Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Poligon nr 4

Poligon nr 4

Trzech muzyków, Najman - perkusja, YodaM - bas oraz Gutek - wokal, gitara i waltornia, tworzą razem zespół, który wskrzesił grunge. W rozmowie sięgnęliśmy do początków grupy, zapytaliśmy o sprzęt, kontrakty i plany na przyszłość.

W jaki sposób się poznaliście?


Nasz pierwszy perkusista namówił mnie ponownie do grania i trzeba było poszukiwać basisty. Pierwszym, który mi wpadł do głowy, był YodaM. Poznałem go na grunge forum. Nie wiedziałem jak gra, ale wiedziałem, że gra na basie (śmiech).


Skąd nazwa Poligon nr 4?


Któregoś dnia siedząc w domu z dziewczyną rzucałem nazwy utworów, które mamy, i myślałem, czy nie dałoby się z tego zrobić nazwy kapeli. Wpadł mi do głowy tytuł jednej piosenki, "Zabiłem kolegę na poligonie" (Poland), którą chcieliśmy grać i tak strzeliłem z tym "Poligon nr. 4".


Dlaczego grunge?


Bo nie disco polo (śmiech).


Nie było czegoś takiego, że zakładaliśmy sobie, iż gramy grunge. To coś między grunge a punk rockiem.


Zakładaliśmy, że po prostu będziemy grać.


W takim razie można podpiąć waszą kapelę pod jakiś konkretny gatunek muzyczny?


Są dwie postawy, które są wieśniackie. Pierwsza, to wyjść na scenę i powiedzieć "my gramy grunge". Druga, moja ulubiona, to stwierdzenie: "my nie chcemy dać się szufladkować". Myślę, że właśnie między punk rockiem a grunge możemy się usadowić.


Im bliżej drugiej płyty tym bliżej grunge sensu stricto, zobaczymy.


Zdradzicie swoje inspiracje?


Ja zaczynałem od Kultu poprzez Armię, Nirvanę, Alice In Chains, Pearl Jam itp.


Ja słucham wielu gatunków muzycznych, grunge, punk rocka, aż po elektronikę i nawet muzykę poważną.


Na jakim sprzęcie nagrywaliście płytę?


Na Marshallu JCM 900 dual verb, przester Grunge DigiTecha mieszany z Death Metal w niektórych miejscach. Na czystym kanale mieliśmy oldschoolową gitarę, Jolana z lat siedemdziesiątych, ma bardzo ciekawe brzmienie.


Mój bas ma chyba ze dwadzieścia lat, wyprodukowany został przez Fendera. Żeby kupić tę gitarę, musiałem sprzedać cały mój dotychczasowy sprzęt, czyli piec, stary bas, wszystkie kable, zostawiłem sobie tylko stojak (śmiech). Musiałem jeszcze dorzucić trochę kasy, a kosztował tylko tysiąc złotych, co pokazuje, jaki sprzęt miałem wcześniej.


Gutek, używasz efektów?


Jakiś najtańszy Flanger (śmiech). Ale dał radę w studio. Może kiedyś sobie kupię jakiegoś chorusa, jeśli nie będę jadł przez miesiąc (śmiech).


Kiedy i kto zaszczepił w Tobie miłość do muzyki?


W liceum imienia Goethego na imprezach. Graliśmy na gitarach i piliśmy piwo. Jeśli chciałeś zaistnieć, musiałeś grać, zwłaszcza, że ja nie piłem (śmiech).


Sam nauczyłeś się grać?


Tak, jeśli jeden dźwięk pasuje do drugiego, trzeba pamiętać jak się to zrobiło i tyle. Co do waltorni to z lekkim wsparciem Krzysztofa Banasika z zespołu KULT, którego miałem przyjemność poznać.


Chciałbym was spytać o płytę. Wydaliście już coś? Macie podpisany kontrakt?


Jesteśmy związani z wytwórnią fonograficzną SP Records, gdzie po dwóch latach współpracy, owocnej z obu stron, podpisaliśmy kontrakt. Studio wiele nam pomogło, ale pewnych rzeczy nie dało się przeskoczyć. Dowiedzieliśmy się o wielu ciekawych sprawach...


Na przykład, że należy używać stroika i wymieniać struny (śmiech).


Do grudnia nagrywaliśmy z naszym mistrzem - Sławkiem Janowskim - płytę. Czternaście kawałków. Gotowy album ma wyjść pod koniec kwietnia, ale liczymy się z jakimś poślizgiem.


Dajecie koncerty? Gdzie można was usłyszeć na żywo?


Na czas realizacji płyty daliśmy sobie spokój z koncertami. Musieliśmy skupić się na materiale. Teraz musimy znaleźć jakieś podobne kapele, zacząć od Warszawy, tak byłoby najlepiej. Ale teraz wyjdzie płyta, single zostały wysłane do radia.


Na pewno musimy wypromować płytę, zaprosić mamę czy dziadka, żeby nie było łyso pod sceną (śmiech). Zgłosiliśmy się też na Woodstock, zobaczymy, czy coś z tego wyjdzie.


Czy wasza płyta ma jakiś temat przewodni? Macie jakiś przekaz?


Jestem wychowany na tekstach Kazika, nie wyobrażam sobie śpiewania o niczym. Zebraliśmy grupę piosenek, które pasują do siebie. Przekaz jest, tematu przewodniego raczej nie ma.


Czy można was teraz gdzieś usłyszeć?


Jasne. Kiedy szanowni ludzie wpiszą sobie w googlach Poligon nr 4, wyskoczy myspace, last Fm, z żalem powiem, że i facebook. Na myspace jest sześć utworów w wysokiej jakości z płyty a w tym singlowy Vs. który promuje nasze wydawnictwo.


Kto u was komponuje, kto pisze teksty? Wszyscy razem czy każdy ma swoje zadania?


Teksty koledzy pozostawili mi. A poza tym kto co przyniesie. Ktoś przynosi pomysł, reszcie się podoba, razem nad nim pracujemy i coś z tego wychodzi. Kiedy jeszcze w zespole nie było Adama, robiliśmy wszystko na spółę z YodaMem, później nasz perkusista opracował swoje aranżacje.


Jesteście pracoholikami, jak rozumiem?


Tak. Muzycznie tak. Jeśli kocha się to, co się robi, to się chce. Kiedy gramy na próbie jakiś numer, każdy bierze go do domu, ogrywa. Gdy przychodzimy grać, to gramy, nie gadamy. Każda próba to taki mini koncert. Lubimy też grać dla siebie. Lubimy poszczególne rzeczy, które każdy z nas przynosi.


Dlatego kiedy gramy koncert, mamy pełną mobilizację, jak na próbie.


Nawet jeszcze większa, dochodzi adrenalina.


Gutek, trzymasz się pewnego grunge’owego schematu? Proste riffy i tandetne solówki? (śmiech)


Nie trzymam się żadnego schematu. Gram to, co mi pasuje.


Zdradzicie nam, jakich macie idoli? Wzorujecie się na nich?


Jeśli chodzi o gitarę to na pewno Jerry Cantrell z Alice In Chains, Kim Thayil z Soundgarden, czyli połączenie brudu i mocy, Cobain miał w sobie wiele pasji do gry. Jeśli chodzi o polskich muzyków, to Krzysztof Banasik. Bardzo podoba mi się jego gra. Co do wzorowania się, to niekoniecznie. Nie wiedziałem kiedyś, że będę grał na gitarze. Wcześniej grałem 15 lat w kosza, każdy palec miałem wybity kilka razy, w ogóle cud, że bułkę trzymam (śmiech).


Inspirowałem się muzyką lat 60, rock and rollem, glam rockiem, początkami metalu. Nie interesowałem się nigdy basistami, nie pamiętam nazwisk. Bardziej patrzyłem na całą kapelę i na to, co ci basiści w niej wyprawiali.


YodaM, czy grasz pod perkusję, czy też starasz się wybić, masz swoje solowe wstawki?


Staram się grać pod stopę, wcześniej olewałem i grałem pod wokal (śmiech). Na płycie nie będzie wirtuozerii basowej, tylko zapętlony bas, psychodela.


Znakiem rozpoznawczym YodaMa jest głównie to, że potrafi zrobić bas, który nie wymusza grania tego samego. W numerze Poligon nr. 4 zrobił pulsujący bas a’la Rage Against The Machine.


Bas się wybija. Wiele z naszych numerów się od basu właśnie zaczęło.


Czemu bas?


Zaczynałem grać na gitarze, ale najlepiej siedziałby mi 4 struny. Pierwszy bas pożyczyłem, uwaga, od księdza, jakiś no name totalny. Pierwszy bas kupiłem za jakieś 200 złotych, musiałem go stroić nożem (śmiech). I ten czterostrunowy mi w zupełności wystarczy.


Powiedzcie o swojej filozofii, jakiś wielki przekaz na koniec (śmiech).


Nie uczcie się grać, kupujcie najtańszy sprzęt, tak się robi brzmienie. Nie pijcie.


I jedzcie ser. To hasło chodziło mi po głowie ostatnio. Pozdrawiamy!


Marek Mysłek

Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie