Największą i pierwszą inspiracją zdecydowanie był minimalny blues. Pierwszy raz słyszałam Hookera, gdy miałam może 12 lat, potem kupiłam "Electric Mud" i "Hard Again" Muddy Watersa. Uwielbiam Bessie Smith i Big Mame Thornton. To ich repertuar najchętniej "gram w swojej interpretacji", gdy mam na to ochotę. Mam obsesję na punkcie "Gris-Gris" (szczególnie "I Walk On Gilded Splinters") Dr’a Johna, który jest dla mnie także wielką inspiracją.
Od czasu, gdy byłam mała kocham całym sercem Arethę Franklin (najbardziej we własnych kompozycjach), uwielbiam Mahalie Jackson, Tine Turner (z czasów z Ik’em), w ogóle gospel (który ma duży wpływ na to jak pracuję wokalami), no i Betty Davis. Inspiruję się także tym, w jaki sposób na trudne tematy potrafili robić "muzykę pop" Stevie Wonder, James Brown i Public Enemy. Że potrafią tak porwać publiczność i sformułować myśli i emocje na socjalnie i politycznie ważne tematy. Kocham kawałki Wondera z czasów, jako "Little Stevie Wonder" i jego niesamowitą imaginację muzyczną. Nie mam sama na pewno takiej jak on, ale uczę się od niego wielu rzeczy. W aranżu i produkcji zawsze kieruję się moją biblią Brian’em Eno (no i jak chyba najbardziej po mnie słychać, jego współpracą z Davidem Byrne’em i Talking Heads, Fear of Music i Remain In Light), i także Quincey’m Jonesem w latach 70. Dzisiaj w czasach "szybko i tanio" tak zwani producenci chętnie idą na łatwiznę, ale mnie fascynują płyty, na których po stu razach słuchania zauważa się nowe detale, miłość do detalu. Tego uczę się od produkcji Jonesa (i oczywiście kocham Roots).
Gdy miałam 14 lat odkryłam dla siebie muzykę nowojorską i stąd też chyba wpływ New York Punk. Chyba milion razy słuchałam "Loaded" Velvet Underground, no i oczywiście "Velvet Underground and Nico" i "White Light/White Heat". Wtedy kupiłam także "Horses" Patti Smith (od Kimberly chyba zaczęła się moja piosenka "No Memory") i poznałam Sonic Youth. Może tego nie słychać, ale Kim Gordon miała wielki wpływ na mój wokal, jej ekspresja i inteligencja interpretacyjna są niepowtarzalne. Słucham Petera Gabriel i jego albumu "So", gdy produkuję swoją płytę. Wiele nauczyła mnie o produkcji, staram się uzyskać podobne reverby i atmosferę brzmienia. To wielkie wyzwanie dla jednej, młodej osoby (wiele przeczytałam o delay’ach i reverbach, keyboardach i całej produkcji tej płyty, wiem ile każdy dźwięk wymagał detali i pracy). Na pewno bardzo mi pomaga kierowanie się tym, bo muzycznie nie jesteśmy od siebie tak oddaleni, w pewnym sensie usiłuję uzyskać podobny "gatunek" brzmienia, muzykę zachodnią pełną różnorodnych globalnych wpływów. Duże brzmienie, zwierciadło dużej przestrzeni. A czasami chyba niechcący trochę śpiewam podobnie do niego.
Ale chyba nikt nie nauczył mnie tak wielkiej odwagi i otwartości jak Kate Bush. Przeczytałam o niej kiedyś w gazecie, gdzie wypowiadała się na jej temat (i o miłości do "Hounds of Love") Tori Amos i posłuchałam tej płyty. Zakochałam się, odnalazłam w niej własne sny i koszmary, cały "universe" wyobraźni, własną estetykę niepowtarzalną i radykalną, zdemoralizowaną. Bardzo kontrowersyjna, ale to świadczy tym bardziej o jej radykalności, że potrafi tak prowokować konwencje estetyczne. Bush jest nadal niedoceniona jak na to, że właściwie była i nadal jest jednym z najbardziej kreatywnych, najodważniejszych ludzi historii pop. Jej "Hounds of Love" słuchałam jak wariatka, gdy byłam nastolatką, chyba przez nią w ogóle w końcu chciałam zająć się muzyką. Potem kupiłam "The Dreaming". Ale "Hounds" zawsze będzie dla mnie miarką na wszystko, co robię fonograficznie. Jest fonograficznym arcydziełem (szczególnie druga strona). Podobnie jak "Remain in Light".
Poza tym Joni Mitchell i Mary Margaret O’Hara (stąd Olivia Anna Livki) miały na mnie wielki wpływ. Mitchell jednym dźwiękiem potrafi doprowadzić mnie do łez (a to ogólnie nie takie łatwe), jest chyba najgenialniejszym songwriterem i jeśli kiedykolwiek fascynowała mnie harmonia to u niej. Miałam w szkole przyjaciółkę i obydwie słuchałyśmy razem Blue. Ktoś kiedyś powiedział, że ona śpiewa jakby była z Tobą w pomieszczeniu i śpiewała tylko dla Ciebie. To prawda. Z dzisiejszej muzyki najbardziej identyfikuję się z Worldbeat’em, interesującym Hip Hopem, lubię Diplo, Roba Sonica, M I A i Radioclit. To ma duży związek z moją miłością do rytmu i dźwięku, no i do Afrobeatu, Fela Kuti etc. Poza tym także aranżuję w piosenkach orkiestralnie i wtedy zwykle kieruje sie Bernardem Hermannem.