Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Alek Domagalski (CF98)

Alek Domagalski (CF98)

Rozmawiamy z Alkiem Domagalskim - gitarzystą CF98.

Cześć Alek! W przeciwieństwie do Ciebie mam to szczęście, że jestem już najedzony i mam wolne. A ty cierpisz katusze (śmiech)


Cześć. Fakt, już nie jestem singlem i niektórym wydawało by się, że cierpię z tego powodu. Jednak dzielenie życia z tak cudowną kobietą jak moja żona, staje się istną poezją (śmiech)


Pozazdrościć. Z zespołem też jest całkiem dobrze, ale może pokrótce przedstaw nam genezę CF98, i dlaczego zespół z Krakowa zdecydował się liznąć kalifornijskiego słońca? Jesteście jedną z grup, którą przetarła szlaki dla tego typu muzyki w Polsce...


Jeszcze przed CF98, kiedy to udzielałem się w deathmetalowej kapeli, jak i paru innych projektach, chciałem złożyć skład grający szybką i melodyjną muzykę z pogranicza Lagwagon, Millencolin czy Bad Religion. Kiedy udało się skompletować line-up, największym problemem okazało się znalezienie dobrego wokalisty. Duża ilość kobiet chcących śpiewać jak i duża ilość ryczących atonalnie samców, podsunęła myśl na damski wokal. I tak się zaczęło. Znalazła się Karcia, której chęć śpiewania i tworzenia oraz niesamowity upór, jak i głos, zdeklasował wszystkie kandydatki. Wspólnymi siłami stworzyliśmy muzykę całkiem inną, niż były jej założenia, ale to nas cieszy. Dlaczego punk rock? Na tym podwórku się wychowałem i czuję duży sentyment do sceny hardcore/punk. My przetarliśmy szlaki? Być może. W Polsce niewiele było kapel grających taką muzykę. A w kraju jest tendencja szybkiego znikania ze sceny, często dobrych kapel, jeszcze zanim zdążą na niej zaistnieć. Może to jest powód ?


Tak mi się wydaję, ja sam jestem w stanie wymienić może z 10 takich zespołów w skali całego kraju, z Maypole w roli głównej. Jak zatem z resztą składu, oni też czują się związani ze sceną hc/punk? Ostatecznie, CF98 nie ma zabarwienia ideologicznego, wiążącego was ze sceną hc/vegan/straight edge. Nie wiem czy się ze mną zgodzisz, ale wasz ostatni album, to taki balsam dla duszy, zmęczonej szarością życia codziennego. Choć, niektóre z tekstów wcale nie są aż tak pozytywne jak mogłoby się wydawać.


Maypole to świetna kapela. Dla mnie przede wszystkim stanowi to wymiar osobisty. Niektórzy z nas byli związani ze sceną w większym lub też mniejszym stopniu, ale spory o to kto jest bardziej, a kto mniej, nie mają żadnego sensu. Walczymy o to samo, na tym samym polu, z tymi samymi poglądami na świat. Nigdy nie chcieliśmy głosić radykalnych doktryn. Inni robią to lepiej. Wyszliśmy z założenia, że lepiej będzie jak skupimy się na pozytywnym aspekcie życia, jako formą walki z ogólnie otaczającym nas nonsensem szybkiego i nie przemyślanego życia. Jest dokładnie tak jak piszesz. Mamy własną recepturę na taki balsam (śmiech). Teksty pisane przez Karolinę poruszają ważne tematy, często te same, o których śpiewają zbuntowane kapele, jednak tworzone są w taki sposób, że dla wielu wydają się one zbyt łagodne. Nikt z nas nie jest straight edge, choć siedmioletnia fascynacja tą filozofią ukształtowała mój światopogląd.


Właśnie o tą łagodność, a zarazem dosadność mi chodzi. To wasz atut, i według mnie na dobre wyszła wam zmiana języka... zanim jednak to się stało wydaliście trzy, a wliczając demo - cztery wydawnictwa w obcym języku. Skąd ta zmiana?


Chcieliśmy już dawno to zrobić. Polski język jest bardziej komunikatywny w treści. Nie jest śpiewny, ale wiele rzeczy można lepiej opisać. Najwięcej musiała się przełamywać Karolina, bo to głównie na niej spoczywała odpowiedzialność. Czekając na ten moment podczas pisania słów do nowych utworów, patrzyliśmy na nią jak dojrzewa. Czuliśmy, że kwitniemy. Czuliśmy się jak jeden organizm. To było coś co można porównać do wiosny. (śmiech)


A teraz mamy słoneczne lato? (śmiech). ''Nic do Stracenia'' to album z lekkim zarostem. Pozytywne przyjęcie materiału zaowocowało współpracą z Go Ahead, co umożliwiło wam zagranie na Odjazdach, czy rok temu na Rock in Summer w Warszawie. Nie baliście się, że nie dacie rady przed tak dużą publiką?


Fakt, współpraca z Go-Ahead dużo nam pomogła. Nikt jednak nie pamięta o tym, że w wielu kwestiach musimy walczyć własnymi siłami. Przed Jarocinem, Coke Live, Odjazdami i supportami przed znaczącymi zespołami, o wszystko musieliśmy zabiegać sami w 100%. W ten sposób udało nam się zagrać przeszło 100 koncertów w Polsce i odwiedzić Niemcy, Węgry, Słowację, Czechy itd... Tam nie było żadnej agencji, a mieliśmy na koncie już 3 płyty, sporo fanów i dobrych recenzji. Co chwilę mamy przed sobą nowe wyzwania i boimy się występować przed dużą publiką. Jednak na scenie trema szybko znika.


Pchacie ten wózek już od 8 lat, jak sam mówiłeś grałeś też w innych zespołach, jak myślisz, co przez te wszystkie lata pozwoliło zarówno Tobie, jak i Wam utrzymać ten jeden zespół tak długo przy życiu? Wiara w przyjaźń i to, że dacie radę wspólnie, czy ten balsam (pomorski!) o którym już tutaj mówiliśmy.


Poza balsamem (śmiech), przede wszystkim przyjaźń, jaka by ona nie była, wiara, nawet jak czasami jest ślepa, nasz upór i od czasu do czasu pójście na kompromisy (śmiech).


W końcu macie kobietę w składzie, to domyślam się, że często idziecie na ustępstwa (śmiech). Jak Ci się podobało na Odjazdach?


Czasami w życiu trzeba odpuścić. Było super pomimo, iż impreza zupełnie nie w moim stylu.


Taka bardzo gimnazjalna (śmiech). Mi się nawet w paru momentach podobało. W tym i wasz występ. Dopiero pierwszy raz widziałem Was na żywo. Wiesz, że dzieciaki zrobiły nawet ścianę śmierci?


Patrząc na te dzieciaki biegające w euforii i szale, ciepłe uczucia udzielały się również i mojej osobie. Może jestem podatny na środowisko ? Tak, widziałem. To był bodajże drugi kawałek z naszej setlisty. Aż mnie zamurowało. (śmiech)


Poza rockiem/metalem jest coś na co wg Ciebie szczególnie warto zwrócić uwagę? Nie-rockowa muzyka też ma na Ciebie wpływ jako instrumentalistę, kompozytora?


Nie ograniczam się tylko do słuchania jednego stylu. Mam wykształcenie muzyczne i pochodzę z muzykalnej rodziny, więc patrzę na każdy dźwięk z całkiem innej perspektywy. Od początku istnienia CF98 duży wpływ na moją twórczość wywierały hardcore'owe kapele, a w szczególności pop punkowy skład o nazwie New Found Glory, ze względu na świetny mix mocnego, rytmicznego brzmienia z melodyjnym punk rockiem. W ramach odpoczynku często sięgam po klasykę rocka jak i jazzowo-funkowe klimaty w stylu Jamiroquai, Incognito, Brand New Heavies. Bardzo lubię hardrockowe granie w wykonaniu Alter Bridge, Shinedown, Submersed lub modern-rockowe Malrun . Jak widać są to całkiem inne działy muzyczne. Nawet gdzieś pomiędzy nimi znajduję miejsce dla polskich kapel: IRA, Skangur, Ocean. Po prostu urzekają mnie gitarowe dźwięki.


Kiedy grałeś w death metalowej formacji, przypuszczałbyś, że umowny sukces przyniesie Ci granie raczej nieprzystające do ''czerni''? (śmiech). Jak wiemy, w ciężkiej muzie konkurencja w tym kraju jest spora, a w pop/punkowych dźwiękach, chyba nie trudno o dotarcie do odbiorcy.


Przypuszczałem, że tak sprawy się potoczą (śmiech). Lubię metalowe granie, ale nigdy nie zakładałem, że będę wiecznie męczył sąsiadów. W Krakowie takich kapel mieliśmy na potęgę, a metalowa muzyka nie była przystępna dla ogółu, więc chciałem zrobić coś innego. Jak śpiewał Dezerter "ludzie lubią łagodne dźwięki... i proste rytmy brzmiące głucho" (śmiech)


Poza CF98 angażujesz się w jakieś projekty?


Tak na stałe, to nie. Często dostaję jakieś propozycje lub spotykam się ze znajomymi na jakieś jam session. Problem jest też taki, że w Krakowie ciężko o dobrych muzyków, którzy oprócz umiejętności mieli by poważne podejście do sprawy. Mam parę pomysłów w zanadrzu, które całkiem odbiegają od tego co robimy w CF98, ale wciąż czekam na odpowiedni czas i odpowiednie osoby. Póki co, priorytetem pozostaje CF98.


Plany na rok 2011?


Zaszły drobne zmiany w kapeli, zarówno personalne, jak i w trybie pracy. Obecnie dość intensywnie ćwiczymy z nowym perkusistą. Na wiosnę ruszamy z koncertami i powoli przymierzamy się do pracy nad nowym materiałem.


Również po polsku, po spożyciu balsamu (śmiech)?


Po spożyciu balsamu, to możemy pisać nawet w języku suahili (śmiech). Na pewno pojawią się kawałki w ojczystym języku. Zastanawiamy się nad paroma utworami anglojęzycznymi, choć osobiście wolałbym nie wracać do tej formy. Czas pokaże. Mogę tylko obiecać, że partie gitarowe będą w 100% polskie. (śmiech)


Rodem ze stoli... O, przepraszam (śmiech). Pomyliłem z Warszawą (śmiech). To co, do zobaczenia w Katowicach?


Stolicy do Krakowa nie będziemy przenosić. Nie my sami jak już! Katowice? Czemu nie?. Chętnie tam wrócimy jeszcze raz.


Dobra to w takim razie dzięki za rozmowę! Cześć!


Wielkie dzięki! Pozdrawiam wszystkich czytelników Magazynu Gitarzysta, i zapraszam na koncerty!


Grzegorz "Chain" Pindor

Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits Meller Gołyźniak Duda

Wreszcie doczekaliśmy się polskiej supergrupy z prawdziwego zdarzenia. Nie jakiejś tam odpustowej zgrai muzykantów do kieliszka, ale ekipy złożonej...Gramy dalej

8 /10
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Shklo ocena 7
Shklo Music
Gatunek: Alternatywa
Zobacz wszystkie