Szczerze mówiąc, to raczej ich problem, nie mój. Nie mnie to oceniać, nie ma tu jednej właściwej czy poprawnej odpowiedzi. Nie sposób jednoznacznie rozstrzygnąć, kto ma rację, a kto jest w błędzie. To tylko zestaw takich czy innych opinii, do których każdy ma przecież prawo. Na pewno jest sporo ludzi, nastawionych do tematu bardzo ortodoksyjnie czy wręcz dogmatycznie, którzy wolą koncentrować się na innych kwestiach, niż sama muzyka. My jesteśmy po to, by grać stary, dobry death metal. Wiem, że jest cała masa fanów, którzy kochają tę płytę i, koniec końców, to przecież właśnie dla nich ją nagraliśmy. Nie powodował nami oportunizm, chęć zarobienia paru groszy czy tęsknota za wskrzeszeniem przeszłości. Po prostu, patrzymy w przyszłość i kierujemy się tym, co podpowiada nam serce. Mam świadomość, że zdaniem niektórych zmiana stylu zaprezentowana na "Swollow the Snake" i nasza decyzja o tym, by powrócić na scenę jako Desultory to realizacja jakiegoś przemyślanego, przyjętego z góry planu, ale prawda jest taka, że nigdy nie mieliśmy żadnej tajnej strategii, która decydowałaby o tym, jak, kiedy i co mamy grać. My po prostu gramy, i tyle.