Początek to był całkowity spontan. W 2006 r. wspólnie z Shingiem robiliśmy koncerty w Krakowie. Przy okazji od kuchni zobaczyłem jak to jest mieć własny DIY label, więc nie było to dla mnie jakąś czarną magią. Robiąc koncerty poznałem trochę kapel, które żaliły się na brak wydawcy itp. Wcześniej dla żartów za namową koleżanki, założyłem domenę i kiedy wyszła sprawa, że GOD mają nowy materiał, a nie chce im tego wydać Shing, pomyślałem - ''A co tam, spróbuję'' (śmiech). Album mi się spodobał, głównie dlatego, że bardzo lubię Sick of it All, więc była krótka piłka - jedziemy z koksem, bo szkoda czasu. Potem poszło jak domino, kapele dowiedziały się o jakiejś alternatywie, i w sumie, co miesiąc coś wychodziło. Odnośnie otwartości na muzykę, to zawsze miałem szerokie horyzonty. Jednak jako label trzymam się mniej więcej sceny hc, jeśli nie zawsze to brzmi na rasowy hardcore, to ludzie są powiązani ze sceną itp. Dlatego np wydaję teraz nowy album The Cuffs, gdzie na wokalu udziela się Maciek ze Schizmy.