zobaczy. Jak na razie gramy gigi, będzie ten jeden nowy numer, żeby ludzie o nas nie zapomnieli i tyle. Co więcej?


Nie wiem czy można o Was zapomnieć. Jak na zespół z tak małym stażem udało się Wam wypracować własny styl, no i co najważniejsze pozycję na scenie. A jak odnieść działalność Stone Heart do idei DIY?


Miło mi to słyszeć! W Stone Heart wszystko działa na zasadzie DIY i jesteśmy jej wierni. Sami płacimy sobie za studio, za eksploatacje samochodu, sprzęt itd. To, co uda nam się czasem zarobić na gigach wkładamy w rozwój kapeli. Nie wiem czy to pytanie jest związanie z tym, że współpracujemy z młodym brandem odzieżowym Intruz, ale jeśli tak, to odpowiem, że nie sprzedaliśmy się ani nic takiego (śmiech). Chłopaki z Intruza to nasi kumple, dobra ekipa i sami też działają w zasadzie DIY, jak robią nowe kolekcje to ich nie ma przez tydzień, tylko robią nadruki gdzieś na przemysłowych terenach Łodzi, własnymi ręcami...;)


Rękoma brzmiałoby lepiej! (śmiech). A jak sprawa waszego merchu? Wzór ze statkiem trochę się już znudził. Mi osobiście strasznie podoba się wyprzedany już wzór z typkiem co siłuje się z misiem. W ogóle z misiami! W końcu hardcore (śmiech). Co do Intruza, mnie bardziej dziwił ten endorsement dlatego, że wy gracie hc, a reszta artystów jest mocno związana z reggae i sceną hh.


Nowy merch mieliśmy robić, ale niestety padła nam ostatnio w kapelowym wozie uszczelka pod głowicą i uzbierany hajs musieliśmy przeznaczyć na część naprawy, na razie nie będzie chyba nic... Wyprzedaliśmy się totalnie ze wszystkiego! Powtarzania wzorów nie będzie, jak już to na pewno zrobimy coś nowego, ale kiedy tego nie wie nikt! Najlepsze jest to, że korzenie Intruza to hardcore - Tomek, szef wszystkich szefów, jest starym hardcore'owcem! Co do reszty artystów to racja, choć ostatnio Intruz zaczął tez współpracę z tatuatorami, po prostu chłopaki chcą wspierać ekipy, które spełniają się w różnych stylach muzycznych. Nie zapominajmy też o teamie sportowym, który jest podstawą!


W ostatnim tygodniu towarzyszyła Wam brytyjska para fotoreporterów robiących specjalny album o hc w Europie. Pokazaliście Tomowi i Sophie jak wygląda gruba? (śmiech)


Tak!!! Choć nie od środka niestety. Aczkolwiek nasz gitarzysta Szczurek, spotkał się z nimi po szychcie przed kopalnią Krupiński w Suszcu. Kiedy z nimi mail'owałem bardzo chcieli porobić zdjęcia właśnie w takim miejscu i na całe szczęście się udało. Prosili go żeby założył arbajt, ale nie dał się namówić (śmiech). Mimo to ponoć jest zdjęcie szybu!!!


Ślunsko duma! (śmiech). Słuchaj, jak według Ciebie wygląda kondycja hc w Polsce, wiem, że to pytanie może Ci się kojarzyć z  tematem na pewnym forum, aczkolwiek, wydaje mi się, że przez ostatnie dwa lata miałeś okazję poznać większość krajowych ekip i miejscówek do grania.


W sumie tak to wygląda i jak dla mnie to polski hardcore ma się zajebiście. Po prostu są kapele, które mnie jarają na maxa, słucham ich w domu, na gigach i jestem szczęśliwy. Nie będę wymieniał, żeby nikogo nie pominąć, ale jest tego trochę. Z miejscówkami do grania też nie ma źle, większość organizatorów to kumaci ludzie, z którymi się przyjemnie współpracuje i o to chyba chodzi. Jak dla mnie jest super, a z całą pewnością lepiej niż te kilka lat wstecz, kiedy zaczynałem chodzić na koncerty. Wreszcie Polacy jarają się polskimi kapelami tak, jak tymi zagranicznymi.


A jest coś co ewidentnie wkurwia Cię na scenie? Może przykładowo kompletne i celowe odcinanie się od ''metalu''...


Wkurwia mnie na pewno apolityczność niektórych ludzi i bagatelizowanie problemów, o których rozmawialiśmy wcześniej. A co do celowego odcinania się od metalu to nie wiem za bardzo o co Ci chodzi... Mówisz o tym, że mało jest teraz ekip metalcore w Polsce?


Nie, bardziej o to, że (przynajmniej ja tak odczuwam) metal jest zły, ba! Najgorszy, i że nie ma w świecie hc miejsca dla metalu. Spójrz na to jak mocno wpływa punk na kształt hc w PL. W pewnym sensie, przez takie podejście ta muzyka się nie rozwija.


Nie wiem, wydaje, że właśnie jest na odwrót - to znaczy ludzie jarają się metalem, Slayer, Entombed, zajawka na black metal, ja przynajmniej słucham trochę takiej muzy, nie zauważyłem jakiegoś szczególnego rozłamu czy coś takiego. A hc i punk to temat na osobną historię, która ostatnio ostro została przerobiona tu i ówdzie (śmiech). Może chodzi Ci o to, że kiedyś scenowe kapele np. Parkway Drive poleciały w mainstream i teraz większość sceny ma na nich w******e? A z drugiej strony do łask wrócił Arkangel, Lenght Of Time czyli metalcore taki jak powinien być, a nie jakieś melodyjki i czyste wokale.


Mainstream jak mainstream, to, że się gra po całym świecie, a na youtube ma się milion odtworzeń klipu, to dla mnie nie mainstream, a po prostu wyrobiona pozycja. Nie wiem czy istnieje mainstream w hc, bo chyba jedynym tego typu zespołem jest... Hatebreed, który popularnością przebija wszystko. Ale jak sam stwierdziłeś, to też temat na osobną historię. Wydaje mi się, że tego typu kapele odważyły się pójść w metalową stronę, grać trudniejsze dźwięki na zajebistym poziomie produkcyjnym. A to, chyba mija się z hc/punk (śmiech).


Hehe ja tam nie wiem, nie słucham za bardzo takich kapel... Jeśli tak rozumieć mainstream to tak samo Terror poszedł w tym kierunku... Po prostu kapele postanowiły żyć z muzyki i pewnie części ludzi się to nie podoba, a swoją drogą to chyba szczyt popularności metalcore'a typu As I Lay Dying już minął (tak mi się wydaje).


Źle Ci się wydaje, ale nie będę Cię uświadamiał co w core'owych trendach teraz piszczy. A Ty nie chciałbyś żyć z muzyki?


No nie ma co gadać, tak jak mówiłem nie słucham za bardzo takiej muzy! Tak szczerze, to chciałbym żyć z tatuowania. Muzyka to hobby. Chociaż, sam nie wiem... Fajnie byłoby pojeździć po świecie, ale nie wiem czy chciałbym robić to zawodowo.


Odnośnie tatuażu, wydaje mi się, czy masz wielkiego X'a na łapie?


Mam! Dokładnie są to dwa skrzyżowane bejsbole i napis Bringing It Back - to logo i tytuł kawałka Integrity za czasów jak jeszcze byli kapelą straight edge. Ten wzór jak i treść numeru jest na tyle wyrazista, że postanowiłem go sobie wytatuować.


Zatem scementowałeś już swój styl życia na zawsze. Życzę wytrwałości, I mam nadzieję, że uda się nam wypić jakiś soczek. Pewnie za pół roku, jak Wasz basowy kupi nowe struny i zagracie w Katowicach (śmiech).


(śmiech) Ponoć ma jakieś w zanadrzu! Mam jeszcze jeden sxe tatuaż na nodze, który zrobiłem jakieś 5 lat temu więc cementacja więzi ma już całkiem pokaźną brodę! Mam nadzieję, że ten soczek uda nam się wcześniej obalić (śmiech). Liczę na niego!

Grzegorz "Chain" Pindor

Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits Meller Gołyźniak Duda

Wreszcie doczekaliśmy się polskiej supergrupy z prawdziwego zdarzenia. Nie jakiejś tam odpustowej zgrai muzykantów do kieliszka, ale ekipy złożonej...Gramy dalej

8 /10
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Shklo ocena 7
Shklo Music
Gatunek: Alternatywa
Zobacz wszystkie