Kup Magazyn Gitarzysta

[VZ]

[VZ] to interesujący i nieco enigmatyczny projekt na naszej krajowej scenie. Udało nam się porozmawiać z jego założycielem i liderem, który okazał się rozmówcą na tyle interesującym, że wywiad szybko przeistoczył się we wciągającą obie strony pogawędkę nie tylko o muzyce.

Przyznam, że szukałem wywiadów z wami i niczego nie znalazłem. Czy faktycznie dziennikarze się wami nie interesują?

Trafne spostrzeżenie (śmiech). Nie interesowali się - czas przeszły. Jesteś jednym z pierwszych polskich redaktorów. To chyba kwestia gotowości, świadomości, spontaniczności, otwartości... Bardzo bym chciał, żeby Polakom docenianie Polaków przychodziło z większą łatwością, żeby sukces sąsiada z bramy był powodem do radości. Inną kwestią jest, że czasem najtrudniej sięgnąć po coś, co jest na wyciągnięcie ręki, to jak z poszukiwaniem mocy poza sobą...


To wynik narodowych kompleksów? Zauważ, że mamy nawet przykry zwyczaj poszukiwania wśród naszych artystów odpowiedników ich oryginałów z mitycznego Zachodu.


Myślę, że coś jest w równaniu: narodowe kompleksy + konsumpcjonizm = polski Brat Pit (śmiech), ale raczej pominął bym przymiotnik "narodowe" w znaczeniu polskie, chodzi po prostu o kompleksy, które odsuwają nas od siebie samych, każąc sądzić, że inni wiedzą lepiej. Tym sposobem wiele istot dało się wciągnąć w pogoń za, jak to ująłeś, "mitycznym zachodem" i o ile w wydaniu mainstream'owym może wydawać się to zrozumiałe - celem biznesu jest szybki zysk - o tyle dziwi ta część underground'u, która zamiast kreować naśladuje zgodnie z odgórnymi oczekiwaniami, stając się narzędziem makdonaldyzacji sztuki. Na szczęście prędzej czy później następuje korekta. Zaczynasz zauważać iluzoryczność, wychodzisz poza ograniczenia, dostrzegasz własną wartość, wraz z tym przychodzi świadomość, że wszystko, czego kiedykolwiek potrzebowałeś zawsze było w Twojej przestrzeni. Wystarczy większa uważność.


Co was wyróżnia to imidż sceniczny. Skąd pomysł na granie w maskach przeciwgazowych i strojach pracowników elektrowni atomowych? Chyba nie jesteście aż tak neurotyczni, żeby obawiać się zanieczyszczonego środowiska (śmiech)


Wybór był instynktowny. Skoro rzeczywistość, w jakiej przyszło Ci żyć, nie jest sprzyjająca, szukasz sposobu, żeby zmniejszyć jej negatywne na Ciebie oddziaływanie. W tamtym okresie niezbyt wysoko ceniliśmy istotę ludzką, która zanieczyszcza przestrzeń nie tylko materialną, ale przede wszystkim, jak nam się wydawało, więziła ducha. Kompletnie nie potrafiliśmy zrozumieć powodów, dla których człowiek wybiera bezmyślność, stagnację, obłudę. Dlaczego zmianie ulega przede wszystkim scenografia, a zniewolone swoimi wyobrażeniami postacie odgrywają od tysięcy lat te same idiotyczne role... Odzież ochronna jest więc manifestacją niezgody na obowiązujący stan rzeczy, a że idealnie wpisuje się w industrialny klimat jakim emanuje [VZ]...


Waszą muzykę trudno mi jednoznacznie sklasyfikować. Zaryzykowałbym inspirację np. Meshuggah, ale całe szczęście nie jesteście kolejnymi bezmyślnymi kopistami ich stylu.


Lista inspirujących bytów jest na prawdę bardzo długa. Stąd cieszę się, że nie upraszczasz. Trudno mi pojąć sens grania jak ktoś inny. Kiedy chcę doświadczyć energii np. Imminent, czy wspomnianego przez Ciebie Meshuggah po prostu sięgam po ich płytę, albo jadę na koncert. Wybieram oryginał zamiast tracić czas na imitację. Dlatego najlepsze komplementy, jakie do mnie trafiają, zawierają się w stwierdzeniu: "to jest [VZ]". [VZ] to marka sama w sobie, co powoduje, że trudno jest wsadzić nas w ramy. Osobiście nie podejmuję się próby klasyfikacji. Za instrumentem manifestuję swoją unikalną istotę, mam coraz większą świadomość jej wyjątkowości - to słychać.


Myślę, że inspirujecie się starym industrialem. Czy ta scena także miała na Ciebie wpływ? Wiesz, uważam, że takie formację jak Coil, Swans czy "stare" Einsturzende Neubauten w latach 80. miały w sobie pewną magię i coś wyjątkowego, coś, czego dziś brakuje większości zespołom. Jak myślisz, co decydowało o ich wyjątkowości?


Nic mi na ten temat nie wiadomo (śmiech), pewnie czerpiemy z tego samego Źródła. Z zespołów, które wymieniłeś zaledwie chwilę słuchałem Coil, więc trudno mi konkretnie o nich rozmawiać. Wiem natomiast, że aby tworzyć magię trzeba umieć ją w sobie dostrzec i mieć odwagę urzeczywistniać. Czuję, że to strach odpowiada za nieumiejętność korzystania z wolności, która jest istotą działań artystycznych. Lęk przed odrzuceniem i nie akceptacją powodują, że zamiast realizować swoją unikalność, zespoły tak chętnie formatują się do własnych wyobrażeń o cudzych (słuchaczy, wytwórni, mediów) na ich temat wyobrażeniach. Grasz jak ktoś inny, bo boisz się. Nieustanna stratna kompresja niezwyklej istoty ludzkiej do roli ubezwłasnowolnionego podzespołu, bezmyślnego: konsumenta, wiernego, słuchacza, obywatela, wytwórcy, widza.... Unifikacja. Niskie poczucie własnej wartości, które popycha do zlania się z tłumem i przekazania sterów życia w cudze ręce. Jakieś ogólne pomieszanie wartości, w efekcie, którego dziesięciu głupich wie lepiej niż jeden mądry.

Wyjątkowość, o której rozmawiamy wydaje się nie być dzisiaj w cenie, ale to tylko pozory. Ewolucja trwa. Zmiana myślenia, poszerzanie horyzontów, otwartość, odwaga, uważność wymagają dużo mniejszego wysiłku niż chocholi taniec. W pewnym momencie, zaczynasz rozumieć, że nie wyrażają Cię już stosunki oparte o barek. Wyłania się przestrzeń. Zmienia się percepcja. W Twoim życiu pojawiają się nowe inspirujące istoty/rzeczy. Zaczynasz rozumieć, że kluczem do relacji z wszechświatem jest nikt inny tylko Ty. Im lepiej się ze sobą czujesz tym łatwiej emanować Ci tym, czym naprawdę jesteś. Więc jeżeli brakuje Ci tego czegoś bez wątpienia czas na zmianę, szkoda energii na stękanie. Narzekanie ma sens tylko wtedy, kiedy jest zalążkiem wzrostu, powodem do działania, w przeciwnym wypadku staje się wymówka, przejawem marnotrawstwa.


Czasami odnoszę wrażenie, że dobrobyt nie służy tworzeniu poruszającej muzyki. Zauważ, że obecne kapele mają dostęp do świetnej promocji dzięki Internetowi, do łatwego nagrywania płyt. Brakuję im jednak wspomnianego pierwiastku wyjątkowości.


Nie daj się nabrać na twórczą moc biedy (śmiech). W zetknięciu z jej energią można znaleźć w sobie zarówno motywację jak i zniechęcenie do działania. Jasne, że kiedy nie masz nic do stracenia łatwiejsze może wydawać się pójście na całość, ale to świadomość obfitości i bezpieczeństwa pozwala kreować naprawdę duże rzeczy. Liczba odwiedzin strony, czy kliknięć "lubię to" jeżeli nie idzie za nią sprzedaż płyt czy ciekawe, również finansowo, propozycje koncertowe jest wartością wirtualną, za którą nie opłacisz rachunków za prąd, nie kupisz instrumentów, nie wynajmiesz pomieszczenia do prób, czy tym bardziej studia, o świetnym realizatorze już nie wspominając. Technologia bez wątpienia ułatwia, ale może właśnie iluzja kilku kliknięć z zupełnym pominięciem tego, co w środku powoduje, że tak dobrze sprzedają się pozory, a przestrzeń zalewa szum.


Można było Was niedawno zobaczyć w CRK u boku awangardowego OvO. Jak Wam się grało? Co sądzicie o tym projekcie?


Koncert w wyniku awarii sprzętu nieoczekiwanie zmienił oblicze. Ze składu wypadła gitara, co nie przeszkodziło mi "nabić" kolejnego numeru i z perspektywy czasu rozumiem, że świetnie wpisało się w klimat wieczoru. Intensywne bębny, przesterowany bas, growlowy vocal i sugestywne visuale. Osoby, które rozmawiały ze mną "po" były z performance'u zadowolone (szkoda, że wtedy nie byłem w stanie docenić takiego obrotu sprawy - świetna lekcja). Na temat OvO nie będę się wypowiadał, jak mawiają Anglicy: nie moja filiżanka herbaty. Sądząc po reakcji publiczności - dali radę.


Jeszcze nigdy nie widziałem was na żywo. Czego mógłbym się spodziewać?


W jednym zdaniu: oczekuj nieoczekiwanego. W tym miejscu najchętniej zakończył bym tą odpowiedź, bo wiem jak ważna w życiu jest otwartość. Ile razy nie potrafiliśmy docenić chwili tylko dla tego, że spodziewaliśmy się dostać coś innego i dopiero po czasie zrozumieliśmy, że otrzymaliśmy dużo więcej?! Jeżeli natomiast potrzebujesz uszczegółowienia, z mojej perspektywy: szczerości, ekspresji, strzału. Uderzenia w sedno. Spotkałem się z opinią, że mam "dar trzaskania bębnami po pysku" (śmiech). Ciosy są otrzeźwiające. Zresztą to słychać na płytach. Live jest jeszcze większa energia. Do tego dochodzi intensyfikująca odbiór warstwa video.


Ponoć obecnie pracujesz nad nowym materiałem. Możesz powiedzieć coś o muzyce, jaka teraz powstaje?


Tak, kończę pracę nad nową płytą, roboczy tytuł [transformator-większe_cykle]. Po czerwcowym koncercie we Wrocławiu pożegnaliśmy się z chłopakami. Zrzuciłem balast defetyzmu, negacji, poczucia niedostatku, co uwolniło energię twórczą. W dwa lipcowe tygodnie zaaranżowałem ponad 50 minut świeżej, ciężkiej, mechanicznej muzy, gitarę i baniaki. Dźwięki ze mnie płynęły, a wszystko odbywało się jakby poza ciałem, które było w stanie eutermii. Numery, co jest dla [VZ] nowe, powstawały w ciszy, na minimalnym poziomie głośności. Subtelność to dobre słowo, charakteryzujące ten proces kreacji. W moim odczuciu kompozycje są dojrzałe, transowe, przejrzyste, wielowymiarowe...  Kiedy dasz im uwagę dostrzeżesz wiele poziomów, muzyczne plany zaczną się dynamicznie przenikać, zmieniać... w naturalny dla siebie sposób. Dużą radość mam też z faktu, że na nowym [VZ] usłyszymy basowy talent Szymona Czecha.  Jedyna moja wątpliwość, to czy jesteście, na tak intensywną soniczną podróż gotowi (śmiech).


Z tego opisu wynika jakby [VZ]… złagodniało. Słuchając Waszych dotychczasowych dokonań aż trudno mi w to uwierzyć…


Ja z kolei mam pewną trudność z postrzeganiem [VZ] w kategoriach muzyki extremalnej (śmiech) Kwestia percepcji. Rozumiem, że słowo subtelność może nie konotować w wielu umysłach z rdzą, fabryką, metalem, a dojrzałość kojarzyć się z ciepła kluchą - nic bardziej mylnego. Kiedy wyjdziesz poza dualizm zrozumiesz, że pojęcia te niosą ze sobą energię mądrości, która jest przejawem wiedzy w działaniu. Nowe [VZ] jest tak łagodne jak tylko potrafi być łagodna szlifierka kątowa w trybie "praca" (śmiech), a  rozmawiamy o piosenkach (śmiech).


Jacek Walewski

Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
Snakes of Eden CETI

Dwa lata po znakomitym albumie "Brutus Syndrome" CETI powraca z kolejnym mocnym uderzeniem zatytułowanym "Snakes Of Eden".

Gramy dalej

9 /10
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Ghost ocena 9
Popestar
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie