Nic mi na ten temat nie wiadomo (śmiech), pewnie czerpiemy z tego samego Źródła. Z zespołów, które wymieniłeś zaledwie chwilę słuchałem Coil, więc trudno mi konkretnie o nich rozmawiać. Wiem natomiast, że aby tworzyć magię trzeba umieć ją w sobie dostrzec i mieć odwagę urzeczywistniać. Czuję, że to strach odpowiada za nieumiejętność korzystania z wolności, która jest istotą działań artystycznych. Lęk przed odrzuceniem i nie akceptacją powodują, że zamiast realizować swoją unikalność, zespoły tak chętnie formatują się do własnych wyobrażeń o cudzych (słuchaczy, wytwórni, mediów) na ich temat wyobrażeniach. Grasz jak ktoś inny, bo boisz się. Nieustanna stratna kompresja niezwyklej istoty ludzkiej do roli ubezwłasnowolnionego podzespołu, bezmyślnego: konsumenta, wiernego, słuchacza, obywatela, wytwórcy, widza.... Unifikacja. Niskie poczucie własnej wartości, które popycha do zlania się z tłumem i przekazania sterów życia w cudze ręce. Jakieś ogólne pomieszanie wartości, w efekcie, którego dziesięciu głupich wie lepiej niż jeden mądry.
Wyjątkowość, o której rozmawiamy wydaje się nie być dzisiaj w cenie, ale to tylko pozory. Ewolucja trwa. Zmiana myślenia, poszerzanie horyzontów, otwartość, odwaga, uważność wymagają dużo mniejszego wysiłku niż chocholi taniec. W pewnym momencie, zaczynasz rozumieć, że nie wyrażają Cię już stosunki oparte o barek. Wyłania się przestrzeń. Zmienia się percepcja. W Twoim życiu pojawiają się nowe inspirujące istoty/rzeczy. Zaczynasz rozumieć, że kluczem do relacji z wszechświatem jest nikt inny tylko Ty. Im lepiej się ze sobą czujesz tym łatwiej emanować Ci tym, czym naprawdę jesteś. Więc jeżeli brakuje Ci tego czegoś bez wątpienia czas na zmianę, szkoda energii na stękanie. Narzekanie ma sens tylko wtedy, kiedy jest zalążkiem wzrostu, powodem do działania, w przeciwnym wypadku staje się wymówka, przejawem marnotrawstwa.