Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Jeff Mallet (Hellfest communication & promotion manager)

Jeff Mallet (Hellfest communication & promotion manager)

Co roku, od pięciu lat, rzesze fanów metalowej muzy przyjeżdżają do pięknego Clisson, by wziąć udział w tym wyjątkowym wydarzeniu. Hellfest to nie tylko jeden z najlepszych europejskich (a w związku z tym i światowych) metalowych festów, ale też najbardziej eklektyczny.

Magazyn Gitarzysta to jedyne polskie medium, które promuje u nas tę imprezę. O historii i kulisach Hellfest opowiada Jeff Mallet - communication & promotion manager festiwalu.

Jak to się wszystko zaczęło? O ile mi wiadomo, Hellfest powstał na gruzach Furyfest, zgadza się?


Dokładnie tak. Za Hellfest stoi ta sama ekipa, która wcześniej działała pod szyldem Furyfest, chociaż organizacja ostatniej edycji Fury została przejęta przez niemieckich inwestorów. To oni zarządzali ostatnim wydaniem Furyfest. Okazało się niestety, że przekazanie im imprezy było bardzo kiepskim pomysłem, panowie nie poradzili sobie zupełnie, właściwie ostatecznie dobili to wydarzenie. Wierz mi, pod względem organizacyjnym wyszło to wtedy naprawdę koszmarnie. To dlatego Ben i Yoann (współzałożyciele Hellfest) zdecydowali o wznowieniu imprezy pod nową nazwą, która nie kojarzyłaby się ludziom z poprzednią porażką. W ten sposób narodził się Hellfest.


Skąd nazwa? Dlaczego impreza odbywa się właśnie w Clisson?


Ben Barbaud, szef przedsięwzięcia, pochodzi z Clisson. Nietrudno zrozumieć, że w związku z tym to właśnie tu, w miejscu które zna i w którym mieszka, było mu zdecydowanie łatwiej znaleźć ludzi, z którymi mógł zbudować od zera, stworzyć tę imprezę, zawrzeć stosowne umowy, nawiązać kontakty, dokonać tego wszystkiego, czego wymaga skuteczna, sprawna organizacja wydarzenia tego formatu. Dlaczego akurat Hellfest? Bo to po prostu fajna nazwa, która dobrze brzmi, haha.


Jak mieszkańcy Clisson podchodzili do pierwszych edycji festiwalu? Jak traktują tę imprezę dziś? Zdarzyły się kiedyś jakieś lokalne protesty przeciw organizacji Hellfest w tym miejscu?


Na początku niektórzy byli bardzo zainteresowani, ciekawi, co i jak, inni z kolei mieli obawy, bo wiadomo... krąży sporo plotek i innych głupich opowieści na temat metalowców... W pewnym sensie mogę ich nawet zrozumieć. Niektórzy wyraźniej wyrażali swoje niezadowolenie, ale na szczęście ci byli w mniejszości. Teraz większość mieszkańców Clisson chce uczestniczyć w imprezie, nawet jeśli niekoniecznie lubią czy znają tego rodzaju muzykę. Cieszą się na przyjazd tych, którzy pojawiają się w Clisson z okazji Hellfest. Teraz wiedzą już po prostu, że mają do czynienia z najbardziej przyjaznymi i otwartymi ludźmi na świecie! Poważnie, możesz zapytać mieszkańców Clisson, co myślą o Hellfest i jestem przekonany, że jedyne, co usłyszysz, to że szczerze lubią tę imprezę.


Jak generalnie festiwal odbierany jest przez francuską opinię publiczną? Hellfest szybko dobił do europejskiej czołówki - to zdecydowany sukces, ale są pewnie i tacy, którzy postrzegają sprawę zupełnie inaczej?


Trudno powiedzieć. Myślę, że większość Francuzów, tych niezainteresowanych metalem, nawet nie uświadamia sobie istnienia tej imprezy. Nie wiedzą o niej, więc raczej ich nie obchodzi, bo dlaczego miałoby być inaczej? Myślę, że to typowe zjawisko. Można byłoby zrobić sondę wśród zwykłych Brytyjczyków, czy znają Sonisphere albo Download i co myślą o tych eventach. Ja już próbowałem i jest tak samo. Jeżeli nie lubisz jakiegoś gatunku, nie masz z nim do czynienia, dlaczego miałbyś zajmować myśli festiwalami, na których się ją gra, skoro i tak tam nie bywasz? Wiesz, o co mi chodzi? Metal jest wielki i ma mnóstwo fanów, także we Francji, ale mimo wszystko nie można powiedzieć, że jest popularny. Nie w takim sensie, w jakim mówi się o prawdziwej kulturze masowej. To, mimo wszystko, wciąż nisza. Przyznaję, są tu we Francji ludzie, którym Hellfest wyraźnie przeszkadza i którzy co roku publicznie marudzą z tej okazji. To jednak margines, ekstremiści, wystarczy rzucić okiem na to, co wypisują na swoich  blogach. Ich sprzeciw wobec festiwalu ma szersze podłoże, jest częścią określonego światopoglądu. Jeśli mam być szczery, jestem właściwie dumny z tego, że nie darzą sympatią nas i naszej muzyki.


W tym roku festiwal obchodzi piąte urodziny. Jak bardzo tegoroczny fest będzie różnić się od tego z 2007 roku? Planujecie jakieś istotne zmiany, innowacje?


Kto brał udział w zeszłorocznej edycji, w tym roku nie znajdzie wielu zmian. W przyszłym roku (2012) impreza będzie musiała zmienić lokalizację, w związku z czym uznaliśmy, że wprowadzanie większych modyfikacji teraz byłoby generalnie bez sensu. Nic jeszcze nie jest ostatecznie ustalone, pewne jest tylko to, że za rok zmieniamy miejsce. Jeśli miałbym porównać Hellfest dziś do jego pierwszego wydania sprzed kilku lat... cóż, nie da się tego zestawić, to jak dwie różne planety. Mamy więcej scen, świetną scenografię, zdecydowanie lepszą organizację, więcej znanych kapel, więcej ludzi, etc... Festiwal ewoluuje, zmienia się z każdym rokiem. Ekipa Hellfest wiele się nauczyła przez te pięć lat, nabrała doświadczenia, ale to zdecydowanie nie koniec.


Jak wygląda planowanie i kompletowanie line-up'u? Kiedy zaczynacie pracę nad zestawem na kolejną edycję? Jest quiz w ekipie, głosowanie, losowanie? Pewnie o wszystkim i tak ostatecznie decyduje Ben?


Zgadza się, za line-up'em generalnie stoi Ben. Pracuje w ten sposób, że zawsze startuje z ustalaniem szczegółów kolejnych edycji ze sporym wyprzedzeniem. Przykładowo, Coroner był zabukowany na HF 2011 jeszcze przed edycją 2010. To Ben jest ostatnią instancją jeśli chodzi o podejmowanie decyzji dotyczących line-up'u, to jego działka, na którą inni raczej nie mają wstępu. Na szczęście jednak nie jest egoistycznym tyranem i pyta nas o zdanie, bierze pod uwagę to, co myślimy o tym czy tamtym zespole. Tak czy owak, to on ma zawsze ostatnie słowo. Więc, jeśli podoba ci się coroczny skład, Pan Ben jest tym, któremu spokojnie możesz postawić dziękczynny browar, haha.


Staracie się zdobyć konkretne, z góry zaplanowane nazwy czy jesteście otwarci na oferty zespołów i muzyków, spływające ze świata?


Jedno i drugie. Ale wiesz jak jest, nie da się zaklepać wszystkich nazw naraz. Poza tym, znacznie trudniej, a przede wszystkim drożej jest zdobyć zespół, który akurat nie jest w trasie, w porównaniu z tym, który właśnie podróżuje po świecie i daje koncerty. Potwierdzają to co roku składy poszczególnych letnich festów, masa kapel się powtarza, bo łatwiej je zabukować, kiedy i tak jeżdzą i grają. Jednak Ben zawsze stara się o ekskluzywne kontrakty z zespołami i dąży do ściągnięcia tych, których nie będzie można znaleźć gdzie indziej. Dzięki temu masz okazję zobaczyć Iggy Popp'a, Mayhem i Goatsnake w ramach tej samej edycji. Znasz jakiś inny metalowy festiwal, który mógłby pochwalić się tym samym? Haha


Współpracę z którymi zespołami wspominasz najlepiej/najgorzej? Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się rozczarować jakimś muzykiem, którego granie lubiłeś? Bo na przykład okazał się bufonem?


Nie mam do czynienia z zespołami, odpowiadam za kontakty z prasą, sponsorami, partnerami imprezy. W związku z tym nie mam zbyt wiele do powiedzenia na temat samych kapel, chociaż słyszałem rzecz jasna nieco ciekawych czy zabawnych opowieści. Mniej zabawnych zresztą też. Generalnie jednak nigdy nie miałem okazji poczuć się w jakiś sposób rozczarowany przez zespół, który lubię. Pewnie dlatego, że słucham samych dobrych kapel, w których udzielają się inteligentni goście, haha.


Ponoć Francuzi są generalnie leniwi i nie chce im się jechać na trzydniowy festiwal, jeśli mają do pokonania kilkaset kilometrów. Nie jesteście zbyt rozpieszczeni...? Jaki procent hellfestowej publiki to obcokrajowcy?


Moim zdaniem, nie masz racji. Francuzi jeżdzą po festiwalach (choćby na Sziget czy Dour). Rock En Seine w Paryżu czy Les Vieilles Charrues rok w rok są całkowicie wyprzedane. Na tym ostatnim w ciągu jednego dnia pojawia się jakieś 80 000 ludzi. To samo dotyczy Hellfest! Obcokrajowcy stanowią tu około 20% publiki. To całkiem sporo jak na Francję, ale ogólnie rzecz biorąc liczba zagranicznych gości nie oszałamia. Prawda jest taka, że Francuzi to cholernie marudna nacja, zawsze narzekają na wszystko wokół, ale koniec końców i tak przyjeżdzają!


Staracie się kontrolować ilość uczestników, nie dążycie do tego, by impreza stała się wielka za wszelką cenę, kosztem jakości przedsięwzięcia i komfortu tych, którzy biorą w niej udział. Bardzo słuszna idea, kto na to wpadł?


Zgadza się, Benowi od początku na tym zależało i wszyscy podzielamy jego podejście w tym zakresie. Nie chcemy być najwięksi za wszelką cenę, wolimy być najfajniejsi, haha. Bo nie pieniądze są najważniejsze, ale kontakt z muzyką. Przede wszystkim jesteśy fanami, nie biznesmenami. Nie mamy wątpliwości, że nie da się przeżywać muzyki, brać udziału w imprezie, kiedy jednego dnia na terenie festu zjawia się 80 000 ludzi. Jasne, że to nie jest prosta decyzja, bo gdybyśmy mieli liczniejszą publikę, zarobilibyśmy więcej kasy, ALE wychodzimy z założenia, że warto zachować tu zdrowy rozsądek, bo najwięksi gracze pewnego dnia pożałują swej pazerności. Znam całkiem spore grono osób, które nigdy więcej nie wybiorą się na żadną z tych gigantycznych imprez, bo tak naprawdę przez cały fest nie miały okazji dobrze obejrzeć występu jakiegokolwiek zespołu.


Hellfest to wielkie przedsięwzięcie. Macie jakieś szczególnie uciążliwe problemy, techniczne czy logistyczne, związane z organizacją?


Teraz jest już ok. To znaczy, nasi mistrzowie techniki od 6 lat pracują w tym samym terenie i teraz radzą już sobie chyba ze wszystkim, mają przećwiczony każdy problem. Ale jasne, licho nie śpi i ciągle może zdarzyć się na przykład problem z zasilaniem... Tak czy owak, generalnie od strony technicznej wszystko jest dopracowane, mamy to pod kontrolą! Jeśli mam być szczery, największy problem stanowi dla nas teraz organizacja noclegów dla zespołów. Wiesz, Clisson to małe miasteczko, bez rozbudowanej bazy hotelowej, a hotele w Nantes co roku zapełniają się błyskawicznie. Z tym jest zdecydowanie największy zamęt, wierz mi!


Najlepszy występ na Hellfest, twoim zdaniem?


Ciężko powiedzieć, bo co do zasady nie mam okazji oglądać zbyt wielu koncertów. Ale jeśli już miałbym coś wybrać, to chyba Twisted Sister i Europe. To były wielkie wydarzenia. Mógłbym oczywiście wymienić sporo innych kapel, ale jestem po prostu zbyt otwarty w temacie muzyki, by zmuszać się do wskazywania konkretnych gigów. W związku z tym wolałbym się powstrzymać, haha.


Jak The Young Gods zareagowali na energetyczny fuck up w Terrorizerze? Koncert był znakomity, ale zespół musiał zejść ze sceny po jakichś 20 minutach...


Nie mam pojęcia szczerze mówiąc... Ale skoro zgodzili się zagrać w tym roku ponownie, to chyba nie był to dla nich jakiś wielki problem, haha.


Strefa dla Vipów zorganizowana jest świetnie, tylko ten dostęp do internetu... Laptopy z francuskim układem klawiatury to koszmar dla nie-Francuzów. Zrobicie z tym coś?


Haha, a myślisz, że nam Francuzom jest łatwo, kiedy wyjeżdzamy za granicę i musimy radzić sobie z QWERTY? Zamów w barze kilka drinków, a jestem więcej niż pewny, że pójdzie ci znacznie łatwiej!


Od kilku edycji co roku wydajecie wspominkowe hellfestowe DVD. Szczerze mówiąc, to z 2010 jest raczej słabe. Szkoda, że zrezygnowaliście z drugiej płyty, która pokazywała festiwal z perspektywy publiki, nie zawsze skoncentrowanej tylko na muzycznej stronie festu. Jest szansa, że za rok wrócicie do tego?


Tak, wiem co masz na myśli, ale w tym roku DVD miało przynajmniej dobry dźwięk. Mieliśmy do wykorzystania trochę festiwalowych reportaży, ale nawet jeśli były całkiem spoko, to jednak nie różniły się zbytnio od tych, które znalazły się na DVD z 2009 roku. Dlatego uznaliśmy, że mogą jednak okazać się dla widzów mało interesujące. Niewielka zmiana w tym temacie i rezygnacja z zeszłorocznego formatu DVD wydała nam się dobrym pomysłem, no wiesz, nie chcieliśmy narażać widzów na deja vu. Filmy z festiwalu na pewno jeszcze wrócą w każdym razie.


Oficjalny fotograf festu robi bardzo fajne zdjęcia. Myśleliście o wydaniu albumu z jego pracami, może z okazji jakiejś okrągłej rocznicy imprezy?


Zgadzam się, to niezły pomysł. Nie rozmawialiśmy jeszcze na ten temat, więc trudno mi powiedzieć, jak i kiedy, ale na pewno warto byłoby to przemyśleć. Zobaczymy, co z tego wyjdzie!


Tak wielkie przedsięwzięcia wymagają zaangażowania przez cały rok. Kiedy macie czas odetchnąć, wyskoczyć na urlop?


Haha, święta racja, w sierpniu mamy wolne. Najlepszy czas na rozerwanie się na innych festiwalach!


Jak trafiłeś do Hellfest Productions?


Tak się złożyło, że nawiązałem kontakt z Yoannem, szefem promocji festiwalu. Z początku dołączyłem do zespołu na próbę, a że wszystko układało się pomyślnie, a przy tym festiwal szybko rósł w siłę, zostałem zatrudniony na pełen etat. Co tu kryć, miałem szczęście. W tej chwili zarządzam promocją festiwalu, odpowiadam za patronaty, kontakty z prasą i takie tam.


Początki Twoich muzycznych fascynacji?


Wszystko zaczęło się w latach '80, kiedy staszy brat mojego najlepszego kumpla dał nam kasetę, z komendą 'posłuchajcie tego!'. To była składanka najróżniejszych rzeczy... Slayer, Megadeth, Suicidal Tendencies, etc. To dzięki niemu zacząłem swoją przygodę z ciężkim graniem. I nigdy nie przestałem się tym interesować.


O ile dobrze pamiętam, grasz na jakimś instrumencie... Chyba smyczkowym, co to było?


O nie, pudło! Gram na saksofonie. Za mało metalowe? haha


Czy poza Hellfest zajmujesz się czymś jeszcze?


Teraz już szczęśliwie nie, Hellfest to zajęcie na pełen etat, a przy okazji prawdziwa pasja. Nie potrafię chyba wyobrazić sobie lepszego kompromisu: praca + pasja + zabawa + muzyka w jednym. Recepta idealna!


Dzięki za rozmowę, ostatnie słowo należy do Ciebie.


Do zobaczenia na Hellfest polska publiko!!! Wiem, że macie do nas trochę daleko, ale wiem też, że co jak co, ale wy wiecie dobrze, czym jest wyborna muza. A tej znajdziecie w Clisson pod dostatkiem! Dajcie szansę Hellfest, TU JEST INACZEJ, wpadnijcie, a nie pożałujecie! Haha


Małgorzata Napiórkowska-Kubicka
Szymon Kubicki


The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Oneiric Big Jesus

Niezwykle konsekwentny i spójny kolaż gatunków zaserwowała czwórka muzyków z Atlanty podpisująca się nazwą Big Jesus. Przy okazji zabrała...Gramy dalej

5 /10
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Against the Grain
Gatunek: Southern rock
Zobacz wszystkie